- Nie unikam debat, nawet na tematy trudne. Nie unikam występów telewizyjnych. Problem jest w tym, że to środowisko konkurenta z PiS odmawiało jakiejkolwiek debaty w ramach Kancelarii Prezydenta przez 5 lat. 24 razy Jarosław Kaczyński nie przyjmował zaproszenia na Rady Bezpieczeństwa Narodowego, a teraz raptem chcą koniecznie dyskutować. Naprawdę, tu chyba nie chodzi ani o poglądy ani o debatę, tylko chodzi o jakiś wymierny interes czysto wyborczy. Proszę wybaczyć, żebym ja po pięciu latach, kiedy PiS regularnie odmawiało debaty, biegł, tylko dlatego, że pan kandydat mnie wzywa – mówił Bronisław Komorowski w „Kropce nad i” na antenie TVN24.
Na uwagę Moniki Olejnik, że zdecydowana większość Polaków chciałaby debaty kandydatów na prezydenta przed wyborami, Bronisław Komorowski stwierdził, że zamiast debatować, jego konkurenci powinni występować... w programie Olejnik.
- 68 proc. badanych chce debaty. Ludzie chcą zobaczyć pana z konkurentami – mówiła Monika Olejnik.
- No to państwo mnie widzicie tutaj u pani Moniki Olejnik. A niech pani powie, czy któryś z kandydatów... kontrkandydatów moich występował u pani? - zastanawiał się Komorowski.
Prezydent w dalszej części programu zaczął powtarzać scenariusz znany już ze swoich wcześniejszych wypowiedzi. Przekonywał, że partie polityczne nie powinny wystawiać kandydatów bez doświadczenia i jednocześnie oznajmił, że nie będzie nikomu udowadniać swojej politycznej aktywności.
- Nie chcę mieć politycznego ADHD. Nie zamierzam moim przeciwnikom udowadniać, że jestem aktywny politycznie. Ludzie widzą to, co robię. (...) Wystawienie osób nie tyle bez talentów, tylko bez wystarczającej wiedzy zdobytej w praktyce, bez doświadczenia, wydaje mi się czymś, co nie świadczy o szacunku do państwa polskiego, nie tyle ze strony kandydatów, tylko ze strony środowisk, które te osoby zgłaszają - oświadczył Bronisław Komorowski.