Mszy świętej przewodniczył ksiądz prałat Marian Raciński, ekonom archidiecezji warszawskiej. Jako pierwszy głos zabrał proboszcz archikatedry św. Jana, ks. Bogdan Bartołd.
– To już 56. miesiąc od tragedii smoleńskiej, gdy gromadzimy się każdego 10., aby polecać Panu Bogu tych wszystkich, którzy zginęli w katastrofie – powitał uczestników mszy ks. Bartołd. – Przybywamy z potrzeby naszego serca. To, co nas przynagla, to pamięć o tych, którzy odeszli – dodał.
Następnie homilię wygłosił ks. Raciński.

fot. Krzysztof Sitkowski/Gazeta Polska
– Przychodzimy co miesiąc do katedry, aby poprzez modlitwę i spotkanie z Jezusem zrozumieć wydarzenia katastrofy smoleńskiej. Za chwile będzie pięć lat. W kontekście czasu, który mija, pomyślałem, że spojrzę w swój skorowidz z nazwiskami, skorowidz mam już 38 lat, dopisuję do niego nowe nazwiska, są tam nazwiska żyjących i tych, co przeszli na druga stroną życia, są tam również i ci ze Smoleńska – mówił ks. Raciński.

fot. Krzysztof Sitkowski/Gazeta Polska
– Wydaje się, że Smoleńsk to ludzi, to ich życie, rodziny, praca zaangażowanie, ich śmierć i życie wieczne. Mogę tak myśleć szczególnie w adwencie. Dziś we wspólnocie osób przeżywamy tu adwentowe oczekiwanie na przyjście Jezusa. Chrystus przyjdzie – kontynuował duchowny.

fot. Krzysztof Sitkowski/Gazeta Polska
Mówiąc o szczególnym czasie, jakim jest adwent, ksiądz Raciński wspomniał o wszystkich, którzy 10 kwietnia 2010 roku zginęli w Smoleńsku.
– Zebraliśmy się dziś, aby wspominać i modlić się za tych, dla których adwent skończył się w Smoleńsku. Zebraliśmy się dziś w modlitwie smoleńskiej, ponieważ wzywa nas Jezus – dodał.