A mówił, że nie ma na spłatę alimentów. Kijowski okradał własne dzieci

Filip Błażejowski/Gazeta Polska

Paulina Mikulska

Kontakt z autorem

Jacek Liziniewicz

Dziennikarz „Gazety Polskiej” oraz „Gazety Polskiej Codziennie”. W \"GP\" kieruje działem dotyczącym tematyki środowiska.

Kontakt z autorem

Firma Mateusza Kijowskiego i jego drugiej żony zarobiła na Komitecie Obrony Demokracji ponad 91 tys. zł. Mimo to lider KOD-u kilka dni przed wybuchem afery twierdził w rozmowie z „Codzienną”, że nie stać go na spłatę zaległych alimentów. – Kijowski jest nie w porządku w stosunku do własnych dzieci. Jak się okazuje, kłamstwo ma krótkie nogi – mówi nam Wojciech Skurkiewicz, poseł PiS.

Tuż przed wybuchem afery z udziałem Mateusza Kijowskiego zadzwoniliśmy do niego, aby skomentował nowe przepisy alimentacyjne, które przygotowało Ministerstwo Sprawiedliwości. W wypowiedzi, którą zarejestrowała nasza reporterka, lider KOD u odniósł się do własnego zadłużenia alimentacyjnego.

– Regularnie spłacam w takiej wysokości, w jakiej jestem w stanie. Mam ustawione alimenty powyżej moich wynagrodzeń od wielu lat, w związku z tym nie jestem w stanie ze wszystkich się wywiązywać. Natomiast nigdy nie byłem ścigany i nigdy nie było takiej sytuacji, żebym był oskarżany o unikanie czy cokolwiek w tym stylu – mówił nam Kijowski.


Zapytaliśmy go również o źródła dochodu. Lider KOD u podkreślił, że pieniądze czerpie z pracy i wsparcia rodziny. Po rozmowie wysłaliśmy mu tekst do autoryzacji, jednak Kijowski zmienił zdanie i zażądał wycofania swojej wypowiedzi z artykułu dotyczącego alimentów.

CZYTAJ WIĘCEJ: Kim z "Newsweeka" zapytała Kijowskiego o długi za alimenty. Odpowiedź? Ręce opadają


Jak się okazało kilka dni później, unikanie płacenia na dzieci szło mu nad wyraz sprawnie.O jego problemach z płatnościami alimentów mówił Radomir Szumełda, druga osoba w KOD-zie. Odpowiadając na pytanie dziennikarza Onet.pl., dlaczego Kijowski nie chciał oficjalnego zatrudnienia i pensji z komitetu, dlaczego nie wystawiał faktur KOD owi i czy „mógł to być sposób na ominięcie komornika, którego Mateusz Kijowski ma na głowie”, oznajmił: „To pan powiedział. Mnie niezręcznie jest to komentować”. Przyznał, że podczas rozmów na temat oficjalnych zarobków „ze strony Mateusza wiecznie były jakieś »ale«”.

​CZYTAJ WIĘCEJ: Kijowski pobił rekord hipokryzji! Wspiera akcję „skutecznego egzekwowania alimentów”


W Polsce unikanie alimentów to powszechny problem. Szacuje się, że dotyczy on 1 mln dzieci. Średnia ściągalność alimentów to 17 proc. W sumie zadłużenie alimenciarzy wynosi 10,5 mld zł. Za uporczywe unikanie płacenia alimentów grozi w Polsce do dwóch lat więzienia. Kijowski jednak nigdy nie był z tego tytułu ścigany.

Cały tekst w "Gazecie Polskiej Codziennie"

 
Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Ostatnio porównała polski rząd do silników VW. Ale to, co Bieńkowska mówiła studentom, przekracza pojęcie

Elżbieta Bieńkowska / fot. Filip Błażejowski/Gazeta Polska

- Sytuacja w Polsce nie jest normalna (...) Gospodarka ma się dobrze, jednak bez wolności nie możecie mieć wolności ekonomicznej. To dzieje się w środku Europy i musi być traktowane poważnie - opowiadała studentom Elżbieta Bieńkowska. Europejska komisarz ds. rynku wewnętrznego i usług ostatnio nadzwyczaj często zaczęła zabierać głos w sprawie Polski, choćby kilka dni temu, gdy na antenie lokalnego radia porównywała polski rząd do silników Volkswagena.

W Krakowie od 21 lutego trwają spotkania w ramach Zimowego Uniwersytetu European Democratic Students, "młodzieżówki" Europejskiej Partii Ludowej (EPP). Podczas wczorajszego panelu odbywającego się w Wieliczce młodzi politycy mogli wysłuchać samych "sław" Platformy Obywatelskiej - Rafała Trzaskowskiego, Radka Sikorskiego czy Elżbiety Bieńkowskiej. 

Trzaskowski zabierał głos w sprawie "kondycji UE przed wyborami do Europarlamentu w 2019", Sikorski opowiadał o populizmie o "odwojowaniu" demokracji, ale to Bieńkowska dała prawdziwy popis.

- Sytuacja w Polsce nie jest normalna. To nie jest kraj, o którym przez wiele lat marzyłam. Gospodarka ma się dobrze, jednak bez wolności nie można mieć swobody ekonomicznej. To dzieje się w środku Europy i musi być traktowane poważnie

- mówiła podczas spotkania ze studentami unijna komisarz ds. rynku wewnętrznego i usług.

- Sytuacja w Polsce jest większym problemem niż Brexit

- dodała.

Ostatnio była minister infrastruktury i rozwoju w rządzie Tuska coraz częściej zabiera głos w sprawach Polski. Jednak gdy kilka dni temu w Radiu Piekary została zapytana o to, czy ktoś z eurokratów zajmie stanowisko w sprawie napiętych relacji na linii Polska-Izrael, powiedziała:

- My, pan premier Tusk i ja, (...) zawsze bronimy spraw polskich i powiem tu bardzo mocno - to nie jest sprawa europejska i na pewno nikt w Europie żadnych mediacji nie podejmie.

Ponadto, w tej samej rozmowie, w temacie "afery Volkswagena" stwierdziła, że "polski rząd ma w Europie gorszą reputację niż silniki diesla". 

- Bieńkowska, tak jak i Tusk są na żołdzie de facto niemieckim i są w stanie zrobić wszystko i sprzedać wszystko, by ten żołd co miesiąc otrzymywać. Te słowa potwierdzają, że godność, duma narodowa, szacunek dla człowieka, nie ma dla niej żadnego znaczenia.  Mają dla niej znaczenie euro, które wpływają co miesiąc za stołek, który dostała, który w praktyce załatwił jej Tusk

- tak wypowiedzi unijnej komisarz dla Radia Piekary komentował w rozmowie z portalem niezalezna.pl poseł Dominik Tarczyński.

Źródło: Twitter, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl