W Sejmie 38. dzień trwa protest osób niepełnosprawnych i ich opiekunów. Wczoraj doszło do przepychanek pomiędzy protestującymi a Strażą Marszałkowską w związku z próbami wywieszenia za oknem przez Iwonę Hartwich z Komitetu Protestacyjnego Rodziców Osób Niepełnosprawnych, transparentu informującego o prowadzonym przez nich proteście.

CZYTAJ WIĘCEJ: Ta teoria Lisa przebija wszystko. W czyim imieniu naprawdę protestują niepełnosprawni w Sejmie?

Dera wyraził rano w Polsat News pogląd, że działania protestujących na Wiejskiej zaczęły "przybierać formę protestu politycznego".

I to jest bardzo niedobre. Chociażby ta wczorajsza próba wywieszenia transparentu, robienia z tego takiego manifestu politycznego - moim zdaniem - nie służy już temu środowisku. I tak jest to już powolutku odbierane

 - powiedział prezydencki minister.

Podkreślał przy tym, że gmach parlamentu jest budynkiem użyteczności publicznej, w związku z czym nie powinny odbywać się w nim tego typu protesty.

Mamy wolność, mamy demokrację, można to w różny sposób manifestować i nikt nie przeszkadza, ale trudno, żeby coś takiego się odbywało. Powiem szczerze, że dziś jak się patrzy jak to wygląda w budynku, to nie jest powaga polskiego parlamentu. To jest obniżenie wizerunku jako państwa

- ocenił Dera.

Jego zdaniem protest powinien się już zakończyć.

On - w moim odczuciu - bardziej w tej chwili szkodzi środowisku osób niepełnosprawnych niż pomaga - ocenił minister w kancelarii prezydenta Andrzeja Dudy.

Protest opiekunów osób niepełnosprawnych i ich podopiecznych trwa od 18 kwietnia. Zgłaszali dwa postulaty - zrównania renty socjalnej z minimalną rentą z tytułu niezdolności do pracy oraz wprowadzenia dodatku "na życie", zwanego też "rehabilitacyjnym" dla osób niepełnosprawnych niezdolnych do samodzielnej egzystencji po ukończeniu 18. roku życia w kwocie 500 złotych miesięcznie.

Protestujący uważają, że zrealizowano jeden ich postulat - podniesienie renty socjalnej. Zgodnie z już opublikowaną ustawą wzrośnie ona z 865,03 zł do 1029,80 zł.

Opublikowano również ustawę wprowadzającą szczególne uprawnienia w dostępie do świadczeń opieki zdrowotnej, usług farmaceutycznych i wyrobów medycznych dla osób ze znacznym stopniem niepełnosprawności. Zdaniem jej autorów (posłowie PiS) spełnia ona drugi postulat protestujących i przyniesie gospodarstwom z osobą niepełnosprawną miesięcznie około 520 zł oszczędności. Protestujący uważają jednak, że ta ustawa to "wydmuszka" i nie realizuje ich żądań w sprawie dodatku.

Iwona Hartwich przedstawiła wczoraj nową propozycję w sprawie 500 zł dodatku. Jak mówiła, protestujący rozumieją, że "w tym roku budżet jest zamknięty", dlatego chcieliby "porozmawiać o pomocy 500 zł dla osób niezdolnych do samodzielnej egzystencji od nowego roku".