Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Standardy PiS i PO. Porównaj... „Ci, którzy gardzą zasadami do polityki się nie nadają”

Stanowisko prezesa PiS ws. zawieszonych polityków tej partii jest stanowcze.

Autor:

Stanowisko prezesa PiS ws. zawieszonych polityków tej partii jest stanowcze. Jarosław Kaczyński podkreśla, że będzie dążył do ich usunięcia z Prawa i Sprawiedliwości i zapowiada, że na ich ewentualny powrót do partyjnych struktur potrzeba lat. Jednocześnie prezes PiS zwrócił uwagę na ogromne dysproporcje w przypadku szybkiego wyciągania konsekwencji wobec swoich polityków w kontekście różnego rodzaju afer, w porównaniu z działaniami innych formacji politycznych, a w zasadzie z brakiem jakichkolwiek działań.

- My nie jesteśmy PO, nie należymy do tej części życia publicznego, której nie dotyczy zasada odpowiedzialności za swoje czyny. (...) Ci którzy nie mają poczucia odpowiedzialności, gardzą zasadami, do polityki się nie nadają. Będę dążył do tego, żeby decyzje były jak najostrzejsze i jak najszybsze. Chodzi o wydalenie z partii. (...) W tej kwestii między nami, a PO i innymi partiami jest przepaść, moralna i kulturowa – mówił Jarosław Kaczyński.

Odpowiadając na pytania dziennikarzy o konsekwencje wobec zawieszonych już polityków Prawa i Sprawiedliwości: Adama Hofmana, Mariusza Antoniego Kamińskiego oraz Adama Rogackiego, Jarosław Kaczyński przyznał, że wierzy w to, iż jeszcze mogą się oni zmienić, jednak podkreślił, że w sprawie ich ewentualnego powrotu w szeregi partii potrzeba nawet lat.

- Tu nie ma mowy o litościwym podejściu do tego typu spraw. Tu trzeba lat. Życzę im, żeby dojrzeli do tego, żeby jeszcze kiedyś zajmować się polityką, ale tutaj, jak to się mówi „nie ma przebacz” - oznajmił Jarosław Kaczyński.

Prezes PiS zwrócił uwagę, że sytuacje takie jak ta, choć trudne dla poszczególnych partii politycznych, jednoznacznie pokazują wyborcom, w których formacjach obowiązują zasady, a w których już dawno o nich zapomniano.

- Polacy mogli się przekonać, w jakiej partii obowiązują zasady, a w jakiej nie obowiązują zasady. U nas obowiązują. Myśmy to pokazywali, kiedy byliśmy przy władzy i nie wahaliśmy się zaryzykować nawet trwania tej władzy. Straciliśmy ją dlatego, że przestrzegaliśmy pewnych zasad. Jeżeli chodzi o obecnie rządzących - sytuacja jest zupełnie inna.  (...) Nie ma formacji idealnych. Nikt nie jest jasnowidzem, nikt nie potrafi powiedzieć, kim naprawdę są ludzie, którzy się do partii zgłaszają i w niej działają. Jest pytanie o reakcję. Sądzę, że myśmy udowodnili tą reakcją, że jesteśmy właśnie taką partią, jak deklarujemy. W moim przekonaniu każdy inteligentny człowiek to dobrze zrozumie - tłumaczył na antenie RMF FM Jarosław Kaczyński.
 
A jak zachowywali się politycy Platformy Obywatelskiej, gdy to ich partyjni koledzy zamieszani byli w różnego rodzaju afery?

- Pan minister Nowak bardzo precyzyjnie to wszystko wyjaśnia. I zresztą nie tylko on to wyjaśnia  (....) I ja rozumiem to. Kiedy wypełnia się oświadczenie majątkowe, człowiek wraca pamięcią do tego, co się działo 8 miesięcy temu. Chodzi nie tylko o stan konta, to różne rzeczy, które dzieją się przez ten rok. To wymaga uwagi i ja naprawdę rozumiem, że można coś przeoczyć. Zdarzyło mi się kilka lat temu, że w ostatniej chwili przypomniało mi się coś. Wycofałem wówczas wszystkie dokumenty. Na szczęście zdążyłem w terminie. Też poprawiałem to oświadczenie. To jest naturalne. To jest ludzkie w mojej ocenie – mówił minister zdrowia Bartosz Arłukowicz stając w obronie Sławomira Nowaka w związku ze słynną już „aferą zegarkową”.

Jeszcze we wrześniu 2014 roku w PO znowu zawrzało za sprawą Sławomira Nowaka. Polityk już nie raz ogłaszał, że odchodzi z polityki. Nadal jednak nie złożył mandatu, pobiera pensję i… jak się okazuje, wcale nie zamierza odchodzić. W Platformie Obywatelskiej początkowo chciano wyrzucić Nowaka z klubu, ale zdanie zmieniono. Rzecznik dyscypliny PO Iwona Śledzińska-Katarasińska na początku tygodnia miała poprosić byłego ministra transportu o wyjaśnienia ws. nieobecności i o formalne wystąpienie z klubu PO. Dopytywana przez TVN24 o swoje wcześniejsze słowa powiedziała: „w tej chwili mamy ważniejsze sprawy na głowie”.

- Takie kary stosuję tylko wobec rzeczywistych członków klubu. Uznałam, że pan Nowak już do nich nie należy – powiedziała tvn24.pl rzecznik dyscypliny PO. - Zwrócimy się do posła Nowaka o to, aby sam złożył oświadczenie i formalnie wystąpił z klubu PO. Już o tym rozmawialiśmy – dodała Śledzińska-Katarasińska.
 
Po tej wypowiedzi w PO zawrzało. Okazało się, że nie wszyscy w partii życzyli sobie odejścia z Platformy Sławomira Nowaka.

- Pani poseł (Śledzińska-Katarasińska - red.) wyszła przed szereg, nie powinna była czegoś takiego mówić. Przedyskutowaliśmy tę sprawę jeszcze raz i doszliśmy do wniosku, że nikt o zrzeczenie się członkostwa w klubie posła Nowaka prosić nie będzie – mówił wówczas jeden z członków prezydium.
 
- Poseł Nowak pozostaje członkiem naszego klubu i nie widzę żadnych powodów, by miał z niego występować. Konsekwencje już poniósł - przestał być członkiem partii. Ale nadal może współpracować z PO jako członek klubu. Nie widzę w tym nic złego – bronił Sławomira Nowaka wiceminister Sławomir Neumann, członek prezydium klubu Platformy Obywatelskiej.
 
Iwona Śledzińska-Katarasińska – jak widać – została upomniana i w sprawie Nowaka mówiła  już zupełnie inaczej.
- W tej chwili mamy ważniejsze sprawy na głowie. Zobaczymy, jak będzie. Jeśli rzeczywiście poseł Nowak miałby pozostać w klubie, będzie rozliczany ze swoich nieobecności – tłumaczyła.
 
Podobnie było chociażby w sprawie Radosława Sikorskiego – zarówno w związku z aferą podsłuchową, jak i ostatnim skandalem dyplomatycznym związanym z wywiadem dla amerykańskiego portalu Politico. Pomimo początkowych upomnień pod adresem Sikorskiego wygłoszonych przez Ewę Kopacz, parasol ochronny został nad nowym marszałkiem sejmu po raz kolejny szeroko rozpostarty.

Obecny szef polskiej dyplomacji Grzegorz Schetyna całą sprawę za... zamkniętą. Minister spraw zagranicznych był odnosząc się do kontrowersyjnej konferencji Radosława Sikorskiego, na której marszałek dosłownie uciekł przed pytaniami dziennikarzy. Jak pisaliśmy na łamach portalu niezalezna.pl, Schetyna w studio TVN24 pojawił się już po wizycie u Bronisława Komorowskiego, najwyraźniej z ustalonym „przekazem wieczora”. I powtarzał wielokrotnie, że to koniec sprawy.

- To należy do rytuału - tak Piotr Wach, senator PO ,na antenie TV Republika skomentował zamieszanie wokół Sikorskiego i działania swoich kolegów partyjnych broniących marszałka Sejmu.  

Senator PO, przyznał, że co prawda nie słyszał o oficjalnym stanowisku Platformy w sprawie odwołania Sikorskiego. Myśli jednak, że partia będzie go bronić
 - To należy do rytuału. Andrzej Smirnow – kandydat opozycji na nowego marszałka Sejmu może działać jedynie jak płachta na byka - powiedział z rozbrajającą szczerością.

Słowa senatora PO znalazły potwierdzenie w wyniku głosowania nad odwołaniem Sikorskiego z funkcji marszałka Sejmu. Wobec nieuzyskania bezwzględnej większości głosów Sejm odrzucił wniosek o jego odwołanie Radosława Sikorskiego z funkcji.

Autor:

Źródło: TVN24,RMF FM,niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane