Szef PE wziął udział w konferencji poświęconej refleksjom na temat Unii Europejskiej „State of the Union”, organizowanej po raz ósmy w stolicy Toskanii przez Europejski Instytut Uniwersytecki (EUI).

Tajani zapytany przez PAP, czy Parlament Europejski zaakceptuje propozycję Komisji Europejskiej w sprawie kolejnego wieloletniego budżetu UE, która jest poniżej oczekiwań PE, powiedział, że europarlament będzie bronić swojej pozycji negocjacyjnej.

Będziemy bronić naszej pozycji w sprawie unijnego budżetu, ale gra toczy się między Komisją Europejską, państwami członkowskimi UE i PE, nie sposób znać jej wyniku przed zakończeniem. Debata jest nadal otwarta

- zaznaczył szef PE.

Zapowiedział, że PE skupi się przede wszystkim na wpływach do budżetu UE pochodzących np. z podatków, a nie podwyższenia składek członkowskich. 

Będziemy mocno naciskać na własne zasoby, nie wpłaty państw członkowskich, ale większe wpływy, np. bardzo ważny jest podatek internetowy

- powiedział Tajani.

Jak podkreślił, wiodące chińskie i amerykańskie korporacje pracujące w tym sektorze nie są opodatkowane, nie tworzą miejsc pracy, a wpływy z ich działalności trafiają do USA lub Chin.

Muszą płacić podatki, ponieważ to nie jest fair wobec innych firm, a także jest bardzo niebezpieczne dla naszego przemysłu, tożsamości kulturowej, dla wielu, wielu sektorów. Musimy tu wypracować rozwiązania

- oświadczył.

W przyjętym w połowie marca stanowisku negocjacyjnym Parlament Europejski uznał, że obecny limit wydatków Unii Europejskiej powinien zostać zwiększony z 1 proc. do 1,3 proc. dochodu narodowego brutto UE. Analogiczne stanowisko zajął Europejski Komitet Regionów, organ doradczy UE, w którym zasiadają przedstawiciele samorządów z państw UE. Tymczasem zgodnie z zeszłotygodniową propozycją Komisji Europejskiej wydatki UE w latach 2021-2027 miałyby być mniejsze, wynosząc 1,14 proc. DNB państw UE.

Konferencja „State of the Union”, której tematem przewodnim jest solidarność w Europie, potrwa do soboty.