Poseł Stanisław Gawłowski został zatrzymany przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego 13 kwietnia. Prokuratura Krajowa przedstawiła mu pięć zarzutów, w tym trzy o charakterze korupcyjnym, i jednocześnie wystąpiła z wnioskiem do sądu o zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci trzymiesięcznego aresztu. Powód? Obawa przed mataczeniem i zagrożenie surową karą, jaka grozi sekretarzowi generalnemu PO. Sąd Rejonowy w Szczecinie po zapoznaniu się z obszernym materiałem dowodowym przyjął argumentację prokuratury i nałożył na Gawłowskiego areszt.

Zażalenie na decyzję szczecińskiego sądu złożyli obrońcy Gawłowskiego – mecenas Roman Giertych, obrońca elit III RP, a także mecenas Rafał Wiechecki, były działacz Młodzieży Wszechpolskiej i LPR. Od kilku dni obrońcą Gawłowskiego jest także szczeciński mecenas Włodzimierz Łyczywek, były członek Unii Wolności i PO, aktywista KOD.

Dotychczas już dwa zażalenia Romana Giertycha zostały odrzucone. Formalne w sprawie przeszukania domu Gawłowskiego, a także nieformalne o reasumpcję głosowania w sprawie zgody na zatrzymanie i areszt sekretarza generalnego PO przez Sejm.

Taktyka Giertycha polega na robieniu medialnego show i przekonywaniu opinii publicznej, że mamy do czynienia z „procesem politycznym”, a Gawłowski jest „pierwszym więźniem politycznym Kaczyńskiego”. Takie argumenty stosował także podczas posiedzenia aresztowego, ale w zderzeniu z materiałem dowodowym ta taktyka wypadła bardzo słabo.

Dzisiejsze posiedzenie aresztowe odbędzie się za zamkniętymi drzwiami, bez udziału mediów. Sąd odrzucił także wniosek posła Gawłowskiego, który chciał brać udział w posiedzeniu.

Wydział IV Odwoławczy Sądu Okręgowego w Szczecinie, który rozpozna wniosek obrony Gawłowskiego, słynie z surowości

– mówi „Codziennej” jeden ze szczecińskich adwokatów.

Cały tekst w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"