Rozebrano namiot, pobito działacza Klubów "GP"

  

Około godz. 16:30 strażnicy miejscy otoczyli i rozebrali biały namiot członków Stowarzyszenia Solidarni 2010 przed Pałacem Prezydenckim. Podczas pacyfikacji protestu służby pobiły protestujących. Jeden z nich - Michał Stróżyk, szef Trójmiejskich Klubów "Gazety Polskiej" - został zabrany przez pogotowie ratunkowe. Przebywa na obserwacji w szpitalu.

Służby zdemontowały i wywiozły namiot. Strażnicy miejscy nie chcieli się nawet wylegitymować - Mamy zezwolenie na tę demonstrację od godz. 12 aż do odwołania. Co wy robicie?! Takie pacyfikacje pamiętamy ze stanu wojennego. Precz z rządami Donalda Tuska! To jest hańba! - wołali protestujący przez megafon.

Policja zatrzymała kilku demonstrantów. - Wypuścić naszych kolegów - krzyczą członkowie stowarzyszenia Solidarni2010.

- Ukradziono nasz namiot, naszą własność - mówi Ewa Stankiewicz przez megafon.

Straż miejsca pobiła Michała Stróżyka, szefa Trójmiejskich Klubów "Gazety Polskiej", i Marka Wernica z Solidarnych 2010.

Michał Stróżyk
(fot. Samuel Pereira) został pobity tak ciężko, że musiało go zabrać pogotowie ratunkowe. Jak dowiedział się portal Niezależna.pl - został przewieziony do szpitala na Solcu. Przebywa obecnie na szpitalnym oddziale ratunkowym. Ma założony kołnierz ortopedyczny. Jak dowiedzieliśmy się w szpitalu - zostanie tam przez następną dobę na obserwacji.  Co takiego zrobił? Stał na chodniku z kamerą i nie chciał się odsunąć. Strażnicy powalili go na ziemię i zaczęli bić.

Wobec zatrzymanych użyto także kajdanek, co jest złamaniem ustawy o strażach gminnych, a konkretnie art. 14b., który mówi: "1. Kajdanki można stosować wobec osób ujętych oraz podczas wykonywania zadań, o których mowa w art. 11 ust. 1 pkt 7 w celu: 1) udaremnienia ucieczki osoby ujętej lub osoby mogącej stwarzać swym zachowaniem zagrożenie dla życia, zdrowia lub mienia, 2) zapobieżenia czynnej napaści lub czynnemu oporowi." Żaden z tych warunków nie został w tym przypadku spełniony.

W sprawie pobicia będą interweniować posłowie PiS, m.in. Zbigniew Kozak - dowiedział się portal Niezależna.pl.

----------------------------------------------------------------------------

Dziś o godz. 21 w miejscu Krzyża Pamięci odbędzie się Apel Jasnogórski. Zachęcamy do uczestnictwa w modlitwie, a przy okazji do wsparcia protestujących


Jak powiedziała dyrektor biura bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego stołecznego ratusza Ewa Gawor, namiot "Solidarnych" został usunięty przez ZDM w asyście straży miejskiej i policji, ponieważ znajdował się nielegalnie w pasie drogi. Został zabrany do magazynu i będzie wydany osobie, która się po niego zgłosi, lecz ta wcześniej zostanie ukarana mandatem. Jak zaznaczyła, żeby umieścić cokolwiek w pasie drogi, konieczne jest uzyskanie zgody jej zarządcy, a w przypadku Krakowskiego Przedmieścia - także konserwatora zabytków.

Jak dodała, strażnicy nie dotykali namiotu, a jedynie udzielali asysty pracownikom ZDM. Poinformowała także, że podczas interwencji zatrzymane zostały dwie osoby w związku z niestosowaniem się do poleceń strażników; mają zostać przekazane policji.

Rzeczniczka ZDM Urszula Nelken nie potwierdziła PAP informacji podanych przez Niżniak. Jak zaznaczyła, ZDM może jedynie stwierdzić, że pas drogi został zajęty w sposób nielegalny i nałożyć karę pieniężną. "Nie mamy prawa nikogo wylegitymować, a tym bardziej usuwać" - dodała.

Także według protestujących to strażnicy zabrali namiot. "Straż miejska złamała prawo" - powiedziała Ewa Stankiewicz, prezes stowarzyszenia "Solidarni 2010", autorka filmu pod tym samym tytułem.

Na miejscu namiotu pozostały stoliki, krzesła, plakaty i transparenty oraz rzeczy osób, które wcześniej przebywały w namiocie. Nadal w pobliżu miejsca, gdzie stał namiot, leżą też wieńce i znicze.

Namiot "Solidarnych 2010" stał naprzeciwko Pałacu Prezydenckiego, obok ministerstwa kultury. Wywieszono na nim transparent: "Zostajemy na Krakowskim Przedmieściu do skutku, do spełnienia   wszystkich postulatów".

Stowarzyszenie "Solidarni 2010", którego kilku członków protestuje od niedzieli przed Pałacem Prezydenckim, domaga się dymisji premiera Donalda Tuska i postawienia rządu przed Trybunałem Stanu za "zdradę państwa, oddanie śledztwa ws. katastrofy w ręce Rosji". Chcą także m.in. powołania międzynarodowej komisji ds. zbadania przyczyn katastrofy.

"Będziemy trwać do skutku, do spełnienia tych postulatów lub do momentu, gdy nam sił starczy" - mówiła wcześniej dziennikarzom Stankiewicz. Podkreśliła, że straż miejska próbowała "zepchnąć, przegonić" ich sprzed Pałacu. "W tym momencie podnieśliśmy ten namiot i spacerowaliśmy po Krakowskim Przedmieściu, ucząc się od Drzymały. Wędrowaliśmy z namiotem i straż miejska nas zostawiła" - dodała.

Zaapelowała do osób o podobnych poglądach o przyłączenie się do protestu. "Białe miasteczko ma tutaj swoje uzasadnienie. (...) Nie ma takiego drugiego państwa, które zgodziłoby się na takie upokorzenie, na oddanie suwerenności swojego kraju, czego dopuścił się nasz premier. My musimy reagować" - podkreśliła.

"Nie podoba nam się sytuacja, w której główne dwa dowody: wrak tupolewa i czarne skrzynki są ciągle w rękach rosyjskich; sytuacja, w której prezydent Komorowski pokazał, że nie potrafi reagować jak prawdziwy mąż stanu; w sytuacji podmienienia tablic, zakłamania historii (...) - w tym dniu Komorowski nie reaguje, za to spotyka się z (prezydentem Rosji Dmitrijem Miedwiediewem) i składa cześć ofiarom pod brzozą" - powiedział członek stowarzyszenia Samuel Rodrigo Pereira.

Stankiewicz zaznaczyła także, że stowarzyszenie "Solidarni 2010" nie jest partią, ale organizacją pozarządową. "W mediach czytaliśmy, że chcąc uczcić ofiary katastrofy, jesteśmy zwolennikami PiS-u. Na siłę próbuje się ludzi upolitycznić i tym samym odstrasza się zwykłych ludzi, którzy chcieliby tu przyjść, a nie chcą być utożsamiani z żadną partią" - dodał Pereira.

"Nie chcemy pozwolić na demolkę naszego państwa, którą uprawia Donald Tusk. To nie ma nic wspólnego z żadną partią ani walką polityczną. Tu się kończy polityka. To jest coś więcej niż polityka - to upomnienie się o polskie państwo. Chodzi o to, że śledztwo ws. śmierci polskiego prezydenta prowadzi Rosja. Rosja, która morduje niezależnych dziennikarzy, Rosja która wysadza budynki z własnymi obywatelami. Rosja, która dokonuje zamachów terrorystycznych na własnych obywatelach" - podkreśliła Stankiewicz.

Poinformowano, że na stronie http://onepoland.eu zbierane są podpisy o powołanie międzynarodowej komisji ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej. "Solidarni 2010" chcą ich zebrać milion, a potem złożyć je w Komisji Europejskiej. Na stronie jest informacja, że zebrano ponad 400 tys. podpisów.

----------------------------------------------------------------------------

14.05 O dziwo, strażnicy miejscy - jak relacjonuje reporter Niezależna.pl - wycofali się. Zrezygnowali? Trudno uwierzyć. Najważniejsze jednak, że obecni na Krakowskim Przedmieściu wreszcie w spokoju mogą oddać się temu po co pojawili się przed Pałacem Prezydenckim. Zadumie i wspomnieniach o śp. Lechu Kaczyńskim.

13.19 Niestety, wczoraj nie obyło się bez prowokacji. Ludzie modlący się za ofiary katastrofy smoleńskiej zostali - podobnie jak rok temu - zaatakowani złośliwymi komentarzami. Niektórzy z napastników próbowali siłowej konfrontacji. Tak jak młody mężczyzna, który próbował kopnąć oddających hołd śp. Lechowi Kaczyńskiemu. Na szczęście, tym razem szybko interweniowała policja. Pamiętamy bowiem tragiczną historię Jana Klusika z Opola.

13.02 Rozpadało się nad Krakowskim Przedmieściem, ale Solidarni 2010 nie rezygnują. Tym bardziej, że mogą liczyć na (nie)zwykłych warszawiaków, którzy starają się ich wspierać na rożny sposób, przynosząc chociażby kanapki i ciepłe napoje.


12.54 Wczorajsza manifestacja kilkudziesięciu tysięcy przebiegła bardzo spokojnie. Potwierdza to stołeczna policja.
- Było bardzo spokojnie, nikogo nie zatrzymano. Porządku na miejscu pilnowało ponad tysiąc funkcjonariuszy - powiedział PAP rzecznik Komendy Stołecznej Policji Maciej Karczyński.

12.20 Na Krakowskim Przedmieściu pojawiły się nowe znicze. Straż Miejska od razu interweniowała. Postawiła nawet warunek, że po ich przeniesieniu pod pomnik Kardynała Wyszyńskiego, nie będą interweniować. Solidarni 2010 nie zgodzili się. Na reakcję nie trzeba było długo czekać. Kilkudziesięciu strażników miejskich otoczyła całą grupę, a służby porządkowe zaczęły gasić znicze. 

11.57 Zgodnie z wcześniejszą sugestią Straży Miejskiej skontaktowaliśmy się z Zarządem Dróg Miejskich, ale Urszula Nelken z biura ZDM-u zaprzecza, aby podejmowali decyzję o usunięciu namiotu Solidarnych 2010.
- My tylko stwierdzamy, czy ktoś nieprawnie zajmuje pas drogi zarządzany przez ZDM. Decyzję o usunięciu podejmuje biuro bezpieczeństwa zarządzania kryzysowego Urzędu Miasta - tłumaczy Urszula Nelken.
Na Krakowskim Przedmieściu trwa interwencja straży miejskiej, ale brak odważnych, którzy przyznaliby się do wydania rozkazu.

11.37 Strażnicy miejscy przeprowadzili brutalną akcję. Popychali kobiety broniące wieńców, aby nie trafiły one na śmietnik. Zniszczyli też krzyż ułożony z tulipanów i innych kwiatów. Solidarni 2010 przemieszczają się z namiotem.

11.16 Przed kinem "Kultura", kikadziesiąt metrów od Pałacu Prezydenckiego, stała wystawa zdjęć poświęcona śp. Lechowi i Marii Kaczyńskiej. Ona także przeszkadza władzom Warszawy. Właśnie trwa jej usuwanie.

11.01 Przed Pałacem Prezydenckim zebrała się grupa kilkunastu strażników, którzy czekają na rozkazy.
- My udzielamy tylko asysty. Namiot stoi na terenie Zarządu Dróg Miejskich. I tam proszę kierować pytania. My na pewno sami nie będziemy podejmować decyzji o usunięciu namiotu, bo nie mamy takiego prawa - stwierdziła Katarzyna Dobrowolska z biura prasowego Straży Miejskiej m. st. Warszawy.

10.46. Ewa Stankiewicz ogłosiła, że namiot Solidarnych 2010 stanie się nowym "wozem Drzymały". Skoro nie może stać w jednym miejscu będzie przenoszony. Niezależna.pl próbowała dowiedzieć się kto wydał rozkaz usunięcia namioru. W biurze prasowym Straży Miejskiej m. st. Warszawy nic o tym nie wiedzieli. Obiecali informację za kilkanaście minut. Czekamy.

10.30 W namiocie Solidarnych 2010 pojawiła się straż miejska. Zapowiedzieli, że jeśli w ciągu 10 minut nie zostanie zwinięty, to oni zrobią to siłą. Metalowe barierki znikły, ale nadal uzbrojeni w pałki policjanci i strażnicy miejski utrudniają Polakom oddawanie hołdu ofiarom katastrofy smoleńskiej i domaganie się prawdy o jej przyczynach.

10.05 Rozpoczął się demontaż metalowych barierek, którymi wczoraj Bronisław Komorowski odgrodził się od Polaków. Wcześniej odbyła się próba zastraszenia Solidarnych 2010. W ich namiocie pojawił się Mirosław Kazubek, zastępca dyrektora warszawskiego Zarządu Dróg Miejskich. Domagał się pozwolenia na pobyt na Krakowskim Przedmieściu. Obecni na miejscu ludzie oburzeni akcją służb porządkowych próbowali uratować niektóre z wieńców.



9.45 Służby porządkowe wysłane przez prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz pojawiły się już na Krakowskim Przedmieściu. Do czarnych worków na śmieci zaczęli wrzucać znicze ustawiane wczoraj przez tysiące Polaków. Niżej prezentujemy dwa filmy pokazujące skandaliczną akcję.

9.30 Ewa Stankiewicz zaapelowała, aby na Krakowskim Przedmieściu pojawia się ludzie, którzy wsparliby Solidarnych 2010.
- Przetrwaliśmy ciężką, zimną noc - mówi autorka filmów "Krzyż" i "Solidarni 2010".


Stało się tak jak zapowiedziała Ewa Stankiewicz, autorka filmu „Krzyż” i liderka Stowarzyszenia Solidarni 2010. W namiocie rozstawionym na Krakowskim Przedmieściu spędzili całą noc. I nie zamierzają odejść.

- Będziemy tu, dopóki nas nie usuną siłą lub rząd poda się do dymisji – mówią Solidarni 2010.

Przed Pałacem Prezydencki zbierają się, podobnie jak wczoraj, tłumy Polaków, którzy do Warszawy przyjechali z różnych zakątków kraju.

O aktualnej sytuacji na Krakowskim Przedmieściu będziemy informować na bieżąco.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze


Wczytuję komentarze...

Prezydent oddał hołd dziennikarzowi

zdjęcie ilustracyjne / facebook.com/antonio.megalizzi

  

Prezydent Włoch Sergio Mattarella udał się dziś na rzymskie lotnisko Ciampino, gdzie wojskowym samolotem przywieziono ze Strasburga trumnę z ciałem ofiary zamachu terrorystycznego w tym mieście, młodego dziennikarza Antonio Megalizziego.

29-letni dziennikarz radiowy pochodzący z Trydentu na północy Włoch zmarł w piątek z ran odniesionych w zamachu w pobliżu świątecznego targu 11 grudnia w Strasburgu. Megalizzi był tam z kolegą, mieszkającym w tym mieście Bartoszem Niedzielskim. Obaj zostali ciężko ranni, gdy zamachowiec, islamski terrorysta strzelił do nich z bliskiej odległości.

Polak zmarł w niedzielę nie odzyskawszy przytomności.

Prezydent Mattarella wraz z rodzicami i narzeczoną włoskiego dziennikarza modlił się przy trumnie na lotnisku w Wiecznym Mieście.

Uroczystości pogrzebowe odbędą się w Trydencie.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl