Jak piszą autorzy „NP”, medialni pałkarze nie są już w stanie zagwarantować zaprojektowanego przez Czesława Kiszczaka status quo: „Organizowali nagonki, tysiące razy powtarzali kłamstwa, stali na straży umowy, jaką część tzw. elit opozycyjnych zawarła z komunistyczną bezpieką. Pilnowali postkomunistycznego ładu. Można śmiało powiedzieć, że byli dokładnym przeciwieństwem dziennikarstwa”. Katarzyna Gójska-Hejke ma rację: by pozbyć się ich mocodawców, trzeba ujawnić aneks do raportu z likwidacji WSI i prześwietlić wszystkie afery z lat rządów PO-PSL. Może to spowodować trwałe wyzwolenie polskich mediów z postkomunistycznych pęt.
Sprzyja temu również zmiana nastawienia odbiorców polskich mediów: „Celebrytom grunt usunął się spod nóg. Okazało się, że najmłodsi Polacy zagłosowali nie tylko przeciwko Komorowskiemu, lecz także Wojewódzkiemu”. Dlaczego to tak ważne? Ideologia celebrytów jest bowiem dokładnym przedłużeniem „pedagogiki wstydu” à la Michnik. Pierwsza dekada III RP to czas zarządzania poprzez „autorytety”, druga – poprzez celebrytów. To się kończy, bohaterką aktywniejszej części dzisiejszej młodzieży jest raczej „Inka” niż Maria Peszek.
W numerze mamy też wywiad z Robertem Górskim „Zrobię skecz o spanikowanych celebrytach” oraz tekst Doroty Kani o platformerskim pluszaku: „Siłą napędzającą Tomasza Lisa jest strach”.
Blok tematyczny zamyka zaś tekst Samuela Pereiry: „Towarzystwu, które roboczo możemy nazwać Partią Właścicieli Polski, zaczęła się ta Polska wymykać z rąk. Przez lata hodowali swoje media, wierząc, że skoro mają władzę nad informacją i przekazem dnia – mają również władzę nad obywatelami. Nagle okazało się, że można po prostu telewizję wyłączyć. Dziś wielu już nie czeka, aż kapłani medialni orzekną, że o jakiejś aferze nie można dalej milczeć, tylko sami o niej mówią, dzielą się nowymi informacjami w internecie”. Medialni bogowie z Olimpu III RP już stracili swój status.
W dziale Historia portret Janiny Lewandowskiej, śpiewaczki, pilotki, jedynej kobiety zamordowanej w Katyniu, córki znienawidzonego przez komunistów generała Józefa Dowbór-Muśnickiego. Dalej – sylwetka Edwarda Stachury, poety osobnego z czasów PRL-u. W dziale Świat możemy przeczytać ponadto o szczęśliwej od 41 lat małżonce Jeba Busha, Columbie. Jeśli brat i syn prezydentów USA wygra wyścig do Białego Domu, będzie ona drugą w historii Stanów pierwszą damą, która nie urodziła się w USA. Columba jest katoliczką, pochodzi z Meksyku, doprowadziła do tego, że 20 lat temu jej mąż przeszedł na katolicyzm.
W najnowszym numerze „Nowego Państwa” polecam także tekst Antoniego Rybczyńskiego poświęcony Ukrainie: „Oligarchowie trzymają się nieźle” oraz dokument estońskiej służby bezpieczeństwa: „W ostatnich latach Federacja Rosyjska sięgnęła po wszelkie możliwe środki do walki z tzw. jednobiegunowym światem zdominowanym przez USA. Rosja pracuje systematycznie nad niszczeniem współpracy atlantyckiej i budowaniem atmosfery zwątpienia i nieufności między krajami członkowskimi UE i NATO”. Osiąga to również poprzez: „wpływanie na liderów opinii, nacisk na elity polityczne poprzez sektor biznesowy oraz wykorzystywanie prasy (co jest często możliwe dzięki ogólnej naiwności) do rozpowszechniania wiadomości ważnych dla rosyjskiej polityki zagranicznej”. Nic dodać, nic ująć.