​Komendant Główny Policji potwierdza: Za rządów PO „podsłuchiwano dziennikarzy”

Piotr Galant/Gazeta Polska

Potwierdzają się doniesienia o podsłuchiwaniu dziennikarzy przez policję za rządów PO. Jak powiedział komendant główny policji, wobec dziennikarzy i ich rodzin prowadzone były czynności operacyjne. Dodał, że nie jest to przypadek jednostkowy, gdyż „chodzi o większą liczbę” – powiedział. Co więcej specgrupa miała kontrolować również korespondencję dziennikarzy zajmujących się aferą podsłuchową oraz mieć dostęp do smartfonów dziennikarzy.

W Komendzie Głównej Policji policyjni kontrolerzy pracowali niemal dwa tygodnie. Sprawdzali tajne wewnętrzne departamenty w Centralnym Biurze Śledczym, Biuro Służby Kryminalnej i Biuro Spraw Wewnętrznych. Podejrzewa się, że specjalnie stworzona komórka w policji nielegalnie podsłuchiwała dziennikarzy i ich rodziny.

Wobec dziennikarzy i ich rodzin były prowadzone policyjne czynności operacyjne. Nie chodzi o jednego czy dwóch dziennikarzy, lecz o większą liczbę

– powiedział dla tvn24 Zbigniew Maj, komendant główny policji.
 
Po przeprowadzonym audycie nastąpiły postępowania dyscyplinarne wobec siedmiu funkcjonariuszy. Jak informowaliśmy wczoraj, członkami tej specgrupy może zająć się prokuratura.

Efektem tego audytu jest również zmiana kierownictwa Biura Spraw Wewnętrznych.
 

Biuro kontroli wyjaśniało zasadność użycia przez policjantów specjalnych grup i wykorzystania technik operacyjnych przez tych policjantów. Wstępny raport z tej kontroli został przekazany do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji

– powiedział portalowi tvn24.pl młodszy inspektor Marcin Szyndler z KGP.
 
Nieoficjalnie mówi się, że postępowaniem dyscyplinarnym nie są objęte osoby z kierownictwa BSW, tylko policjanci zajmujący się kontrolą operacyjną.
 
Radio Zet ujawniło audyt, z którego wynika, że policja po aferze podsłuchowej podsłuchiwała dziennikarzy i prawników. Fakt ten ujawnił portal kulisy24.com. Tajna specgrupa działała w Komendzie Głównej Policji. Miała rozpracowywać osoby odpowiedzialne jakoby za zmontowanie afery podsłuchowej.
 
W KGP miały działać dwie specjalne grupy policjantów zajmujące się tzw. aferą podsłuchową. Jedna z tych komórek miała sprawdzać, kto stoi za rozpowszechnianiem nagrań z afery.
 

„Przez prawie rok policjanci nielegalnie podsłuchiwali kilkadziesiąt osób, m.in. prawników, dziennikarzy i ich rodziny. Wykorzystywali auta wyposażone w specjalne nadajniki, tzw. jaskółki, które pozwalały im przechwytywać wszystkie rozmowy wykonywane z danego telefonu”

– podało tvn24.pl.

Podsłuchy zakładać miano na kilka dni. Później nagrania i dokumentacja miały być niszczone.
 
Jak wynika z informacji, do których dotarło tvn24.pl, tajna grupa z BSW miała mieć „bezpośredni dostęp do smartfonów dziennikarzy”. Poza tym policjanci mogli czytać maile dziennikarzy, którzy ujawniali aferę.
 

Oficjalny komunikat Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji:

Funkcjonariusze Biura Kontroli KGP sprawdzali prawidłowość stosowania kontroli operacyjnej przez policjantów Centralnego Biura Śledczego Policji, Biura Służby Kryminalnej i Biura Spraw Wewnętrznych.

Prowadzona kontrola nie tylko potwierdziła istnienie opisywanej przez dziennikarzy specjalnej grupy powołanej w czerwcu 2014 roku, której zadaniem było wsparcie Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga w prowadzonym śledztwie dotyczącym nagrywania funkcjonariuszy publicznych w warszawskich restauracjach - ujawniła także dokumenty potwierdzające powołanie niespełna miesiąc później (w lipcu 2014 roku) kolejnej „grupy specjalnej”. W jej skład weszli tylko funkcjonariusze Biura Spraw Wewnętrznych i miała za zadanie „ustalenie ewentualnego udziału funkcjonariuszy organów ścigania w rozpowszechnianiu nagrań ze spotkań funkcjonariuszy publicznych w warszawskich restauracjach”.

Biuro Kontroli KGP zbadało dokumentację prowadzonych kontroli operacyjnych przez obie działające w KGP grupy. W toku prowadzonej kontroli ujawnione zostały dwa obszary nieprawidłowości:

- błędy w dokumentowaniu pracy operacyjnej;

- błędy w prowadzeniu rejestru kontroli operacyjnej.

Podczas prowadzonego audytu okazało się, że w zgromadzonych dokumentach kontrolerzy natrafili na materiały, które świadczą, że w zainteresowaniu śledczych pojawiają się dziennikarze i ich rodziny. Z analizy kontrolowanych dokumentów wynika, że przeprowadzono kilkadziesiąt kontroli operacyjnych (zastosowano podsłuchy) wobec NN osób (nieznane dane personalne podsłuchiwanych osób). Czynności kontrolne za względu na dużą ilość zgromadzonej dokumentacji jeszcze trwają. W chwili obecnej ustalenia zespołu kontrolnego doprowadziły do wszczęcia postępowań dyscyplinarnych wobec 7 funkcjonariuszy, w przypadku kolejnych kilku osób zarzuty się przedawniły. W obu grupach pracowało 29 funkcjonariuszy. Komendant Główny Policji podjął decyzję o zmianie całego kierownictwa Biura Spraw Wewnętrznych.
Źródło: tvn24.pl,niezalezna.pl

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Szef MSZ przed spotkaniem z Timmermansem: chcę pokazać dobrą wolę

/ Frans Timmermans / By Dutch Ministry of Foreign Affairs - Timmermans, CC BY-SA 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=38182018

Poprosiłem o spotkanie z Fransem Timmermansem, by pokazać dobrą wolę i nawiązać osobiste kontakty. Chciałbym, choć na chwilę się z nim spotkać, by omówić nasze wzajemne relacje - powiedział minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz w "Sygnałach Dnia" radiowej Jedynki.

Do spotkania Czaputowicza z wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej Fransem Timmermansem ma dojść w niedzielę w Brukseli.

Minister uważa, że "jest problem pewnego krytykowania Polski" - zdaniem rządu nieuzasadnionego - za reformy sądownictwa.

- Została podniesiona kwestia art. 7, ale tutaj chcę też zademonstrować pewną otwartość na współpracę, na wyjaśnienie naszego stanowiska. Uważam, że Polska ma w tym sporze rację. Chcemy spokojnie prezentować nasze racje - podkreślił szef MSZ.

Dlatego też - jak dodał - poprosił o spotkanie z Timmermansem, by "pokazać dobrą wolę i nawiązać osobiste kontakty".

- Mam nadzieję, że dojdzie do tego (spotkania) w niedzielę, bardzo krótkiego spotkania. Frans Timmermans tego dnia wyjeżdża, a ja przyjeżdżam do Brukseli, ale na chwilę choćby chciałbym się z nim spotkać, żeby omówić nasze wzajemne relacje - powiedział Czaputowicz.

Zwrócił uwagę, że jako minister spraw zagranicznych zmienił ton rozmowy z Brukselą.

- Tutaj trzeba także wskazać przede wszystkim na premiera Mateusza Morawieckiego, który spotkał się - jak wiemy - z przewodniczącym Jeanem-Claudem Junckerem i wiceprzewodniczącym Timmermansem. Ten ton się zmienia, ale chcę wyraźnie powiedzieć, że nie zmienia się bynajmniej nasze postrzeganie tego sporu, uważamy bowiem, że mamy rację - zaznaczył Czaputowicz.

Timmermans kilka dni temu wyraził zadowolenie z faktu iż Czaputowicz "szuka kontaktu z nim". Jak mówił, w niedzielę po południu wyjeżdża na spotkanie COSAC (Konferencji Komisji do Spraw Unijnych Parlamentów UE - PAP) do Sofii. Zadeklarował, że będzie się jednak starał przed wylotem spotkać się z polskim ministrem.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl