Burza wokół wiceszefa PE po naszym wywiadzie. Eurokraci chcą kary dla Czarneckiego za słowa o Róży Thun

/ Tomasz Adamowicz / Gazeta Polska

  

Nasza rozmowa z wiceszefem Parlamentu Europejskiego mocno oburzyła eurokratów. Wściekli się do tego stopnia, że liderzy grup politycznych europarlamentu - m.in. Manfred Weber (EPL), Gianni Pittella (S&D) i Guy Verhofstadt (ALDE) - napisali nawet list do szefa Parlamentu Europejskiego Antonio Tajaniego, żądając ukarania wiceszefa PE Ryszarda Czarneckiego za jego słowa o Róży Thun.

Cała sprawa ma związek z wypowiedzią, której w rozmowie z portalem niezalezna.pl udzielił Ryszard Czarnecki na temat Róży Thun.

- Podczas II Wojny Światowej mieliśmy szmalcowników, a dzisiaj mamy Różę von Thun und Hohenstein - tak wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego Ryszard Czarnecki skomentował w rozmowie z portalem niezalezna.pl skandaliczny film wyprodukowany przez niemiecką telewizję publiczną NDR.

Europosłanka z Polski Róża Maria Barbara Gräfin von Thun und Hohenstein wystąpiła w tym „dokumencie” w roli głównej, skarżąc się na nasz kraj.
 
CZYTAJ WIĘCEJ: „Podczas wojny mieliśmy szmalcowników, dziś mamy Różę Thun”. Wiceprzewodniczący PE o antypolskim filmie
 
Ryszard Czarnecki udzielił nam wywiadu 3 stycznia. Następnie słowa dotyczące Róży Thun opublikował również na swoim blogu. W obronie europosłanki stanęli eurokraci, którzy wielokrotnie bezpardonowo atakowali nasz kraj w trakcie debat w Parlamencie Europejskim.

„W informacji opublikowanej na blogu 4 stycznia 2018 r. wiceszef Parlamentu Europejskiego Ryszard Czarnecki posunął się daleko, porównując naszą koleżankę Różę Thun do szmalcownika” - piszą w liście, który opublikował Verhofstadt, a pod którym podpisał się też lider Zielonych w PE Philippe Lamberts.

Liderzy grup PE słowa Czarneckiego nazwali „niedopuszczalnymi i poniżającymi”.

„Te uwagi przekraczają granice dyskursu politycznego, na poziomie osobistym i instytucjonalnym. Zajadłe ataki, mające zdyskredytować szanowanych europosłów, którzy bronią europejskich wartości, stały się codziennością, w szczególności po przyjęciu w listopadzie ub.r. rezolucji na sesji plenarnej na temat sytuacji w Polsce, gdy portrety sześciu europosłów PO zawisły w Katowicach (na szubienicach); ten atak po raz kolejny przekroczył granicę” - czytamy w liście.

Autorzy pisma żądają teraz od szefa PE Antonio Tajaniego podjęcia działań w tej sprawie. Chcą, żeby  zastosował on wobec Czarneckiego „sankcje zgodnie z zasadami praworządności PE”. Sugerują nawet, że art. 21 regulaminu PE, mówi o możliwości odwołania europosła ze sprawowanego stanowiska.

„Trudno sobie wyobrazić, że z takim stanowiskiem i postawą wobec kolegów Czarnecki nadal reprezentuje, jako wiceprzewodniczący, Parlament Europejski i Pana” - napisali, zwracając się do szefa PE.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Polka nie może wyjechać z Kenii. Rodzina dostrzega wiele podobieństw do sprawy Magdaleny Żuk

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/RyanMcGuire

  

Polska turystka wraz z partnerem wyjechała na wycieczkę do Kenii. Gdy przyszedł czas powrotu, kobieta źle się poczuła. Zaczęła zachowywać się nienaturalnie i trafiła do szpitala, gdzie internista stwierdził u niej... zaburzenia psychiczne. Polce odmówiono wpuszczenia na pokład samolotu. Rodzina kobiety uważa, że sprawa do złudzenia przypomina historię Magdaleny Żuk.

Wszystko zaczęło się 8 stycznia, kiedy kobieta zaczęła się dziwnie zachowywać. Rodzina zapewnia, że nigdy wcześniej nie miała podobnych problemów. 

Pani Danuta trafiła do szpitala w Mombasie. Tam miał ją zbadać lekarz internista, a nie psychiatra.

Stwierdził choroby psychiczne, choć zawodowo się tym nie zajmuje

– opowiada córka kobiety cytowana przez se.pl.

Jednocześnie rodzina obawia się, że kobietę nafaszerowano narkotykami. Od kilku dni jej stan się nie poprawia.

Gdy wraz z partnerem chciała wrócić do Polski, nie została wpuszczona na pokład samolotu. Zgody nie wyraziła firma, będąca organizatorem wycieczki.

Córka pani Danuty zaznacza, że obecni w Kenii pracownicy konsularni, starają się pomóc, ale na razie na niewiele się to zdaje.

Teraz mama ma być przewieziona do kolejnego szpitala, tym razem w stolicy Kenii, Nairobi. Ale ona musi wrócić do kraju, żeby zapewnić jej odpowiednią pomoc medyczną

– zaznacza.

Jedynym wyjściem z tej sytuacji jest przetransportowanie Polski wynajętym samolotem medycznym, ale to kosztuje prawie pół miliona złotych. Rodzina pani Danuty nie ma takiej kwoty.

Do redakcji se.pl nadesłano komunikat firmy-organizatora.

Od początku jesteśmy w kontakcie z rodziną naszej Klientki, przedstawicielstwem TUI w Mombasie, hotelem, konsulatem, a także Ambasadą RP w Nairobi. Ze względu na dane wrażliwe dot. stanu zdrowia oraz uszanowanie prywatności Klientki nie ujawniamy szczegółów sprawy

- cytuje portal.

Rodzina zwraca uwagę na podobieństwo tej sprawy do historii Magdaleny Żuk, która podczas wczasów w Egipcie, też zaczęła się bardzo dziwnie zachowywać i zmarła w jednym z tamtejszych szpitali. [polecam:https://niezalezna.pl/223567-jak-zginela-magdalena-zuk-raport-egipskich-sledczych-wyjasnia-wszystkie-tajemnice]

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: se.pl, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl