Merkel coraz słabsza. Koalicjant wytoczył otwartą wojnę kanclerz Niemiec

Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

  

Premier Bawarii Horst Seehofer postanowił wykorzystać poważne kłopoty Angeli Merkel i zaczął otwarcie ją atakować. Najpierw wysłał do kanclerz list – który jest odczytywany jako jawna prowokacja – a teraz wbrew jej woli zamierza pojechać do Moskwy, aby spotkać się tam z Władimirem Putinem. Merkel z kolei – jak nakręcona – ciągle mówi o konieczności przyjmowania islamskich imigrantów, także przez kraje Europy Środkowej i Wschodniej.

Niemieckie media piszą, że działania Seehofer to więcej niż prowokacja. Twierdzą wręcz, iż trwa już otwarta wojna na szczytach koalicji CDU-CSU. Premier Bawarii i jednocześnie szef CSU Horst Seehofer, wbrew sankcjom unijnym nałożonych na Rosję, ani nie zważając na protesty wewnątrz kraju i na fakt, iż w ostatnich dniach wybuchły ostre napięcia dyplomatyczne na linii Berlin-Moskwa (rosyjskie media cynicznie wykorzystują przypadek 13-letniej Lisy F. do szerzenia antyniemieckiej propagandy) zamierza pojechać do Rosji i spotkać się z Putinem.

Informacja o podróży Seehofera natychmiast wywołała ostre reakcje, zarówno całego obozu rządzącego, siostrzanej CDU, jak i opozycji. Politycy nie przebierają w słowach, nazywając samodzielne decyzje bawarskiego polityka działaniem dywersyjnym.Politykę zagraniczną państwa prowadzi się na razie w Berlinie, a nie w Monachium – powiedziała w jednym z wywiadów przewodnicząca partii SPD, dodając, że ma nadzieję, iż po powrocie Seehofer nie napisze do kanclerz jeszcze jednego listy, tym razem żądając zmiany niemieckiej polityki wobec Rosji. Również politycy CDU krytykują decyzję o spotkaniu z Putinem. Specjalista ds. polityki międzynarodowej w tej partii, Roderich Kiesewetter ostrzegł Seehofera, że jego działania są skierowane przeciwko Angeli Merkel i sprzyjają rosyjskiemu prezydentowi. Sekretarz generalna współrządzącej w Niemczech SPD, Kataryna Barley, uznała zachowanie Seehofera za niepokojące. – W tej chwili jest to kierunek przeciwko siostrzanej partii, przeciwko własnej kanclerz – stwierdziła.

Jednak w Bawarii Horst Seehofer wcale nie jest odosobniony w swoich poglądach, bowiem murem za nim stoi większość Bawarczyków, oraz politycy CSU, czego dowiódł były premier tego landu Edmund Stoiber. Zarzucił Merkel, że jej polityka imigracyjna jest nie tylko błędna, ale także szkodliwa, bowiem dzieli społeczeństwo. Bawaria wystąpiła przeciwko kanclerz, ponieważ to właśnie ten land jak na razie ponosi największe straty w wyniku niekontrolowanego napływu imigrantów. W dalszym ciągu najwięcej cudzoziemców przedostaje się do Niemiec przez granicę austriacko-niemiecką – czyli wprost do Bawarii. Tamtejsze samorządy borykając się z niedoborem kadr oraz pieniędzy nie dają rady zagospodarować tak wielkiej rzeszy „uchodźców”. Nastąpił bunt i dlatego premier Bawarii wysłał list do Merkel stawiając ultimatum. Teraz albo kanclerz przyjmie bawarskie warunki, albo zostanie pozwana do Trybunału Konstytucyjnego, co w konsekwencji może zerwać koalicję.

I choć koalicja porozumiała się w sprawie zaostrzenia prawa azylowego oraz postanowiono wprowadzić ograniczenia dla uchodźców, jeśli chodzi o możliwości w przyszłości łączenia ich rodzin, Angela Merkel ma nadal kłopoty. Zdaniem ekspertów, z zaprezentowanego przez nią nowego planu w zasadzie niewiele wynika. Według nich, trudno nazwać rozsądnym rozwiązaniem problemu zapowiedź odesłania imigrantów do domów natychmiast po zakończeniu wojny w Syrii i Iraku.

Niemiecka kanclerz ponownie zamierza więc zmuszać inne kraje unijne do przyjmowania „uchodźców”. – Nie mogę uwierzyć, że 500-milionowa Unia Europejska nie może przyjąć u siebie jednego miliona uchodźców – powiedziała Merkel na partyjnym spotkaniu w Neubrandenburgu. Jej zdaniem, Europa nie powinna zamykać się przed uchodźcami. Kanclerz ponowne będzie naciskała na kraje Europy Środkowej i Wschodniej, aby przyjęły u siebie imigrantów, o czym mogą świadczyć jej słowa wypowiedziane w Neubrandenburgu.Ja mogę zrozumieć, że kraje wschodnioeuropejskie nie chcą być obciążone kryzysem imigranckim w takiej samej mierze jak na przykład Niemcy, ale kiedy kraj unijny odmawia przyjęcia islamskich uchodźców, to wtedy narusza uznawane wspólne wartości – stwierdziła Merkel i dodała już do swoich obywateli: – Nie można i nie wolno twierdzić, że islamscy uchodźcy nie mają prawa przybywać do Niemiec. Nie można obnosić się ze swoimi wartościami, ale kiedy ktoś potrzebuje pomocy, wtedy nie wolno jej odmawiać.

Czyli nic się nie zmieniło – Merkel pozostaje przy swoim zdaniu i ani myśli o zmianie narzuconej przez siebie zgubnej dla Europy – jak twierdzi większość – polityki imigracyjnej.
Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Bankierzy zarejestrowani jako TW, minister od Buzka, laurka w "GW"... Cała prawda o GetBack

/ piviso

  

"Gazeta Wyborcza" próbuje dziś połączyć aferę upadającej firmy windykacyjnej GetBack z prawicą: przede wszystkim z Kornelem Morawieckim, premierem i konserwatywnymi mediami. Tymczasem były prezes GetBack rozwijał swą karierę u bankierów zarejestrowanych jako tajni współpracownicy, a jego firmę chwaliły takie "prawicowe" pisma jak "Puls Biznesu", "Forbes' czy... "Gazeta Wyborcza".

O prezesie (do niedawna) GetBack Konradzie Kąkolewskim można przeczytać (portal strefainwestora.pl):

W wieku 19 lat, jako jeden z najmłodszych pracowników trafia do firmy consultingowej KPMG. Tutaj przechodzi twardą szkołę życia korporacyjnego. Pracuje po 16 godzin dziennie. Miesięcznie wyrabia nawet 90 godzin nadliczbowych. [...] Po tych doświadczeniach znajduje pracę w banku Citi Handlowy, gdzie odpowiada za wprowadzanie MSR-ów (Międzynarodowych Standardów Rachunkowości). Tutaj poznaje Cezarego Stypułkowskiego, aktualnego Prezesa mBanku, od którego bardzo wiele się uczy.

W innym miejscu ("Forbes") czytamy:

W 1999 roku do przejścia do banku nakłonił go prezes Handlowego Cezary Stypułkowski. W wieku 24 lat Kąkolewski zaczął kierować 400-osobowym zespołem. – Pamiętam go jako bardzo energetycznego, szybkiego człowieka, który ciągle coś chciał zmieniać, czegoś szukał i parł do przodu – opowiada Cezary Stypułkowski, dziś prezes mBanku. Ówczesny prezes Handlowego stał się jego mentorem. Kąkolewski przeszedł za nim do PZU. 

Szczególnie ciekawy jest ten fragment:

[Kąkolewski] poczuł, że nadszedł czas, by wreszcie zrealizować swoje prawdziwe marzenie i ruszyć w podróż dookoła świata. [...]Żeby to osiągnąć, razem z żoną Małgosią kupili motory. Chiny przemierzali na rowerze, Mongolię konno,a w dżunglę na Borneo zapuścili się samodzielnie, tylko z plecakami i latarką. Nie obyło się też bez trudnych momentów, tak jak wtedy, gdy w tajdze doszło do bijatyki, bo ich przewodnik Mongoł upił się i zaatakował ich w nocy. Albo kiedy zostali uwięzieni przez maoistów w Nepalu. Z więzienia wyszedł dopiero dzięki pomocy Cezarego Stypułkowskiego. 

Kim jest Stypułkowski? Od 1981 r. był doradcą Ministra ds. Reform Gospodarczych w Urzędzie Rady Ministrów. W 1985 r. został doradcą prezesa Konsultacyjnej Rady Gospodarczej. W latach 1987–1988 doradca premiera oraz sekretarz Komitetu Rady Ministrów ds. Reformy Gospodarczej. Z dokumentów IPN wynika że w 1988 r. Stypułkowski został zarejestrowany jako tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa pseudonim „Michał”.

Stypułkowski to niejedyny bankier, z jakim związany był Kąkolewski. Zacytujmy "Forbesa":

W krótkich przerwach od rozwijania firmy [Kąkolewski] udzielał się jako doradca na rynku finansowym. W ten sposób trafił do grupy Leszka Czarneckiego. Najpierw pracował przy przejęciu Alianz Banku (dziś Idea Bank), potem wylądował w założonym w 2012 roku GetBacku. Wciągnęło go.

To właśnie z grupy kapitałowej Czarneckiego wywodzi się GetBack. W 2016 r. Czarnecki sprzedał spółkę, ale w czerwcu 2017 r. "Gazeta Prawna" donosiła:

GetBack w dalszym ciągu łączą jednak biznesowe powiązania z firmami ze stajni Czarneckiego. Ma kredyty w Getin Noble i Idea Banku. W Noble Funds TFI (w tym roku połączył się z Open Finance, innym TFI kontrolowanym przez Czarneckiego) „zaparkowano” fundusze inwestycyjne. W niektórych z nich GetBack zainwestował własne pieniądze i ma całość lub część certyfikatów, w innych – tak jak w OFWD – odgrywa jedynie rolę firmy zarządzającej portfelem inwestycyjnym danego funduszu obejmującym wierzytelności.

Czarneckiego trudno kojarzyć z prawicą. Z materiałów IPN wynika, że w wieku 18 lat podpisał on zobowiązanie do współpracy z SB jako TW „Ernest”, a dwa lata później - w 1982 r. - do współpracy z wywiadem PRL. W 1983 założono mu teczkę jako kontakt operacyjny o pseudonimie Ternes. Bankier przyznał się do podpisania zobowiązania, nie potwierdził jednak przekazywania SB informacji.

Dodajmy, że w radzie nadzorczej GetBack zasiadała jeszcze kilka tygodni temu Alicja Kornasiewicz (ZSL, Unia Demokratyczna, Unia Wolności), wiceminister skarbu w rządzie Jerzego Buzka. W 2015 r. Kornasiewicz została odznaczona przez prezydenta Bronisława Komorowskiego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski - "za wybitne zasługi w działalności na rzecz rozwoju gospodarki wolnorynkowej, za osiągnięcia w podejmowanej z pożytkiem dla kraju działalności państwowej i publicznej".

GetBack chwalony był przez mainstreamowe pisma. Jak pisał w kwietniu 2016 r. "Puls Biznesu":

W 2016 r. spółka zdobyła wyróżnienia we wszystkich konkursach organizowanych przez Instytut Europejskiego Biznesu zajmujący się analizą sytuacji finansowej firm i banków na kontynencie europejskim. GetBack został wyróżniony tytułami: Gepard Biznesu 2015, Potęga Biznesu 2015, Efektywna Firma 2016 oraz Mocna Firma Godna Zaufania — Strong Company 2016. [...] Dotychczasowe sukcesy i dynamiczny rozwój GetBacku stwarzają bardzo dobrą perspektywę dalszego umacniania pozycji spółki na rynku oraz uzyskania przez nią kolejnych znakomitych wyników.

"Forbes" w 2017 r. zachwycał się:

Od dwóch miesięcy stworzona przez niego [Kąkolewskiego] firma windykacyjna jest prawdziwą gwiazdą.

W tym samym roku "Gazeta Wyborcza" informowała:

GetBack jest zyskownym przedsięwzięciem – w zeszłym roku miał 200 mln zł czystego zysku (w 2015 r. było 120 mln zł, zaś w 2014 r. – tylko 45 mln zł). To oznacza, że firma odzyskuje więcej pieniędzy, niż wydaje na zakupy pakietów długów. [...] warunki oprocentowania i terminu spłaty obligacji są zachęcające. Trzy lata to termin krótszy niż np. emisje Kruka. A oprocentowanie jest wyższe – Kruk ostatnio emitował obligacje przy oprocentowaniu WIBOR plus 3,15-3,3 proc., Best przy oprocentowaniu 3,3 proc. powyżej WIBOR-u, a GetBack płaci aż 4,4 proc. powyżej WIBOR-u, który dziś wynosi 1,7 proc.

No więc jak to jest z tą "aferą" prawicy, o której pisze dziś dziennik Adama Michnika? 
 

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl