Sędzia Łączewski "trafiony zatopiony". Dziennikarz ujawnia: "ja go tam widziałem"

Jason Morrison/freeimages.com/license

gb

Kontakt z autorem

Od wczoraj "gorącym tematem" jest historia sędziego z Warszawy Wojciecha Łączewskiego, który chciał umawiać się ze znanym publicystą, aby "powstrzymać PiS". Gdy dziennikarze ujawnili skandal (sędzia nie może angażować się politycznie), Łączewski twierdził, że padł ofiarą prowokacji i ktoś podszywa się pod niego w internecie. Taką "linię obrony" wykpił Michał Majewski. "Ja go tam po prostu widziałem" - stwierdził dziennikarz w radiowej "Jedynce" mając na myśli miejsce spotkania sędziego z owym publicystą.

O skandalu z udziałem znanego sędziego warszawskiego już portal niezalezna.pl informował.
"W związku z serią artykułów zamieszczonych m.in. w portalach Kulisy24, TVP.Info oraz czasopiśmie "Warszawska Gazeta" mających jakoby dotyczyć postępowania Wojciecha Łączewskiego - sędziego Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia w Warszawie - oraz licznymi pytaniami mediów kierowanymi w tej sprawie do Ministerstwa Sprawiedliwości, proszę o podjęcie - w ramach posiadanych uprawnień - czynności zmierzających do wyjaśnienia przedmiotowej sprawy" - podał minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Jako pierwsza aferę z udziałem „znanego sędziego” opisała redakcja serwisu kulisy24.pl. Wówczas jednak nie podawano żadnych nazwisk, opisując jedynie mechanizm prowokacji. Z relacji serwisu wynika, że na Twitterze założone zostało fałszywe konto, łudząco podobne do oficjalnego profilu znanego dziennikarza. Choć wielu internautów nie dało się na to nabrać, niespodziewanie ktoś podający się za „znanego sędziego” miał podjąć próbę kontaktu. Pisząc również z fałszywego konta zapewniał, że w przypadku walki z rządem Prawa i Sprawiedliwości niezbędna jest „zmiana strategii”. Sugerował również chęć spotkania z dziennikarzem. 

CZYTAJ WIĘCEJ: Sędzia Łączewski i fałszywy Tomasz Lis. Minister Ziobro żąda wyjaśnień

Tym sędzią miał być właśnie Wojciech Łączewski. Gdy wybuchł skandal pojawiły się tłumaczenia (publikowane na stronie Sądu Okręgowego w Warszawie), że ktoś się podszył, że to prowokacja, a poza tym  jeden z wpisów został zamieszczony na twitterze, gdy sędzia był na sali rozpraw.

Do tej sytuacji odniósł się wczoraj na antenie "Jedynki" Polskiego Radia autor pierwszej publikacji. I wykpił tłumaczenia Łączewskiego.
- Można powiedzieć, że zdjęcie można podrobić, sfalsyfikować, ale ten internauta wskazał temu sędziemu miejsce do spotkania i podał godzinę, o której mają się zobaczyć. Te dwie osoby, sędzia myślał, że spotka się z tą sławną osobą, która walczy z PiS-em i przyszedł w to miejsce, o określonej godzinie na jednym z warszawskich osiedli. Ja go tam po prostu widziałem, ponieważ pojechaliśmy z Sylwestrem Latkowskim zobaczyć o co chodzi w tej sprawie. Czy my nie jesteśmy tak naprawdę poddani prowokacji - mówił Michał Majewski.

- Chcieliśmy zobaczyć kto pojawi się na tym spotkaniu i zobaczyliśmy bardzo znanego sędziego, więc argument o tym, że ktoś włamał mu się na konto i odebrał mu możliwość wpisywania samemu tych rzeczy jest moim zdaniem dość bałamutny.

W rozmowie z prowadzącym audycję Samuelem Pereirą stwierdził:

"Na własne oczy, tak jak widzę ciebie teraz, widziałem tego sędziego i widział go również Sylwester Latkowski i możemy to potwierdzić, jeżeli zostaniemy o to zapytani przez prokuratorów lub przez sąd"


Co teraz wymyśli sędzia Łączewski i jego przełożeni?
 
Źródło: Polskie Radio,niezalezna.pl

Udostępnij

Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Ważne spotkanie premier Szydło w Brukseli

Ważne spotkanie premier Szydło w Brukseli

Zamach w Egipcie: zginęły dziesiątki osób

Zamach w Egipcie: zginęły dziesiątki osób

Poważna zmiana w składkach ZUS

Poważna zmiana w składkach ZUS

Wiceminister do PO: Stoicie po stronie…

Wiceminister do PO: Stoicie po stronie…

Konferencja „Rozbite Imperium” już w…

Konferencja „Rozbite Imperium” już w…

Co znalazł Misiło pod sejmowym fotelem? Takiego ubawu z posła Nowoczesnej nie było chyba nigdy

/ twitter.com/bogdan607

Jutro o stanowisko lidera Nowoczesnej zawalczą obecny szef ugrupowania Ryszard Petru, wiceszefowa partii i szefowa klubu Katarzyna Lubnauer oraz przewodniczący struktur partii w Szczecinie poseł Piotr Misiło. Ostatni z wymienionych na dzień przed wyborami postanowił o sobie przypomnieć. I chyba udało mu się przebić w autokompromitacji dotychczas bezkonkurencyjnego w tej kategorii samego Ryszarda Petru. 

Jak się okazało, Misiło zwęszył w sali plenarnej sejmu spisek. 

Panie Marku Kuchciński, a podobno nic nie montowaliście w sejmie? No chyba, że to wina Platformy Obywatelskiej.  Na czymś takim siedzą posłowie. Ciekawe czy Marek Suski ma pstryczek-elektrycznek, którym może mobilizować posłów Prawa i Sprawiedliwości podczas głosowań 

– napisał poseł Nowoczesnej i dołączył zdjęcie, na którym widać przewody umieszczone pod oparciem jednego z poselskich foteli.

Widoczne okablowanie to oczywiście żadna tajemnica, bo choćby system do głosowania jakoś działać musi. 

Internauci byli dla Piotra Misiły bezlitośni.

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl