Autor włamania na skrzynkę Kijowskiego miał poinformować o tym redakcję niebezpiecznik.pl, opisując, w jaki sposób to zrobił:
Zdobyłem prywatny mail "Kija" z whois, a potem sforgowalem maila z pdfem, ktory od razu otworzył. Był to .exe keylog, ale z ukrytym rozszerzeniem. Niby student informatyki [Kijowski jest informatykiem - przyp. Niezalezna.pl], a nabrał się na takiego prostego tricka.
Potem następuje opis dalszych czynności informatycznych. Portal niebezpiecznik.pl publikuje też screeny uwiarygadniające relację hakera. Mateusz Kijowski zaprzeczał wówczas włamaniu, ale jego autor odpowiadał dosadnie:
Wiadomo, że będą mówić i zarzekać się, że nic nie nastąpiło, bo opublikowalibyście i zepsulibyście reputację Kijowskiemu, który nabrał się na taki debilny trick (bo was dużo osób czyta, tak w ogóle ja pierdolę, jakim trzeba być półmózgiem, żeby otworzyć pdf.exe), a im wlaśnie tak jak nikomu zależy na dobrej reputacji i rozgłosie.
Wreszcie Mateusz Kijowski potwierdził włamanie na swoją skrzynkę :
Tak, rzeczywiście, udało się komuś włamać na konto mailowe w wp.pl. Konto to nie było do niczego wykorzystywane od wielu lat i nie jest obecnie podłączone do żadnych usług związanych z KOD. Co do działań, które podjął atakujący, należy pytać jego. Ja mogę jedynie stwierdzić, że przywróciłem funkcjonalność strony w ciągu kilku minut, pracując z telefonu w metrze w Nowym Jorku.
Autor znanej strony Antykomor.pl twierdzi jednak, że Kijowski może być szantażowany przez autora włamania lub osoby, które pozyskały wrażliwe dane z jego kont. "Potrójna heca! Hakerzy udostępnią maile z konta alimenciarza z kitką - zapowiadają MOCNE rewelacje!" - napisał na Twitterze:
Antykomor dodał: