W środę po południu Zbigniew Stonoga zorganizował konferencję prasową. W otoczeniu klakierów, którzy w odpowiednich momentach bili mu brawo, mówił o swoim wtorkowym zatrzymaniu przez policję oraz opublikowaniu w sieci zdjęć akt ze śledztwa dotyczącego afery podsłuchowej. Policję i prokuratorów, którzy go wczoraj zatrzymali, nazwał SS-manami, „bo tylko SS-mani przychodzili wieczorem”. I dodał, że to „banda zwyrodniałych skur...nów”, która zrobiła mu w domu „Sajgon”.
CZYTAJ WIĘCEJ: Stonoga narzędziem służb? Ma osłabić PiS i Kukiza przed wyborami parlamentarnymi
– Jestem człowiekiem niewinnym – stwierdził Stonoga. – Ja nie służę mamonie, ja nie służę mojemu portfelowi – zapewnił, po czym gładko przeszedł do swojego politycznego manifestu.
– Reprezentuję tych, którzy nie chodzą do wyborów. Jak zgromadzę wokół siebie pół miliona osób (…) to są szanse na jakąś zmianę. Moim marzeniem jest połączenie wszystkich antysystemowców – mówił Stonoga. Zadeklarował też, że jeśli połączeni antysytemowcy zgłoszą się do niego, to da im miliony złotych na kampanię wyborczą. – Jeżeli będzie sygnał, że chcą się połączyć, wpakuję w nich 4 miliony, zrobię kampanię i nie będę się brał za politykę – dodał.
Przedstawił też swoje główne programowe założenie – jest to... dekomunizacja.