- Informacji z głosowania nie było nigdzie wywieszonych w lokalu wyborczym. W sekretariacie Zespołu Szkół poinformowano mnie, że protokoły powinny wisieć na szybie, gdzie mieścił się lokal wyborczy. Zapytany woźny powiedział jednak, że "plakaty zerwali", ale nie dodał kto je miał zerwać, choć były wywieszone przecież od wewnątrz, czyli nikt postronny nie powinien mieć dostępu. Moja interwencja dała skutek, ponieważ przyszedł wyjaśnić sprawę jeden z pracowników szkoły i po rozmowie z woźnym, wyciągnął podarte i pomięte protokoły... z kosza na śmieci. Posłał szybko woźnego po taśmę klejącą i miały zostać znów powieszone w lokalu wyborczym - relacjonuje Jarosław Wróblewski.
Woźny zapytany dlaczego zerwał wyborcze protokoły powiedział, że "nikt mu nie powiedział, że mają tu wisieć w tym miejscu". Niezorientowany je "posprzątał".

Pracownik szkoły z wyciągniętymi ze śmietnika wynikami wyborów
Powiadomiona przedstawicielka Ruchu Kontroli Wyborów powiedziała, że pierwszy raz ma z taką sytuacją do czynienia, ale dodała, że nie ma określonego dnia i godziny po wyborach, do której protokoły powinny wisieć na lokalu wyborczym.