Za zorganizowaniem akcji, która odbędzie się w sobotę o godz. 14.00, stoi Pro Futuris, organizacja poszkodowanych kredytobiorców we frankach szwajcarskich. To nie jedyne działania Pro Futuris – organizacja szykuje się też do pozwu przeciwko Komisji Nadzoru Finansowego. Zarzuca jej, że mimo ustawowego obowiązku nie ostrzegła klientów przed toksycznymi kredytami. Sobotnia akcja to kolejny krok.
– Nie chcemy żadnych pieniędzy, żadnej pomocy od rządu, wręcz przeciwnie. Rząd może na nas i na bankach jeszcze zarobić, karząc poprzez UOKiK banki za ich praktyki. I jedyne, czego oczekujemy, to wsparcia technicznego i prawnego ze strony rządu, czyli zorganizowania rozmów z bankami – mówił RMF FM Tomasz Sadlik, inicjator Pro Futuris.
Zadłużeni we frankach chcą przede wszystkim natychmiastowego wstrzymania wszelkich egzekucji wobec osób, które mają trudności ze spłacaniem kredytów, ale nie tylko. Na liście jest też usunięcie bankowego tytułu egzekucyjnego, przewalutowanie kredytów na złotówki po kursie z dnia zaciągnięcia wszystkich umów, renegocjacja wszystkich umów, usunięcie wszystkich punktów i klauzul abuzywnych oraz rozliczenie tychże i ukaranie winnych.
– To jest nasz sprawa z bankami, nasz problem i my chcemy sobie siąść i powiedzieć tym panom, że mamy dość strzyżenia, naciągania i oszustw. Trzeba wyczyścić wszystkie umowy z klauzul abuzywnych, trzeba dogadać się na przewalutowanie po jakiś godziwych stawkach, tyle – tłumaczy Sadlik.
Dodaje też, że ze strony Platformy Obywatelskiej frankowicze „nie liczą na nic”, a opozycja nie ma w Sejmie takiej siły, aby swoje pomysły przegłosować.