Zamek Królewski ma nowego dyrektora

/ Alina Zienowicz, CC BY-SA 3.0, commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=4368991

  

Prof. Wojciech Fałkowski został nowym dyrektorem Zamku Królewskiego w Warszawie - podało w poniedziałek na Twitterze Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Do tej pory Fałkowski był wiceministrem obrony odpowiedzialnym m.in. za szkolnictwo wojskowe.

O możliwej nominacji Fałkowskiego na dyrektora Zamku Królewskiego mówił w październiku wiceminister kultury Jarosław Sellin. Zaznaczył, że zwrócono się do stowarzyszeń muzealników i historyków sztuki z prośbą o ocenę w tej sprawie.

Sellin, pytany wtedy dlaczego obecny dyrektor Zamku Królewskiego Przemysław Mrozowski nie dokończy kadencji stwierdził:

Pan Przemysław Mrozowski złożył rezygnację. Przez wiele lat był wicedyrektorem Zamku Królewskiego (...). Musieliśmy podjąć decyzję o nowym kierownictwie Zamku Królewskiego i uznaliśmy, że takim dobrym dyrektorem będzie Wojciech Fałkowski

Prof. dr hab. Wojciech Fałkowski (ur. w 1952 r.) to historyk specjalizujący się w historii średniowiecza. Po studiach na Uniwersytecie Warszawskim otrzymał stanowisko asystenta, z którego został po roku zwolniony w związku z udziałem w akcji pomocy robotnikom z Ursusa po wypadkach w 1976 r. Jako współpracownik KOR i organizator podziemnych wydawnictw pozostawał bez pracy do czasu powstania NSZZ "Solidarność". Wówczas został przyjęty ponownie na uniwersytet, doktoryzował się w 1986 r.

Od 1993 do 2001 r. był sekretarzem generalnym Polskiego Komitetu ds. UNESCO. Przez dwie kadencje pełnił funkcję członka Rady Naukowej międzynarodowego programu UNESCO "Pamięć świata". Habilitował się w 2000 r. Dwa lata później został doradcą prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego. Był szefem zespołu szacującego straty miasta w czasie II wojny światowej.

Przez cztery lata (2008-12) wykładał na paryskiej Sorbonie jako profesor gościnny. Od 2013 r. jest profesorem tytularnym. Wieloletni przewodniczący Stałego Komitetu Mediewistów Polskich (2003-12), a od 1994 r. także redaktor naczelny międzynarodowego rocznika naukowego "Quaestiones Medii Aevi Novae". Odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski i łotewskim Krzyżem Oficerskim Orderu Zasługi.

CZYTAJ WIĘCEJ: Wiceszef MON dyrektorem Zamku Królewskiego?

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Poeta oskarża: UE dokonuje siłowej transfuzji chorej krwi do zdrowego polskiego organizmu - WIDEO

Maciej Rembarz / niezalezna.pl

  

Jesteś dumny, że skończyłeś polonistykę w PRL? Gówno, chłopcze! Skończyłeś skrócony kurs polonistyczny, napisany przez agitatorów. Inteligencja nie może być wiernopoddańcza i przytakiwać dobrze uposażonym urzędnikom. Mówią, że mamy cieszyć się wolnością. A stajemy się co raz bardziej zniewoleni. Myślimy jakimiś stemplami brukselskimi, które nam na tyłkach odciskają. Powtarzamy cudze marzenia, cudze pragnienia, cudze chęci. Gdy wyzbędziemy się własnych snów, niewiele nam zostanie – mówi poeta Maciej Rembarz. Przed bagnem elit III RP uciekł do Puszczy Noteckiej, gdzie hoduje kozy. Odnalazł go tam Piotr Lisiewicz, a unikalną rozmowę z poetą obejrzeć można poniżej.

Macieja Rembarza słuchać można godzinami.

Fascynujemy się wielkimi oryginałami w polskiej kulturze, jak Witkacy, Sergiusz Piasecki czy Marek Hłasko. A nie wiemy, że tacy żyją i dziś, gardząc tanią popularnością. Taką legendą jest Maciej Rembarz, który siedział w więzieniu, pracował w ZOO i sprzedawał miody na Rynku Jeżyckim. A teraz zaszył się w puszczy i pisze wiersze, o których nie mówi się na salonach, a kiedyś zostaną uznane za może najlepsze, co dziś powstaje. Taki jest tomik „Wiersze z oddechu Przybyszewskiej”

– mówi Piotr Lisiewicz, który wyciągnął poetę z puszczy.

Za komuny wyrzucono go ze szkoły, bo mówił uczniom prawdę o Katyniu. W komunizmie pisał do szuflady, w III RP jego pierwsze tomiki uznano za sensację, wydał je „Czas Kultury”, któremu szefował Rafał Grupiński. Ale szybko zaczął oddalać się od tego świata.

Już wtedy zauważyłem, że to środowisko literackie tak trochę „kląska”. To są takie słowicze trele, słodkie, ale co raz słabsze. Bez świeżego powietrza bazaru, kultura nie ma szans

– wspomina.

Po 2010 r. nazywa siebie „sektą smoleńską”. Konformizm elit III RP uznał za stan nie do zniesienia. Dziś mówi:

Myślę, że to co wyprawia z nami UE, to taka siłowa transfuzja. Przepompowywanie chorej krwi do zdrowego organizmu. Tak zwana polska inteligencja – tak zwana, bo jej daleko do prawdziwej – po prostu idzie jak cielęta a rzeź. Ufa. To jest jakoś epidemia, amnezja dziwna, która nie potrafi wyciągnąć wniosków, nie pamięta co to jest zależność. Powstała taka melasa, której ani nie można kopnąć w dupę, ani wyrzucić za drzwi. No bo to jest coś nieokreślonego.

Obejrzyj poniżej mocną rozmowę z Maciejem Rembarzem:

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl