Łzy rzęsiste mainstreamu

Łka „Wyborcza”, jęczy Tok FM, płacze „Newsweek”… Kto i jak skrzywdził te wzorce dziennikarskiej wiarygodności? Ano nie starczyło dla nich darmowych miejsc w samolocie, którym prezydent leci do Berlina. Natychmiast portal Tomasza Lisa publikuje na czołówce tekst, w którym żali się: „Duda nie zabiera na wyjazdy zagraniczne dziennikarzy z mediów, które piszą o nim krytycznie”. Zatem „Duda potwierdza, że nie jest prezydentem wszystkich Polaków” – wali na odlew pracownik Lisa. A jak jest naprawdę? „Codzienna” dostała wprawdzie akredytację, ale już tygodnik „Gazeta Polska” nie. I nie jęczymy. Po prostu samolot nie jest z gumy i wszyscy chętni się nie zmieścili. Proste. A mimo to szef działu „Newsweeka” pisze ogromny tekst pt. „Prezydent stracił okazję, by mnie do siebie przekonać” (!). Szczerze wątpię, by pracowników mediów, które utrzymuje rząd swoimi reklamami, cokolwiek przekonało. I by przestali uprawiać propagandę – bo dziennikarstwem ich pracy nazwać nie sposób. Media niezależne miały zakaz wstępu do samolotu rządowego od ośmiu, a prezydenckiego od pięciu lat. Już widać zasadniczą zmianę. Mam nadzieję, że Kancelaria Prezydenta nadal będzie dbała o medialny pluralizm.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij

Wczytuję komentarze...

Sztuka kapitulacji

Jest o wiele trudniejsza od sztuki zwyciężania. Każdy przecież widzi, kto wygrał, a kto przegrał spór. W sztuce kapitulacji chodzi o to, by tak skapitulować, aby nikt tego nie zauważył, i by można było ogłosić wygraną. Dlatego kapitulacja musi być maksymalnie rozciągnięta w czasie i rozłożona na etapy. Za każdym razem ogłaszamy zwycięstwo, a ustępstwa – za nic nieznaczące i ostateczne.

Ludzie lubią słuchać, że wygraliśmy, że jest dobrze i nie trzeba kiwnąć nawet palcem, nie mówiąc już o jakimś narażaniu się czy mobilizacji narodowej. Dostarczamy więc klientom – wyborcom – upragnionej przez nich strawy. Większość nie zauważy, a ci, którzy uprzedzali – to przecież malkontenci i frustraci, nierozumiejący złożoności świata. Najważniejszy jest podział przekazu. Dla zagranicy mówimy o niedojrzałym narodzie, który nie dorósł jeszcze do nowoczesności, bo pańszczyzna, zabory, komunizm, ale jak mu dać czas, to zrozumie konieczność dziejową. Tylko pomału, pomału. W ten sposób zyskujemy czas. Na użytek krajowy po ogłoszeniu zwycięstwa, po cichu przystępujemy do kolejnego etapu ustępstw. Możemy jeszcze, wyłącznie po polsku, ogłosić, jacy jesteśmy pryncypialni i nawet guzika nie oddamy, a po cichu szybko przegłosujemy kolejne poprawki. Można by było wykorzystać jeden z mało znaczących etapów kapitulacji do zmiany postępowania o 180 stopni i ogłosić, że zostaliśmy napadnięci i musimy bronić Ojczyzny, przejść do kontrataku i odzyskać utracone pozycje, ale pokonanie przeciwnika wymagałoby mobilizacji narodowej. Odwołania się do narodu i otwartego konfliktu wbrew duchowi dziejów. Narodu jednak politycy boją się najbardziej i dlatego wolą pozostać w swoim gronie. I w ten sposób niejeden minister nawet nie zauważy, gdy stanie się ugotowaną żabą.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl