niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
27 maja 2016

Musimy działać jak w PRL

Dodano: 06.12.2014 [16:17]
Musimy działać jak w PRL - niezalezna.pl
foto: GP
W szumie medialnym po wyborach samorządowych kilka spraw warto nazwać i uporządkować. Nie tylko takich jak te, że władza PO-PSL postanowiła firmować wybory, których wynik jest zafałszowany. I że w związku z tym wpisuje się w proces destabilizacji i osłabiania instytucji państwa. To ważna konstatacja. Ale musimy jakoś wobec niej umieć się odnaleźć.

Po pierwsze PiS wygrało wybory samorządowe – zagłosowało na kandydatów tej partii najwięcej Polaków. Po drugie – zafałszowany wynik wyborów uniemożliwia analizę skali tego zwycięstwa, ale co ważniejsze, uniemożliwił też, najprawdopodobniej wbrew woli wyborców, objęcie władzy przez PiS w kilku przynajmniej sejmikach wojewódzkich. Po trzecie – PiS znacząco zwiększył stan posiadania w wielkomiejskich bastionach PO. Ponadczterdziestoprocentowe poparcie w największych z nich to prognostyk zwycięstwa w wyborach do sejmu. Wreszcie po czwarte – być może wyniki drugiej tury byłyby lepsze gdyby nie część tzw. prawicowych dziennikarzy. Niektórzy z nich, z wyrachowania albo z własnego braku rozwagi, przyczynili się do zniechęcenia centrowego elektoratu do glosowania na kandydatów PiS. I to niemniej niż dziennikarze rządowi.
 
Majdan i ulica
 
Oczywiście mam na myśli przede wszystkim okupację siedziby PKW pod wodzą Grzegorza Brauna i Ewy Stankiewicz. Hasła, że demokracja to zło, i że trzeba walczyć o przyjście króla i monarchię wygłoszone przez Grzegorza Brauna, a potem wyważanie drzwi do PKW, okupowanie jej, sączone tu i ówdzie zapowiedzi „drugiego majdanu” były wymarzonym prezentem dla rządowej machiny. Nic to, że PiS błyskawicznie odciął się od awantury – nagłaśnianie jej przez media rządowe, ale i kibicowanie awanturnikom przez część mediów prawicowych, umocniły wrażenie, że to jest prawdziwa twarz, sposób działania i myśl opozycji. A nawet jeśli jeszcze nie jest – to może nią być. Ze zdumieniem obserwowałam, jak na portalach społecznościowych, na debatach i łamach prawicowych mediów w czasie kampanii przed drugą turą dominowały glosy o tym, że trzeba „robić majdan” albo „wyprowadzać ludzi na ulicę”. Że trzeba już, natychmiast robić jakiś bliżej niesprecyzowany przewrót, na dodatek z ewentualnym rozlewem krwi – bo „nie ma wolności bez ceny krwi”. Gdybym była jakimś nowym wcieleniem pułkownika Lesiaka, niczego lepszego bym nie wymyśliła. Tak –mam pretensję do Grzegorza Brauna i Ewy Stankiewicz, że zrealizowali scenariusz, który mógłby być napisany w siedzibie MSW na Rakowieckiej. Uważam też, że nagłaśnianie ich akcji, jej afirmacja, a także po prostu zagrzewanie do wychodzenia na ulicę, z którymi można było się spotkać m.in. na łamach telewizji Republika, było w czasie kampanii wyborczej poważnym, politycznym błędem, za które opozycja zapłaciła w wyborach. Trzeba było zachować zimną krew i powagę, zamiast robić o „masowym buncie”. Dobrze, że na tydzień przed drugą turą Jarosław Kaczyński zapowiedział demonstrację na 13 grudnia – trochę rozpalone głowy ostudził. Ale bez względu na skalę nieprawidłowości i fałszerstw wyborczych Polacy na masowy bunt nie mają ani ochoty, ani społecznego potencjału – większość z tych, którzy mogliby dokonać rewolucji jest dziś na zmywaku w Londynie czy Berlinie. Żadnego drugiego majdanu w Polsce nie będzie (abstrahując od tego, że sam majdan nie należy do naszej tradycji politycznej, to tradycja kozacka, ukraińska)
 
Szeptanka
 
Było to tym bardziej szkodliwe, że kandydatów w wielkich miastach PiS wystawił naprawdę dobrych i prowadził sensowną, otwartą na różne środowiska kampanię wyborczą. Awanturnicza, mało mądra gębą prawicowych mediów pozwoliła jednak na przykrycie pomysłów większości z nich. Kandydaci PiS nie mogli przebić się ze swoimi propozycjami w mainstreamowych mediach i musieli zmierzyć się – jak Jerzy Wilk w Elblągu – z regularną nagonką, ale nie mogli też na zbyt wiele liczyć w mediach niezależnych zajętych przez całe dwa tygodnie tematem fałszowania wyborów, drugim majdanem i faktycznym podważaniem sensu uczestniczenia w wyborach. To, że mimo tych działań do drugiej tury wyborcy PiS jednak poszli, dowodzi ich zdyscyplinowania oraz, niewątpliwie, ich zdrowego rozsądku.
 
Oczywiście ktoś może powiedzieć, że to Jarosław Kaczyński najdobitniej powiedział o fałszowaniu wyborów, gdy zarzucił to koalicji PO-PSL na pierwszym posiedzeniu sejmu po pierwszej turze wyborów. Tyle że podniesienie sprawy fałszerstw wyborczych, zapowiedź podjęcia działań prawnych w tej sprawie, a także zapowiedź zorganizowania manifestacji w obronie demokracji było naturalnym działaniem przyjętym w polityce – nie łączyło się ani z awanturnictwem, ani z szaleństwem, jak przedstawiali to ludzie władzy i służący im publicyści. Jednak mogli oni opowiadać o „szaleństwie”, bo podglebie do tego było już przygotowane przez faktyczną awanturę w PKW i na forach społecznościowych. Krewcy prawicowcy zapominają często, że są czytani nie tylko przez „swoich”. A PO umiejętnie posługuje się rzadko opisywaną, nie mniej skuteczną metodą szeptanki. Niektóre treści przekazuje wyborcom nie wprost, ale przez plotkę, pogłoskę, mem na Twitterze. Tak było, gdy w kampanii prezydenckiej w 2010 r. zaszczepiano Polakom strach przed wojną z Rosją. Jak Kaczyński wygra, wypowie wojnę Rosji – każdy Polak pewnie zetknął się z tą myślą suflowaną przez postkomunę. Tę metodę zastosowano na przykład i teraz w Radomiu, gdzie wygrał z prezydentem z PiS kandydat PO. Opisała to nawet „Gazeta Wyborcza”: nikt z PO tego oficjalnie nie powiedział, ale w Radomiu rozeszła się wieść, że skoro premier Ewa Kopacz jest z Radomia, minister odpowiedzialna z fundusze europejskie jest z Radomia, to lepiej będzie, gdy prezydent Radomia będzie z PO – wtedy pieniądze bez przeszkód popłyną do miasta strumieniem. Ludzie uwierzyli, że Ewa Kopacz i Maria Wasiak będą „przywozić pieniądze walizkami”. Skuteczne? A jakże.
 
Nieudacznicy bez szans
 
Teraz wobec PiS propaganda mówiła nie tylko, że to szaleńcy i awanturnicy, ale też, że jego kandydaci nie mają żadnych szans w wyborach. „Gazeta Wyborcza” w przeddzień wyborów pisała, że Hanna Gronkiewicz-Waltz „oczywiście wygrywa w Warszawie”, ale podobną propagandową rolę spełniali niektórzy tzw. prawicowi publicyści. Ci, zapraszani do mainstremowych mediów dokładnie po to, by głosili to, co głoszą – PiS nie ma żadnych szans, ponosi kolejną porażkę z rzędu, a najgorsze błędy popełnia lider PiS, który o zgrozo wciąż nie chce ustąpić. Wprost czy w sposób bardziej zawoalowany słyszeliśmy to od nich przed wyborami i w trakcie kampanii. Nie zbija ich z tropu nawet fakt głoszenia oczywistych andronów – Łukasz Warzecha z portalu wpolityce.pl i tygodnika Wsieci ogłaszał przed wyborami w Warszawie, że Jacek Sasin nie ma żadnych szans i że nie przejdzie nawet do drugiej tury. Teraz głosi klęskę PiS i opowiada już z dużą pewnością siebie, że kandydat PiS na prezydenta Andrzej Duda nie ma żadnych szans na sukces w wyborach prezydenckich. Cóż, wypadałoby pogratulować wizjonerstwa, gdyby miało ono, prócz chęci błyszczenia w mainstreamie (niektórzy stosują taktykę gry na dwie strony: jeśli dziś jest wtorek lub piątek, atakuję PiS, w środy i czwartki PO), jeszcze jakieś realne podstawy do stawiania tak kategorycznych sądów. Tymczasem dziś, prócz propagandystów Platformy, nikt nie twierdzi, że Bronisław Komorowski ma pewną wygraną, a wielu ekspertów twierdzi, że Duda na tle obecnego prezydenta wypaść może więcej niż dobrze. Bronisław Komorowski ma pewnie przy tym większe szanse na zwycięstwo, ale co będzie za sześć miesięcy, nie wiemy. Mam świadomość  oczywiście, że Łukasz za tych kilka zdań krytyki będzie głośno i wielokrotnie protestował – chciałabym tylko, by nie traktował tego jako ataku na siebie, tylko zwrócenie uwagi, jaką funkcję pełni. I nie chodzi mi o to, by nie krytykować PiS – jak zwulgaryzuje zaraz te słowa ten i ów polemista (zwłaszcza dotknięty krytyką). Ale żeby nie powtarzać wytartych sloganów. I (niestety) działać jak w PRL. Mieć świadomość, że nie jesteśmy w normalnych warunkach. I że także wobec nas, dziennikarzy, którzy nie chcą podporządkować się postkomunie, wymagania są inne – nie pozwalajmy na to, by naszymi rękami przekazy dnia obozu władzy docierały do opozycyjnego elektoratu i były dlań wiarygodne, bo ludzie wiarygodni dla tego elektoratu je powtarzają. „Gdzie nie możesz »Wyborczej«, Warzechę wyślij” – z takim zdankiem spotkałam się na jednym ze spotkań.  Dlatego o tym piszę.
 
Jak państwo widzicie, krytykuję dziś bliskie mi środowiska, czego zwykle nie robię. Ale trudno o tym dłużej milczeć. Niestety, jesteśmy jako publicyści, dziennikarze, ludzie kultury, którym zależy na zmianie, w pewnego rodzaju pułapce. Nie powinniśmy angażować się bezpośrednio w politykę i wspieranie jakiejkolwiek partii, ale bez zwycięstwa PiS (a nie jego upadku) tej zmiany po prostu nie będzie. Rojenia o narodowcach, Korwinach itp. są mniej lub bardziej inteligentnymi wrzutkami postkomuny. Trzeba niestety raczej przypomnieć sobie działania władzy z czasów walki Polaków z komuną w PRL – nic na to nie poradzę, słyszę, jak to dla wielu odlotowo brzmi, ale taki wymóg stawia nam rzeczywistość. Dziś PiS jest nową Solidarnością, niezależne media muszą być nową Wolną Europą, działając na rzecz wolności i demokracji. Władza i podporządkowane jej największe media przekraczają bowiem kolejne granice, przesuwając nas o kolejne stadia do wschodniej, postsowieckiej cywilizacji. Jeśli zależy nam na rzeczywistej demokracji, musimy być na organizowanej przez PiS demonstracji 13 grudnia. Bo wolność jest ograniczana na serio. Rechot, że PiS „znowu przegrał”, bo nie wygrał w Warszawie czy Gdańsku, przypomina więc rechot z „solidaruchów”, którym znów nie udało się wygrać strajku. Tak, wiem, można zarzucić tym zdaniom przerysowanie. Ale czy na pewno nie zmierzamy do podobnych klimatów?
 
Znaleźć drogę do centrum
 
To już truizm, że po zmanipulowaniu wyników wyborów i uporze postkomunistycznego establishmentu, by je utrzymać, mamy do czynienia z władzą, która wartości demokratyczne, mimo głośnych deklaracji, ma faktycznie w pogardzie. Przynajmniej od czasu katastrofy smoleńskiej mamy do czynienia z sytuacją nadzwyczajną – gdy zobaczyliśmy gołym okiem, jak działania instytucji państwa, a także mediów, zostały sparaliżowane lub ograniczone. Mówiłam wtedy, realizując filmy, które miały nieformalny zakaz emisji w telewizji i których nie wolno było wyświetlić na pokazie w żadnym domu kultury w miejscowości, gdzie rządziła PO, że mamy teraz nowy „drugi obieg”. Mówiłam o niedemokratycznym sposobie myślenia władzy firmowanej przez Donalda Tuska. Bardzo mnie niektórzy moi koledzy po prawej stronie wtedy krytykowali za to pojęcie, twierdzili, że nie można III RP porównywać do PRL. Teraz, po zmanipulowaniu wyniku wyborów widać jednak znowu ów PRL-bis. Musimy znaleźć sposób na skuteczne przeciwstawienie się temu systemowi. Pamiętając jednak, że nigdy w historii III RP nie udało się opozycji wobec tego systemu wygrać wyborów, jeśli nie było pęknięcia w nim samym.  I nigdy nie udało się to bez przekonania wyborców centrum.  Teraz, gdy podważona jest już nawet wiarygodność samej procedury wyborczej, musimy być szczególnie rozważni, odporni na prowokacje i różne powyborcze ruchawki. Ale i solidarni w obronie wartości budujących państwo. Nie dotrzemy inaczej do tych Polaków, którym to, co się zdarzyło i w Smoleńsku, i przy tych wyborach, po prostu nie mieści się w głowie.
POLECANE WIDEO
Opinie użytkowników
Regulamin Forum:
Na forum niezalezna.pl publikujemy opinie użytkowników naszego portalu. Wszystkie posty podlegają moderacji. Bezwzględnie usuwane będą wpisy zawierające groźby karalne i wszelkie prowokacje godzące w Niezależną. Nie publikujemy wpisów wulgarnych, zwalczamy trollowanie. Nie tolerujemy spamu i postów pisanych wyłącznie Caps – Lockami. Ze względu na ograniczoną do 1500 znaków długość komentarzy zastrzegamy sobie prawo do usuwania obszernych artykułów wklejanych w postach w sytuacji, kiedy można wykorzystać link. Wszelkie zastrzeżenia natury regulaminowej prosimy zgłaszać na: pocztę strażnika forum

no to "nie mieści się w głowie", czy Ewa i Grzes zwariowali? Troche brak spojnosci w rozumowaniu. Mysli pani, ze tylko elektoratowi PIS zalezy na tym, zeby wybory byly uczciwe ( pewnie, ze wiekszosc to kretacze i bandziory). Nie przyjdzie pani nawet do glowy, ze moze nawet lemingi zreflektuja - ci ludzie ( Ewa, Grzes & co.) probuja bronic praworzadnosci za wszelka cene, moznaby im zarzucic ewentualnie zbytnia bogobojnosc, ale nie brak uczciwosci i glodu praworzadnosci. Odwagi temu narodowi potrzeba, co juz pani slow Jana Pawla II nie pamieta?

Dodatkowo pan Braun gdzies tam ponoc krytycznie sie o PIS wypowiadal, takze gdyby ktos chcial uzyc zarzutu, on szkodzi opozycji, to ni do rymu ni do sensu. Czlowiek z wlasnych, obywatelskich pobudek dzialal i tyle.

Przy całym szacunku dla PAni, nie mogę się zgodzić. Mówiąc najkrócej, czas który dawały nam okoliczności, w którym można było by jeszcze rozmawiać (z kim?) o zmianach w POLSCE JUŻ MINĄŁ. MAmy już niezbite dowody na to że ten system został domknięty i działa poza wszelką kontrolą społeczną. PiS nie znaczy nic jako opozycja. Pani głos to głos usypiający, odwleikajacy działania wyprzedające. Polak mądry po szkodzie. Przypomianm to hasło bo zdaje sięże własnie to prezentowane przez Panią kurczowe trzymanie się opcji "demokratycznej" pokojowej, spowoduje że mądry po szkodzie Poalk zapłacze gożko po raz kolejny. Powtarzam, działania skuteczne, które mogą doprowadzic do zmiany, muszą mieć charakter wyprzedzajacy i prewnecyjny. Gdy spojżymy na to co robi PiS z tej perspektywy widać że nie ma tam działań majacych na celu przyśpieszyć wydarzenia, zaskoczyć przwciwnika lub wroga. Pani działa usypipająco na ludzi tym tekstem. A tu jest czas, ostatnia chwila na dizałanie.

Nie zawsze zgadzam się z opiniami pana G.Brauna i pani E.Stankiewicz. Nie mniej uważam,że swoim protestem w PKW wyrazili to,o czym wielu wie,lecz wygodnie milczy.Za niedopuszczalne uważam szczucie ,a tak odbieram nagonkę na tych dwoje(i resztę protestujących w PKW) ze strony środowiska pana Sakiewicza i pani Lichockiej,podobnie zresztą,jak za niedopuszczalne uważam jakiekolwiek ograniczanie wolności przekazu; to są właśnie metody bliskie komuny i PRLu.Poza wszystkim jest to także dowód krótkowzroczności zwaśnionych stron: brak zdolności kolektywnej obrony,obrony totalnej przed głównym zagrożeniem,jakim jest antypolska i antynarodowa komorra,ponad wszelkimi animozjami i podziałami(na wzór wielu anonimowych ludzi),przyniesie klęskę wszystkim środowiskom patriotycznym i suwerenności całej Polski,gdyż wpisuje się w politykę "dziel i rządź" rządzących i ich propagandowej osłony mainstreamowej.To winni zrozumieć wszyscy po obu stronach głupiej barykady-od polityków "nierządnego królestwa i bliskiego zginienia" po środowiska dziennikarskie z nimi związane.I jeszcze coś: jest okres Adwentu,więc może warto było by z okazji nadchodzących świąt Bożego Narodzenia zastosować uniwersalny środek w formie zawarcia stałego wzajemnego 'paktu o nieagresji',krytykować zawsze w prawdzie ale nie niszczyć eskalowaniem zarzutów,uderzać nie w siebie wzajemnie,ale w rządzące sedno zła rezydujące w belwederze,wspierać każdą inicjatywę uderzającą w reżim rządzących zamiast torpedować wzajemnie swoje inicjatywy zanim jeszcze na dobre się rozwinęły; zrzućcie w końcu te swoje maski "jedynej słuszności" i współpracujcie w oporze,gdyż jest już bardzo późno dla wszystkich i dla Polski.

No dobra. A gdzie jest Andrzej Nowak?
Czy wy już tacy mądrzy jesteście, że nie chcecie go do własnych mediów?
Dlaczego nie dajecie ludziom słuchać takich ludzi tylko pseudo gości do pierd.ielenia trzy po trzy.
Ja mam dość tych mądrości nieudolnych. Naród ma dosyć tych pseudo uczciwych osłów!
Zdecydowanie nie wolno zawładnąć swoimi stacjami przez politykierów.

Pani sobie obejrzy powtórkę dzisiejszej Loży Prasowej z tvn24. Działanie jak w PRL, negujące zachowania inne od zachowań przydatnych dla jedynie słusznej obecnej władzy PO-PSL(kiedyś PZPR-ZSL podobnie działało i miało podobnych klakierów).
Zobaczy Pani jak prowadząca ten program redaktor Małgorzata Łaszcz działa. Tak samo działał dziś redaktor Majcherek oraz redaktor Szostkiewicz, przez prowadzącą Łaszcz zaproszeni. Zaproszony redaktor Szułdrzyński neutralny raczej.
Cel: zaproszony przez red. Łaszcz redaktor Paweł Lisicki, i negowanie jego udziału w komitecie honorowym popierającym Protest w dn. 13.12.2014...
PRL bis - tvn24.

Bardzo dobry tekst, jak dobry, nie udalo mi sie przekazac, z jednym zasadniczym bledem merytorcznym.

Cytat: "Nie powinniśmy angażować się bezpośrednio w politykę i wspieranie jakiejkolwiek partii,.."

*** To jest panujaca w Polsce doktryna calkowicie bledna.

Dziennikarze to tez ludzie.
I ci ludzie maja wlasne poglady, wartosci.

Dziennikarze tez maja wartosci i powinni byc im wierni.
W przeciwnym razie sa oportunistami zmieniajacy poglady w zaleznosci do potrzeb.

I tak jedni dziennikarze (ogolnie) popieraja bolszewizm (dla nich Gulag jest rzecza konieczna) a inni nazizm (dla niech Auschwitz jest wybitnym dzielem niemieckiego ducha herrenrasse, niemieckiej cywilizacji i kultury).

Sa rowniez dziennikarze, ktorzy maja inne poglady, np. bedacy zdania, ze w przypadku tych systemow mamy docznienia z barbarzynstwem nieludzkim w wydaniu rosyjskmi czy tez niemieckim.

Zgodnie z dokryna "polityczne nieangazowania sie" dziennikarze powinni tolerowac czy tez traktowac dokladnie tak samo partie neokomunistyczne czy tez neoazistowskie i partie demokratyczne, broniace panstwa prawa.

Co jest oczywistym nonsensem szczegolnie jezeli uznamy, ze media, dziennikarze to 4. wladza, ktorej zadaniem jest obrona STANDARDOW PANSTWA PRAWA przed silami politycznymi je niszczacymi. Panstwo prawa gwarantujacego spoleczenstwu podejmowanie decyzji przy pomocy wolnych wyborow mozliwych tylko wtedy, kiedy narod jest obiektywnie, a wiec z wielu zrodel, informowany.

Obrona standardow panstwa prawa przez 4.wladze, media, dziennikarzy, oznacza wiec walke polityczna ze faszystowskiemi srodowiskami reprezentowanymi przez konkretne partie polityczne, oznacza atak wiec atak dziennikarzy na te partie.
Oznacza rownoczesnie popieranie tych partii, ktore tych standardow bronia.

**** DLATEGO stwierdzenie ze "dziennikarze nie powinni sie angazowac w polityke" jest fundamentalnie bledne.
Bycie dziennikarzem jest samo w sobie, z definicji, ZAANGAZOWANIE sie polityke, jest NIEUSTANNYM polityzowaniem z definicji jego obowiazkow zawodowych.

To w najwyzszym stopniu nonsensowne stwierdzenie o "nie angazowaniu sie w polityke", narzucily polskim dziennikarzom (maja polskie obowiazki) antypolskie srodowiska dziennikarskie wywodzace sie jszzcze z zydokomunistycznej dyktatury, RESORTOWE DZIECI, czy tez spacyfikowane przez Niemcy i dlatego majace niemieckie, a wiec antypolskie obowiazki (90% prasy nalezy do Niemcow) i TVNy roznych kolorow zakladane jeszcze przez ubecje (i nie tylko).

W OBECNEJ Polsce obowiazki polskiego dziennikarza a wiec walczacego o panstwo prawa jest obrona przed na PO i PSL i bezwgledne poparcie dla PiS.

Jak sie atakuje przeciwnika politycznego polscy dziennikarze broniacy standardow panstwa prawa moga sie uczyc od ich maksymalnie rozpolityzowanych przeciwnikow atakujacych PiS (a domogaja sie apolitycznosci dziennikarzy) i nie cofajacych sie przy tym przed zadnym klamstwem czy manipulacja, a wiec lajdactwem po prostu.

Pani Joanno! Ogromnie cenię Panią i Jej publicystykę, ale -jak niemal wszyscy na tzw. prawicy- popełnia Pani wielki/zasadniczy błąd wierząc że III RP da się w demokratyczny sposób przekształcić w suwerenną Polskę, w normalne państwo. To przekształcenie jest niemożliwe. Państwo jest po to by chronić tożsamość narodową, zapewnić narodowi(!) bezpieczeństwo i warunki do rozwoju. W granicach III RP (eks-PRL) większość jej mieszkańców (czyli 3/4!!!) nie ma świadomości polskiej a peerelowską, przeciwstawną/wrogą polskiej, a bezpieczeństwo i warunki do rozwoju utożsamia tylko jako "ciepłą wodę w kranie". W związku w powyższym każde "wybory"/wybory dadzą klęskę tzw. prawicy. Pani rady by nie-majdanować a działać spokojnie/demokratycznie to -pardon!- usypianie Polaków i korzyść dla III RP... Moja rada: zostawmy sobie (w) cholerę III RP i ratujmy się Majdanem tam gdzie Polska jeszcze trwa/żyje (b. Kongresówka + Galicja).

Trzeba było dopuszczać Stankiewicz i Brauna przed kamery?
Teraz to trochę późno na odcinanie się od oszołomów. Znowu wizerunkowa strata.

Przeczytalem tylko pierwszy fragment Pani artykulu i mimo szacunku dla Pani,musze troche sie wymadzrzyc.Otoz
moim zdaniem,ani ja ani Pani nie mozemy wyrokowac,tak jak to ujeto w artykule,ze Braun i Stankiewicz zrobili
kuku naszej sprawie.Pani uwaza tak ,a ja inaczej,ale na wynik sporu musimy poczekac.To co oni zrobili,powinni
zrobic wszyscy,ktorzy w tym czasie woleli,tak jak teraz ja piszac,psioczyc z nogami w kapciach.Tu jest problem!
Gdyby te kapcie zamienili na obowie,to laczna sila dalaby zupelnie inny efekt.Ewa z Grzegorzem sa odbiciem
naszych nastrojow.Oni poruszyli moje sumienie.Gdybym mieszkal w Polsce,bylbym pod PKW,moze mi Pani nie wierzyc.
Nie zebym Pania lekcewazyl,ale nie zalezy mi,zeby ktokolwiek mi wierzyl.Sam przed soba,wiem co bym zrobil i co
powinienem.Tak dla przykladu,Piotr Wysocki,tez nie kalulowal,tylko z odruchu serca i w poczuciu koniecznosci
z garstka,ktora szybko urosla odnosil sukces za sukcesem,porywajac coraz to nowych sprzymierzencow.Przegral,bo
mial ogromna armie do pokonania,teraz jest inna sytuacja.Zgodze sie tylko,ze moze spoleczenstwu potrzeba jeszcze
troche,ale mysle bardzo niewiele czasu,a moze wlasnie takiego impulsu jaki dali pod PKW.Wierze,ze to byl zapalnik.
Ludzie zaczna myslec.Moze dobrze,ze p.Kaczynski w tamtym momencie sie odcial,ale bylo sporo krytyki i moze
wlasnie to spowodowalo niechec do pojscia do drugiej tury?Ja podejrzewam,ze tak,to moglo miec ujemny wplyw.Dlatego
dziwi mnie takie Pani stanowisko,jak wyroczni.Uwazam,ze nie powinna Pani publicznie ich krytykowac,bo oni moga
to samo zrobic Pani i bedziemy sie niepotrzebnie spierac.Nie chciala Pani tam byc,Pani prawo,ale ich tez,jesli
tam poszli.Reszte oceni widownia,do niej nalezy ruch.Teraz bede czytal dalsza czesc Pani artykulu.

Prześliczna pani redaktor,wiele można by dyskutować z pani poglądami na obecną sytuację naszej Ojczyzny, ale w kilku słowach. Ja myślałem że pani jak i większości niby prawej strony, powinno chodzić o wolną suwerenną niepodległą Polskę a wynika z tego że troszczycie się tylko o partyjniactwo i to (leninowskie ze świetym wodzem) jakim jest także w takim kształcie również i PIS (historia się powtarza,,konstruktywna opozycja,,.Musi pani zrozumieć że jeżeli nie szablą to tylko Większościową ordynacją wyborczą z małymi Jednomandatowymi Okręgami Wyborczymi możemy wyeliminować zdrajców i sprzedawczyków naszej kochanej Ojczyzny.Od dwudziestu kilku lat o to walczył sp prof. Jerzy Przystawa wraz ze Stowarzyszeniem na rzecz JOW. Tylko że dziennikarze są głusi, często udają nierozumnych, przekupnych służących partiokracji i nawet nie proporcjonalnej ordynacji. Przez nieuwagę okrągłostołowców, Polacy w tzw 30% wyborach w 100% wycieli komunę, tylko właśnie konstruktywna opozycja w osobie największego zdrajcy (Geremka) a przecież za zgodą dzisiejszych pseudo opozycjonistów dokonała kolejnej zdrady, oszustwa bo w trakcie nawet pseudo wyborów dokonała zmiany ordynacji i ponownego głosowania zapewniając komunie zostać przy wspólnych sterach zdrady narodu. Może pani piękna i młodziutka tego nie pamięta, to ma pani przecież rodziców. A dzisiejsi oszuści to po prostu chcą tylko jeszcze dostrzętnie nas Polaków ośmieszyć, bo sprzedać nas już dawno sprzedali. Ze złodziejami i bandziorami trudno oczekiwać uczciwości a i nie działa się...a pani boi się młodych odważnych narodowców...tylko w nich nadzieja. My wtedy młodzi w 80 tych latach gdybyśmy nie wyszli zdecydowanie na ulice, Solidarności by nie było. Tylko że za wielu właśnie poszło i uwierzyło zdradzieckiej w założeniu tz konstruktywnej opozycji. Niech juz sobie pani sama odpowie kto dzisiaj zajmuje miejsce tej tz konstruktywnej opozycji i tak samo straszy nie wiadomo czym.

Bardzo ważny i aktualny temat. Jednak samo nawoływanie do czujności i do patrzenia na ręce rządzącym to trochę za mało.Pani premier ogłosiła po pierwszej turze wyborów „zwycięstwo demokracji” Usiłowałem się dowiedzieć (również z komunikatów PKW )jaka była frekwencja wyborcza w drugiej turze i nie znalazłem. w Warszawie do godziny 17.30 była ok. 42%; lecz nie podają frekwencji po zamknięciu lokali wyborczych, ani też frekwencji w skali całego kraju. W Szczecinie frekwencja wyniosła poniżej 10%. Jeżeli ponad 60% polaków nie idzie na wybory bo nie wierzy ze może mieć wpływ na to co się dzieje i czuje się wykluczonymi, to znaczy że demokracja w Polsce jest atrapą i należy nad tym ubolewać i szukać sposobu na zmianę a nie cieszyć się z wygranej swojej partii. Chyba ze pani premier jest premierem PO a nie wszystkich Polaków. Dlaczego przed wyborami PKW nie skorzystała poprzez media by poinformować wyborców o zasadach głosownia? Czy niewiedza oddających głosy w wyborach należy do zasad demokracji, czy tylko jest na rękę pewnej opcji politycznej. Pan prezydent powinien stać na straży praw wszystkich polaków, lecz ja nie odnoszę takiego wrażenia.W tym miejscu muszę zwrócić uwagę na to że dziennikarze tej sprawy też nie dopilnowali, a jeżeli chodzi o opozycje to mam pretensję o to że nie walczą tych co nie idą na wybory bo, nie wierzą w możliwość zmian. Trzeba wyjść z programem który tę wiarę przywróci a nie tylko krzyczeć "musicie nas wybrać bo oni źle rządzą" a rządzący krzyczą musicie nas wybrać bo jak nie to dojdzie do władzy Kaczyński.

No cóż - Pani Joanno, ...

... nie da się obiektywnie zaprzeczyć, że to ostatnimi czasy jeden z najbardziej merytorycznych Pani tekstów, z którym to ze względu na trafność analizy nie sposób się przecież nie zgodzić. Tak więc - jak to się zwyczajowo zwykło mawiać - nic tu ująć i nic dodać!
... No chyba tylko to, że należałoby tu wszystkim "wieszczom" na tym forum, czyli tzw. "konstruktywnym krytykom" PiS-u w kontekście ich obrony - takich "nieroztropnych" prawicowców jak Grzegorz Braun, czy ambiwalentnych ideowo literatów typu Łukasza Warzechy - przypomnieć, że polityka to przecież sztuka ROZTROPNEJ troski dbania o nasze wspólne dobro, a nie powtarzanie "troskliwych" frazesów wymyślonych przez manipulantów z Czerskiej lub Wiertniczej!
... Trzeba więc nam jak mantrę powtarzać, że w szczytowym okresie "nieboszczka" PZPR liczyła ok. 2 mln. członków, co razem z rodzinami pokazuje jak wielka była to i jest nadal armia interesantów, której zależy na utrzymaniu okrągło-korytowego status quo! Przecież ci ludzie nie wyparowali; po prostu dziadków i ojców zastąpiły dzieci i wnukowie. Żelazne wahadło wyborcze elektoratu PO – PSL - SLD – RUCH „filozofa” od świńskiego ryja, to przecież - by posłużyć się tu określeniem klasyka - wataha licząca z 5 mln. ludzi! Wataha, która zawsze wie jak głosować przeciwko Prawym i Sprawiedliwym Polakom. No, a gdy się do tego doda "piątą kolumnę" propagandowo-prawicowych kanapek z ich żurnalistami, że o fałszerstwach i to nie tylko "słupkowych", ale i wyborczych już nie wspomnę, no to mamy to - co chcą właśnie mieć wrogowie naszej Ojczyzny!
... Jedyna więc nadzieja - nie w jałowych dyskusjach podsuwanych nam przez cwanych "jurgieltników" i "recydywistów saskich", ale w pilnowaniu nieprawidłowości przy urnach i uświadamianiu milczącej politycznie większości Polaków, której to oligopol postkomunistycznego mainstreamu wmówił, że cała scena polityczna III RP to oszuści i złodzieje, no i dlatego nie warto chodzić na wybory, bo to i tak nic nie da i niczego nie zmieni! Oczywiście nie da i nie zmieni, by różne Kopaczki, Piechocińskie lub Millery - przy zadowoleniu też różnych "zatroskanych" PiS-em RAZ-ów - mogli wybierać się niejako sami!

... więc ujmę to inaczej: bardzo dziwny jest ten tekst p. Lichockiej, jakby na rękę oskarżycieli protestujących w PKW. Zapisze sobie w pamięci i będę obserwował tę dziennikarkę, bo coś mi tu nie pasuje...

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl