Niestety, w kontekście aktualnego stanu naszego kraju piosenka ta brzmi ponuro. Nawet w tak błahej dla instytucji i państwowości sprawie, jak piłka nożna nie jesteśmy w stanie osiągnąć europejskiego poziomu. Jedyne, co nam zostaje, czym zresztą karmieni jesteśmy od dobrych pięciu lat, to ciągle ta sama śpiewka – za cztery lata, za cztery lata.
Pozostaje pytanie, ilu jeszcze Petelickich zniknie przez te kolejne czterolatki. Ile razy usłużne rządowe media będą musiały szmacić się jak propagandówki z PRL i tworzyć równie wyrafinowane konstrukcje jak morderczy gang złodziei samochodów buszujący przypadkiem w garażach najważniejszych osób w państwie. Choć pewnie towarzysz Wroński już inaczej życia sobie nie wyobraża. Gorzej, że nad tym wszystkim unosi się wiecznie uśmiechnięta gęba Tuska śpiewająca inną kibicowską śpiewkę: „Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało”.
