Decyzja marszałka Dorna o kandydowaniu do Senatu z listy PO zaskoczyła pana?
Byłem osobą głosującą za niewydaleniem pana Dorna z PiS. Uważałem, że jest on osobą o bardzo ugruntowanych poglądach i sposobie patrzenia na świat. Jeżeli szeregowy poseł zmienia partyjne barwy, to może to budzić mieszane uczucia wśród wyborców, jeśli jednak człowiek pewnego sposobu myślenia o państwie, funkcjonowaniu podziału dóbr, zmienia obóz, z którego chce ubiegać się o mandat poselski czy senatorski, to jest to sytuacja dużego dyskomfortu dla ludzi, których przekonywał wcześniej z pasją do swojego punktu widzenia.
U Ludwika Dorna doszło do zmiany poglądów?
Może doszło do zmiany poglądów, a może poglądy pozostały, ale konformizm wskazuje na potrzebę podklejenia się pod nową nośną platformę do Parlamentu. Nie chcę tego oceniać, bo cenię marszałka Dorna jako polityka. Uważam, że jest inteligentny i ma olbrzymią wiedzę. Choć obecna sytuacja Dorna w szeregach PO jest zaskakująca i wywołuje niesmak. Tym bardziej, że w szeregach PO możemy spotkać osoby niezwykle mocno atakujące środowisko skupione wokół PiS; osoby używające niezwykle brutalnych słów i nie przebierające w środkach.
Miejsce na liście PO to zimna kalkulacja Dorna?
Myślę, że tylko i wyłącznie jest to kalkulacja. On jest osobą zbyt ugruntowaną politycznie, aby nie widzieć, jak ludzie oceniają dokonania PO po ośmiu latach jej rządów. Kiedyś pan Leszek Miller zaskoczył wszystkich kandydując do Sejmu z listy Samoobrony. Bez powodzenia. Zawsze tego typu ruchy są wątpliwe, choć trzeba je oceniać indywidualnie. Ludwik Dorn będzie musiał się ze swoją decyzją zmierzyć wizerunkowo.
Platforma straszy rządami PiS, choć wspiera Giertycha, Michała Kamińskiego, Ludwika Dorna...
Platforma straszyła rządami PiS, jako najbardziej niebezpiecznymi dla polskiej demokracji, przy czym wicepremier tego rządu Roman Giertych będzie kandydował do Senatu z okręgu, w którym Platforma nie zdecydowała się wystawić swojego kandydata. Jak rozumiem, żeby wesprzeć kandydaturę Giertycha. Michał Kamiński, mimo, że startował z „jedynki” do europarlamentu, nie uzyskał wystarczającego poparcia. Pan Paweł Zalewski, który mówił, że okręt PO z takim balastem zmierza wprost na skały, miał olbrzymie kłopoty, aby w ogóle uzyskać jakiekolwiek pozycję na liście wyborczej. Z wewnętrzną dyskusją w PO jest źle, a ci, którzy mają swój punkt widzenia i nie podporządkowują się przekazom medialnym dnia, nie mają w niej miejsca. PO to dziś partia bez wyrazu i nie zdziwiłbym się, gdyby znów pojawił się w szeregach tej Platformy Janusz Palikot.