Debata na NNW o słynnym dokumencie uchwalonym przez I Krajowy Zjazd Delegatów Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” 8 września 1981 roku. Zjazd przesyłał robotnikom Albanii, Bułgarii, Czechosłowacji, Niemieckiej Republiki Demokratycznej, Rumunii, Węgier i narodom ZSRR pozdrowienia i wyrazy poparcia, wyrażając solidarność w rozwoju ruchu związkowego. W rozmowie prowadzonej przez red. Jana Rumana udział wzięli red. Piotr Semka (Do Rzeczy), dr Pál Attila Illés (Fundacja W. Felczaka, Budapeszt), dr Grzegorz Majchrzak (IPN), dr Adam Chmielecki (Fundacja Promocji Solidarności) i poseł Jarosław Sellin.
Red. Piotr Semka – Pamiętam atmosferę zjazdu solidarności, była głęboka wiara, że płomień rewolucji Solidarności będzie płonął długo. Było w tym trochę naiwności, ale z perspektywy czasu trzeba się też wczuć w lęki ludzi, którzy chcieli aby Solidarność po prostu przetrwała dłużej.
Red. Jan Ruman – Pamiętam, że do 10 listopada byliśmy w nerwach, nie wiedzieliśmy czy Solidarność zostanie zarejestrowana. Mówiono, że to uderza w „sojusze i ustrój”, więc te obawy były bardzo poważne.
Dr Grzegorz Majchrzak (IPN) – Kiedy Breżniew uznał, że to dokument groźny i należy go zwalczać. W efekcie nagle inne kraje dowiedziały się o Solidarności…
Poseł Jarosław Sellin – Jako 18-letni licealista z Gdańska nie byłem zaskoczony Posłaniem, bo żyłem atmosferą, którą wytworzył wcześniej Jan Paweł II i tym, co mówił w Gnieźnie o dwóch płucach Europy. Wiedziałem, że my ze swoim mesjanizmem, romantyzmem coś takiego możemy powołać do życia. Pochodzę z rodziny katolickiej, robotniczej, stoczniowej, więc poznałem dobrze tamte stoczniowe żywioły. Jeden był kaszubski – który nienawidził złodziejstwa, zaprzaństwa, lenistwa, ia drugim żywiołem byli przybysze lub ich potomkowie z Wileńszczyzny, którzy żyli tradycją polskich powstań narodowych. Myślę, że ta zbitka spowodowała mieszankę, dzięki której był w Polsce Grudzień 70, i Solidarność.
Dr Pal Atilla Illés – Dorzucił bym tu ważne nazwisko – Adam Mickiewicz. Poeta napisał w swojej gazecie słynną odezwę do Węgrów. To są korzenie przesłania poźniejszego solidarnościowego. U nas władza bała się skutków Posłania. Węgierskie grupy opozycyjne miały dobre kontakty z Solidarnością polską. Ale muszę powiedzieć, że u nas było kilka grup opozycyjnych, ale ze sobą nie współpracowały i nie było wśród nich robotników.
Dr Adam Chmielecki (Fundacja Promocji Solidarności) – Krajowy Zjazd Delegatów to najwyższa władza w Solidarności, która zbiera się co 2 lata i do tej pory istnieje. Ten pierwszy Zjazd to było święto demokracji. Polacy urodzeni po wojnie tego nie znali. A tu 10 mln członków miało prawo głosować, to była realna demokracja. Każda sprawa była omawiana, wszystko było procedowane, stąd były dwie tury I Zjazdu. Fenomen solidarności jako masowej organizacji łączący inne grupy społeczne był niezwykły. Posłanie było dla mnie naturalną konsekwencją powstania związku. Prędzej czy później taki dokument musiał się pojawić.
Poseł Jarosław Sellin – Myślę, że wpływ na to, że w Polsce robotnicy się organizowali, a w innych krajach nie miały wpływ wydarzenia grudnia ’70. To był wstrząs, że władza robotnicza strzela do robotników. Opowiadano sobie o tym w domach. Posłanie to profetyczny i mądry dokument.