Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Tomasz Sakiewicz,
20.02.2015 10:27

Krótki dystans

Przez ostatni rok z dużą przykrością obserwuję umizgi premiera Viktora Orbána do Kremla. Oczywiście Węgry tymczasowo na tym bardzo zyskały.

Przez ostatni rok z dużą przykrością obserwuję umizgi premiera Viktora Orbána do Kremla. Oczywiście Węgry tymczasowo na tym bardzo zyskały. Winna temu jest UE, która próbowała zakłócić bardzo dobry program naprawczy zrujnowanej po rządach socjalistów węgierskiej gospodarki. Politykom Unii nie przeszkadzał ogromny deficyt ani gigantyczna korupcja poprzedników.

Przeszkodziły działania na rzecz własnego narodu. To popchnęło Budapeszt w ramiona Putina. Niezależnie jednak od rachunku krzywd z Brukselą, polityka Orbána wobec Moskwy jest krótkowzroczna. Jestem przekonany, że największą cenę za obecną awanturę zapłaci Moskwa – wcześniej czy później – więc nie warto być w obozie przegranych. Poza tym łamanie europejskiej solidarności w kwestii nienaruszalności granic najbardziej niebezpieczne jest dla mniejszych państw, a więc i dla Węgier. W momencie gdy to Węgrzy będą mieli kłopoty, nie będzie zbyt wielu chętnych, by im pomagać. To trzeba Orbánowi spokojnie tłumaczyć. A co do przyjaźni polsko-węgierskiej, to ma już ona 700 lat i żadna polityka jej nie zniszczy. Bywało gorzej, np. w czasie II wojny światowej, gdy Budapeszt był po stronie Berlina, a Węgrzy i tak pomagali Polakom.

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane