- Trzeba wykazać się niebywale złą wolą, żeby powtarzać te same rzeczy. Nagrania czy stenogramy rozmów z kokpitu ewidentnie wskazują, że to nie są tylko rozmowy załogi, ale osoby, która jest z tą załogą w bezpośredniej bliskości. Widać ewidentnie, czytając na przykład ekspertyzę Instytutu Ekspertyz Sądowych z Krakowa, że są rozmowy, które idą w zupełnie innym kierunku. To tak jakby mikrofony zbierały głosy, strzępy rozmów, jakiś wypowiedzi spoza kokpitu. To się tyczy próby zadzwonienia z telefonu satelitarnego - tłumaczył pilot w programie "Jeden na jeden".
Por. Wosztyl odniósł się również do słów ze "stenogramu", przypisanych gen. Andrzejowi Błasikowi „śmiało zmieścisz się”: – To tak jakby ktoś wszedł do saloniku i zobaczył, że siedzi kilka osób w saloniku z panem prezydentem i ktoś powiedział: „śmiało, zmieścisz się”. Wykonałem kilka tysięcy podejść do lądowania i nie spotkałem się, żeby ktoś w jakim kontekście, będąc na ścieżce zniżania się powiedział: „śmiało zmieścisz się”. To może paść jeśli samolot manewruje na płaszczyźnie postojowej. Latałem z panem gen. Błasikiem. Szkoliłem go na Jaka 40, wykonywałem z nim naloty i nie zdarzyło mi się pan generał był apodyktyczny w kokpicie - mówił.
Wosztyl uważa, że "jest scenariusz, że trzeba kogoś włożyć do kokpitu". - Gdyby gen. Błasik był w kokpicie nie byłoby tak, że piloci nie dopuściliby do tego, że wykonujemy niechlujnie podejście, w sensie takim, że zniżymy się do tej wysokości 100 m bez względu na to czy jesteśmy 100 m nad ścieżką czy nie i odchodzimy na następne zajście. Informujemy pasażerów że nie ma warunków do lądowania i lecimy na lotnisko zapasowe - mówił.
Wosztyl ustosunkował się też do rzekomego picia piwa w kokpicie: - To jest niedorzeczność. Nigdy nie zdarzyło się, żeby ktokolwiek pił alkohol w kokpicie podczas lotu - podkreśla.