Duda przeraził mainstream. W panice kłamią, obrażają - żałosny spektakl trwa

Filip Błażejowski

Zaledwie kilkanaście godzin minęło od przemówienia Andrzeja Dudy, kandydata na prezydenta RP. Niewiele, ale wystarczyło, aby dziennikarze mainstreamu zdążyli wpaść w panikę. Na telewizyjnych antenach obrażają nie tylko kandydata na prezydenta RP, ale również publicystów chwalących wystąpienie Dudy. Także redaktorzy "Gazety Wyborczej" i Tomasz Lis nie pozostają w tyle.

Dzisiaj już informowaliśmy o nerwowej reakcji salonu III RP. I jak można było się spodziewać plują jadem opisując sobotnią konwencję Andrzeja Dudy. Materiałowi Jakuba Sobieniowskiego, wyemitowanym przez "Fakty" TVN już pisaliśmy (TUTAJ WIĘCEJ), ale nie jest on jedynym, który dał popis od wczorajszego wieczora.

Do skandalicznej sytuacji doszło w studio TVP Info, gdy prowadzący program Jarosław Kulczycki obraził obrzydliwą insynuacją dziennikarza tygodnika "W Sieci" Łukasza Warzechę. Rozmowa dotyczyła wystąpienia Andrzeja Dudy. Gdy Warzecha skomentował konwencję Kulczycki zapytał, czy w przekazie medialnym konwencji PiS był "jakiś spisek". Kulczycki otrzymał odpowiedź, w której Warzecha wskazał na "manipulacyjny" sposób przedstawiania przez prorządowe media konwencji PiS i wystąpienia kandydata - relacjonuje telewizjarepublika.pl

Wtedy redaktor TVP zrobił coś obrzydliwego.

- Czy pan bierze pieniądze za udział w kampanii Andrzeja Dudy? To nie są słowa godne dziennikarza, ale propagandysty - stwierdził.
- Dlaczego pan tak uważa? Ja  mogę oceniać  (...) dlaczego mnie pan obraża - pytał oburzony Warzecha. - Jest pan dziennikarzem, powinien mieć pan do tego dystans - odpowiedział Kulczycki.
W przerwie programu Warzecha opuścił studio.

Do akcji wkroczył również Paweł Wroński z "Gazety Wyborczej", który swój komentarz zamieszczony na stronie internetowej, zatytułował "Andrzej Duda, kandydat namaszczony z zaświatów".

Posługuje się również manipulacją, na którą uwagę zwrócił publicysta Krzysztof Feusette. Zacytował najpierw fragment tekstu Wrońskiego, który z kolei rzekomo cytował Dudę:
"W pewnym momencie Lech Kaczyński spojrzał w okno, po czym odwrócił się do nas i powiedział: „Ja już mam swoje lata i moje pokolenie będzie odchodzić, ale kiedy to się będzie działo, to na was spocznie ciężar prowadzenia polskich spraw”. Dwa dni później nie było już pana prezydenta - dodał Duda. - Kiedy opadły emocje związane z 10 kwietnia, zrozumiałem, że nie ma dla mnie innej drogi niż prezydentura - mówił kandydat PiS".

Problem w tym, że dwa ostatnie słowa z ust Andrzeja Dudy nie padły!
"Inna sprawa, że jak taki Wroński ma zrozumieć takie pojęcia, jak „dziedzictwo” oraz „myśli”, skoro on nawet z katastrofy smoleńskiej potrafił drwić za pieniądze?" - skomentował Krzysztof Feusette tekst Wrońskiego.

Ale to nie koniec. Tomasz Lis przecież nie mógł milczeć, gdy trzeba ruszyć na pomoc, który głos zabrał na portalu natemat.pl Jego komentarz bardziej jednak śmieszny, niż oburza. Lis nie miał się czego przyczepić, więc zarzucił Dudzie, że wymawiając słowo "prezydent" źle je... akcentuje!
"Nie chcę być dla Pana Dudy nadmiernie okrutny. Nie poświęcę więc tu zbyt wiele miejsca jego heroicznej i na razie przegranej batalii z polszczyzną. Ktoś powinien jednak kandydatowi Dudzie powiedzieć, że w słowie „prezydent” akcentujemy trzecią sylabę od końca. Ktoś też powinien wyjaśnić Dudzie, że powinien za wszelką cenę unikać rusycyzmów. Panie kandydacie Duda – nie mówimy – „jeśli Polacy mnie wybiorą prezydentem” ani „zostanę zaprzysiężony prezydentem”

Czy to nie żałosne.

No był jeszcze dzisiaj w południe na antenie TVN24 program "Loża prasowa" Skład ekipy (Seweryn Blumsztajn, Jacek Żakowski, Jacek Czarnecki i Andrzej Stankiewicz) zaproszona do studia przez Małgorzatę Łaszcz nie pozostawiał: Duda nie ma co liczyć na pozytywne opinie. I tak też było.

Zaczął Jacek Żakowski: "Bronisław Komorowski naturalnie, a Andrzej Duda teatralnie", później mamrotał coś o teatrach, aż wtrąciła się Łaszcz: "rozumiem, że niewiarygodnie było". Najmocniej palnął jednak Blumsztajn: "Komorowski ma na sobie majestat funkcji". Po tych słowach chwyciliśmy za pilota...
Źródło: wpolityce.pl,TVN24,niezalezna.pl,gazeta.pl,telewizjarepublika.pl

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Gwizdy i buczenie. Macron przywitany przez rolników

/ Zrzut ekranu z twitter.com

Buczenie i gwizdy powitały prezydenta Francji Emmanuela Macrona, który odwiedził tegoroczny międzynarodowy Salon Rolniczy w Paryżu. Na tej wielkiej imprezie prezydent usiłował promować swoją politykę.

Ta pierwsza wizyta Macrona jako prezydenta Republiki na targach rolniczych rozpoczęła się wczesnym rankiem o godz. 7:45, jeszcze przed otwarciem Salonu dla publiczności. Macron złożył ją w kilka dni po protestach rolników w całym kraju przeciwko projektowi umowy o wolnym handlu między Unią Europejską a krajami Mercosur (Argentyna, Brazylia, Paragwaj, Urugwaj).

Dziś doszło do ostrej wymiany zdań między prezydentem a producentami zbóż, którzy głośno protestowali przeciwko propozycji rządu, by zakazać stosowania glifosatu do 2020 roku. Wyraźnie poirytowany Macron obiecał - jak pisze agencja AP - znaleźć "rozwiązanie" polegające na zastąpieniu stosowania glifosatu innym środkiem czynnym w składzie preparatów chwastobójczych. 

Prezydent przez dziesięć minut debatował z rozzłoszczonymi hodowcami zbóż, którzy wcześniej go wygwizdali. Mówił podniesionym tonem i "publicznie okazał swoją irytację przed kamerami" - jak nazwała gazeta "Le Parisienne".

Wielu rolników okazało też swoje niezadowolenie z rozmów handlowych z krajami Ameryki Południowej, w wyniku których może dojść do zwiększenia importu mięsa do Francji. Francuscy hodowcy obawiają się zmniejszenia cła na import do Europy 70 tys. ton południowoamerykańskiej wołowiny rocznie. Ich zadaniem stanowiłoby to nieuczciwą konkurencję z uwagi na niski koszt jej produkcji metodami przemysłowymi, kryteria sanitarne i o wiele niższą jakość, niż są wymagane w Europie.

W zeszłym roku, kiedy jako kandydat na prezydenta wizytował Salon Rolniczy, trafiono go jajkiem w ramię. Żartował z tego wtedy, mówiąc, że został rażony folklorem. W tym roku Pałac Elizejski podał, że Macron ma zawsze w odwodzie kilka zapasowych garniturów.

Oprócz gwizdów prezydenta spotkały też oklaski, co stanowi według agencji AFP ilustrację napięć w światowym rolnictwie. Gwizdali młodzi rolnicy ubrani w koszulki z napisem "Uwaga, wściekli farmerzy". Wcześniej prezydent spotkał się z aplauzem ze strony osób przebranych za rolników.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl