Gawłowski pozostał na wolności. I w obrzydliwy sposób atakuje ojca premiera - posłużył się paszkwilem

Obrzydliwych metod łapie się polityk Platformy Obywatelskiej, któremu prokuratura chce postawić korupcyjnej zarzuty. Dzisiaj Sejm miał głosować nad wnioskiem o zgodę na zatrzymanie i aresztowanie Stanisława Gawłowskiego. Debatę przełożono, a Gawłowski wykorzystał pobyt na wolności do ataku na premiera Mateusza Morawieckiego oraz jego ojca, posła Kornela Morawieckiego. Za pomocą paszkwilu, przed którym portal niezalezna.pl i "Gazeta Polska" ostrzegały już dwa miesiące temu.

Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

W czwartek Sejm zajmował się sprawą wyrażania zgody na zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie posła PO Stanisława Gawłowskiego. W lutym opowiedziała się za tym komisja regulaminowa, spraw poselskich i immunitetowych.

Z wnioskiem do Sejmu wystąpił Zachodniopomorski Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Szczecinie, który zamierza przedstawić posłowi i sekretarzowi generalnemu PO pięć zarzutów, w tym trzy o charakterze korupcyjnym.

Chodzi o okres, gdy Gawłowski pełnił funkcję wiceministra ochrony środowiska w rządach PO-PSL. Wówczas miał przyjąć, jako łapówkę co najmniej 175 tysięcy złotych w gotówce, a także dwa zegarki o wartości prawie 25 tysięcy złotych. Zarzuty, które prokuratura ma ogłosić posłowi, dotyczą też podżegania do wręczenia korzyści majątkowej w wysokości co najmniej 200 tysięcy złotych, a także ujawnienia informacji niejawnej oraz plagiatu pracy doktorskiej.

Gawłowski w styczniu sam zrzekł się immunitetu. Aby możliwe było jego ewentualne zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie, potrzebna jest jednak zgoda Sejmu.

Głosowania dzisiaj nie było.

Poseł Platformy tłumaczył dzisiaj, że zrzekł się immunitetu, bo chciał stanąć przed sądem, by "wszystkie pomawiające i obrzydliwe zarzuty obronić tam".

"PiS od początku tej kadencji Sejmu robiło wszystko, co możliwe, aby doprowadzić do możliwości osadzenia w więzieniach swoich przeciwników politycznych. W pewien sposób ten wniosek jest ukoronowaniem całego procesu niszczenia polskiego systemu konstytucyjnego" - ocenił.

Później posłużył się paszkwilem, aby zaatakować posła Kornela Morawieckiego, ojca premiera Mateusza Morawieckiego. Mówił o rzekomych rozliczeniach finansowych z księdzem Tomaszem Jegierskim.

- Nie ma tutaj z nami premiera Morawieckiego, ale są prokuratorzy, mam nadzieję, że się zajmą tą sprawą, bo to jest oficjalne zgłoszenie - oświadczył.

Gawłowski nic nowego nie powiedział, bo przed kolportowaniem tego paszkwilu dziennikarz "Gazety Polskiej" ostrzegał już pod koniec stycznia. W tekście "Osaczanie Morawieckich" dziennikarz Wojciech Mucha pisał:

To szantaż i próba zniesławienia – tak Kornel Morawiecki odpowiada na zarzuty kierowane w jego stronę przez księdza Tomasza Jegierskiego. Znany z zaangażowania w pomoc uchodźcom na Bliskim Wschodzie duchowny oskarża marszałka-seniora, że ten nie chce oddać mu blisko stu tysięcy złotych. Straszy nagłośnieniem sprawy w mediach i przekonuje, że może ona „odbić się na premierze Mateuszu Morawieckim, Dobrej Zmianie i całym rządzie”.

CZYTAJ WIĘCEJ: Osaczanie Morawieckich? Ksiądz chce pieniędzy od marszałka-seniora

 

 

 



Źródło: PAP, niezalezna.pl

#Stanisław Gawłowski #Platforma Obywatelska

redakcja
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo