Jaka będzie różnica między obecnymi mediami a mediami narodowymi, które są przygotowywane do realizacji?
Różnica jest zasadnicza. Chcemy po prostu przywrócić Polakom media publiczne. Odebrać je partyjnym działaczom PO, PSL i SLD, propagandzistom i pluszakom władzy, która odchodzi. Chcemy media z pluralistyczną publicystyką, rzetelną informacją i przyzwoitą rozrywką, a także kulturą na wysokim poziomie. Tego obecnie w mediach publicznych po prostu brakuje.
Jest też mowa o odzyskaniu prasy z rąk kapitału niemieckiego. Jesteśmy w sidłach, z których nawet nie zdajemy sobie sprawy?
Jak popatrzymy na kraje Unii Europejskiej, to nigdzie nie ma tak wielkiej dominacji prasy z obcym kapitałem. Brytyjczycy czy Francuzi nie pozwoliliby sobie, aby ich prasa w tak dużym stopniu była w rękach niemieckich. My nie możemy dać obciąć sobie głowy i oddać innym decyzji o tym, jak mają myśleć i żyć Polacy, jakie mają mieć kształtowane wzorce. To nie jest obojętne. Musimy dać sobie z tym wyzwaniem radę. Jak? To jest temat do dyskusji.
Polacy mają dość ogłupiania i czekają na kulturę, w której odnaleźliby swoje wartości?
Tak. Kultura, rozrywka… tutaj jest bardzo dużo do zrobienia. Trzeba to postawić na nogach, bo stoi na głowie. To, co służy polskiej tożsamości, pamięci historycznej – leży w sferze misji mediów publicznych. Na to muszą i znajdą się środki, i temu będą służyć telewizyjne produkcje. Chcielibyśmy, aby chociaż raz na rok powstawał serial historyczny czy cykle dokumentalne ukazujące ważne polskie sprawy.
Kiedy możemy spodziewać się takich zmian?
Najszybciej jak to tylko możliwe. Projekt, który mamy napisany trafi w najbliższym czasie do Sejmu. Będziemy nad nim pracować i mam nadzieję, że pójdzie to gładko. Chcielibyśmy, aby już w styczniu rozpoczęła się reforma mediów publicznych.