Cud Tuska: nie było afery hazardowej

  

Warszawska prokuratura nie znalazła dowodów na nieprawidłowości przy pracach nad ustawą hazardową i zdecydowała się umorzyć ten wątek afery.

Jak podaje RMF FM, Prokuratura Okręgowa w Warszawie zdecydowała się umorzyć postępowanie, które miało wyjaśnić, czy doszło do przestępstwa w trakcie prac nad ustawą hazardową.

W uzasadnieniu umorzenia napisano, że nie stwierdzono czynów przestępczych. Nie oznacza to jednak, że w trakcie śledztwa nie doszukano się sytuacji wątpliwych pod względem etycznym.

Taką było załatwienie przez szefa gabinetu politycznego ministra Drzewieckiego Marcina Rosoła pracy córce biznesmena Ryszarda Sobiesiaka w Totalizatorze Sportowym. Prokuratorzy nie znaleźli jednak żadnych dowodów na przestępstwa asystenta.

Podobnie za nieetyczne można uznać zachowanie byłego posła PO Zbigniewa Chlebowskiego, który obiecuje pozytywnie załatwić sprawę zmian w ustawie swojemu znajomemu. Co innego jednak etyka a prawo, które wymaga niezbitych dowodów na popełnienie przestępstw - mówi reporterowi RMF FM jeden z prokuratorów znających sprawę.

Prokuratorzy jutro ogłoszą swoją decyzję na specjalnie zwołanym briefingu.

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

„Samozaoranie” Durczoka. Tak się zagalopował w krytyce PiS, że dołożył... rządowi PO-PSL

/ Marcin Pegaz/Gazeta Polska

  

"I niech ktoś jeszcze zacznie bredzić, że mamy w Polsce wolność słowa" – napisał na Twitterze redaktor Kamil Durczok. Dziennikarz myślał, że skrytykuje PiS, ale... coś poszło nie tak – nie doczytał daty i dopiekł rządowi PO-PSL, bo link, który udostępnił ze wspomnianym komentarzem pochodzi z lutego 2014 roku, a wtedy władzy w Polsce na pewno nie sprawował PiS.

Prokuratura wszczęła postępowanie przeciwko Szczepanowi Twardochowi za wpis na Facebooku "pier... się Polsko" - poinformował "Tygodnik Powszechny". Pisarz umieścił taki wpis tuż po decyzji Sądu Najwyższego, który ocenił, że Ślązaków nie można uznać za odrębny naród

– brzmi nagłówek tekstu, który na Twitterze zamieścił Durczok.

Redaktor artykuł skomentował słowami:

I niech ktoś jeszcze zacznie bredzić, że mamy w Polsce wolność słowa. 

Dziennikarz tak zagalopował się w krytykowaniu obecnej władzy, że z rozpędu aż nie doczytał daty tekstu, który udostępnia. Artykuł ten pochodzi z 25 lutego 2014 r., a jak łatwo się domyślić, nie rządził wówczas PiS, tylko koalicja PO-PSL...

Na szczęście internauci okazali się bystrzejsi od pana redaktora i szybko wyłapali jego wpadkę:

 

Źródło: twitter.com, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl