Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Mec. Hambura przestrzega: Nie dajmy się nabrać na niemieckie „rozmowy o rozmowach”

Od wielu lat zajmuję się dosyć intensywnie stosunkami polsko-niemieckimi. Zawodowo jako adwokat i publicystycznie jako komentator.

Od wielu lat zajmuję się dosyć intensywnie stosunkami polsko-niemieckimi. Zawodowo jako adwokat i publicystycznie jako komentator. Nadchodząca zmiana na stanowisku prezydenta RP jest dla mnie okazją, aby nie tylko uważniej przyjrzeć się ostatnim kilkunastu latom relacji Polski i Niemiec i zadać pytanie o ich przyszły kształt, lecz także przestrzec stronę polską przed stosowaną z upodobaniem przez Berlin strategią „rozmowy o rozmowach” – pisze w tygodniku „Gazeta Polska” mec. Stefan Hambura.

Po objęciu władzy przez prezydenta elekta dr. Andrzeja Dudę Niemcy liczą na dalszą pragmatyczną współpracę z Polską. Wynika to wyraźnie z odpowiedzi na cztery warunki postawione przez doradcę prezydenta elekta prof. Krzysztofa Szczerskiego. W ostatnich dniach było w Polsce głośno o tej sprawie. Dlatego pozwolę sobie na niewchodzenie w jej szczegóły. Jedno jest pewne – na razie strona niemiecka wygląda na zadowoloną, że do władzy w Polsce doszło młode pokolenie polityków nieobciążone „fobiami poprzedników”. Pytanie tylko, co Berlin przez to rozumie?

Fobie to mit

Rozumiem, że owe „fobie” przypisuje się kancelarii śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Nie przypominam sobie jednak, aby prof. Lech Kaczyński lub jego środowisko, współpracownicy, w relacjach z Niemcami kierowali się fobiami. Mało kto zdaje sobie sprawę, że w 2006 r. to właśnie prezydent Lech Kaczyński wypowiedział znamienne słowa odnośnie do możliwej przyszłości UE, i to w Berlinie. Tutaj cytat: „Wiem, że nasze stanowisko jest może właśnie najtrudniejszym sprawdzianem solidarności, ale jeżeli Europa chce ten sprawdzian zdać, jeżeli chce stworzyć nową jakość nie na dwa, trzy pokolenia, co się udało dotychczas, tylko na wiele pokoleń, nową jakość, która być może kiedyś w historii będzie rzeczywiście też jakością o charakterze federacji – federacji przecież wtedy niezmiernie potężnej w skali świata – to musi ten egzamin również zdać”. Słowa te padły z ust prezydenta Kaczyńskiego w kontekście przyszłego członkostwa Ukrainy w UE. Prezydent Lech Kaczyński był wizjonerem uprawiającym jednak „Realpolitik”. Dlatego – jak sądzę – strona niemiecka próbowała go rozgrywać.

Za prezydentury Lecha Kaczyńskiego wielokrotnie spotykałem się ze śp. Mariuszem Handzlikiem, najpierw dyrektorem, a później podsekretarzem stanu ds. międzynarodowych w kancelarii prezydenta. Wiele godzin spędziliśmy na rozmowach o stosunkach polsko-niemieckich. Pamiętam jego początkową nadzieję na poprawę tych relacji. To nie była postawa człowieka, który kieruje się uprzedzeniami czy fobiami.

Uwaga na fasadową otwartość

Obecna otwartość strony niemieckiej, którą jeden z polskich dzienników zatytułował „Berlin do Dudy: współpracujmy”, przypomina mi jej otwartość sprzed ponad czterech lat. Wtedy obchodziliśmy 20-lecie polsko-niemieckiego traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy, podpisanego 17 czerwca 1991 r. Z tej okazji 12 czerwca 2011 r. zostało podpisane Wspólne Oświadczenie Okrągłego Stołu w sprawie wspierania obywateli niemieckich polskiego pochodzenia i Polaków w Niemczech oraz mniejszości niemieckiej w Polsce. Posiedzenia Okrągłego Stołu miały się odbywać co najmniej raz w roku. Od tamtego czasu powinny się odbyć co najmniej cztery spotkania, a doszło tylko do dwóch. Kilka dni temu, tj. 24 czerwca 2015 r., poseł Artur Górski na Facebooku podał do wiadomości, że na posiedzeniu Komisji Łączności z Polakami za Granicą uzyskał następującą informację: „Niemcy odmawiają dzisiaj zgody na powołanie roboczej, polsko-niemieckiej grupy historyczno-prawnej, która by wyjaśniła m.in. właśnie prawny status polskiej mniejszości w Niemczech przed II wojną światową”. Nie tak strona polska wyobraża sobie otwartość.

Niestety – strona niemiecka od wielu lat stosuje blokadę lub czasami zasadę „rozmowy o rozmowach”. Wybieg ten rodzi zrozumiałe rozczarowanie strony polskiej. Tak np. 3 marca 2010 r. Komisja Spraw Zagranicznych, obradująca pod przewodnictwem posła Andrzeja Halickiego (PO), przewodniczącego komisji, odbyła spotkanie z delegacją Komisji Spraw Zagranicznych niemieckiego Bundestagu. Poseł Marek Krząkała (PO) mówił wówczas m.in.: „(…) należy znaleźć środki na finansowanie nauczania języka polskiego. Nie może być tak, że strona polska na każde 1 euro wydane na nauczanie języka polskiego w Niemczech wydaje 2 tys. euro na nauczanie języka niemieckiego na rzecz mniejszości niemieckiej. Tak przedstawia się statystyka”. Natomiast poseł Marek Borowski (SDPL) poszedł jeszcze dalej w swoim rozczarowaniu: „W rozmowach, które prowadziliśmy w sprawach nauczania języka polskiego bądź w innych kwestiach, stykałem się z argumentem, że dana sprawa nie leży w gestii rządu federalnego, lecz w gestii landów, wobec tego trzeba rozmawiać z landami. (...) z wielką trudnością przyjmujemy takie tłumaczenia. Traktat z 1991 r. został podpisany między rządem Polski i rządem RFN. W tym traktacie nie ma mowy o landach. Oczywiście rozumiemy kwestie ustrojowe i pewne trudności, które występują. Nie pretendujemy do tego, żeby sugerować, jak to rozwiązać, ale trzeba coś z tym zrobić. Nie jesteśmy w stanie rozmawiać ze wszystkimi landami i ustalać z nimi ciągle tych samych spraw”. To tylko dwie wypowiedzi, ale widać po nich, że rozmowy z naszym zachodnim sąsiadem nie należą do najłatwiejszych.

Merkel i wartości – cel uświęca środki

Od 2010 r. prawie nic się nie zmieniło na lepsze. Także obrady tzw. Okrągłego Stołu nie prowadzą do konkretnych rozwiązań. W dwóch postępowaniach przeciwko Republice Federalnej Niemiec, które prowadzę jako pełnomocnik Związku Polaków w Niemczech, strona niemiecka idzie w zaparte. W jednym usiłowała nam wmówić, że komisarz Schmid, który wykonując zapisy rozporządzenia Göringa z 27 lutego 1940 r., likwidował mniejszość polską w Niemczech, był osobą trzecią. Dopiero jak przedstawiłem kopię dokumentu jego mianowania przez ministra spraw wewnętrznych III Rzeszy, zrezygnowała z tego argumentu. W drugim postępowaniu sądowym strona niemiecka np. uważa, że przed II wojną światową nie było mniejszości polskiej w Niemczech. Powstają różnego rodzaju opracowania, książki, jak np. „My niewidoczni, historia Polaków w Niemczech” („Wir Unsichtbaren, Geschichte der Polen in Deutschland”), które mają być quasi-naukowym wsparciem. Tymczasem w świetle prawa międzynarodowego polska mniejszość w Niemczech istniała i istnieje.

Prezydent elekt Andrzej Duda oraz jego doradcy będą musieli za chwilę zmierzyć się z realiami polityki niemieckiej. Warto na nią spojrzeć trzeźwo, bez euforii tzw. nowego rozdania. Współpracować, ale na zasadach rzeczywistego partnerstwa. Scenariusze po stronie niemieckiej są już od dawna gotowe. Jednego z nich strona niemiecka nie lubi. Scenariusza opartego na dowodach i faktach. Fakty są znane, a dowody są nie tylko w archiwach.

Na koniec chciałbym zwrócić uwagę na cytat z książki Gertrud Höhler pt. „Matka chrzestna – jak Angela Merkel przebudowuje Niemcy”, który jest ciekawym przyspieszonym wprowadzeniem do aktualnej polityki niemieckiej. W wersji z polskiego tłumaczenia czytamy: „Z unikania wszelkich deklaracji i obietnic oraz lekceważenia zasad moralnych przywódczyni Niemiec uczyniła swój program, co w konsekwencji prowadzi do odrzucenia najważniejszych reguł gry obowiązujących w europejskiej tradycji”. Dlatego (nawiązując do powyższego cytatu) uważam, że życzeniom „błogosławieństwa bożego” w depeszy gratulacyjnej do prezydenta elekta nie powinno się przypisywać politycznie specjalnego znaczenia. To jest wyrachowana „Realpolitik” kanclerz Angeli Merkel.

Gertrud Höhler przestrzegała w swojej książce: „Niemiecka kanclerz opracowała technikę radzenia sobie z wciąż obecną nostalgią kolegów partyjnych za starą, dobrą CDU. Gdy jej galerników zaczyna ogarniać nadmierna tęsknota za zaufaniem i wiarygodnością, sięga do szkatuły z tradycyjnymi wartościami”. Najwyraźniej ów sprawdzony schemat Merkel stosuje dziś wobec polskich polityków odwołujących się do aksjologii chrześcijańskiej.

Źródło: Gazeta Polska

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska