Kraśko na deskach. Próbował bronić Kopacz i poległ na liczbach

youtube.com

- Jak można mówić, że te warunki są gorsze niż były? - pytał redaktor TVP Piotr Kraśko swojego gościa Zbigniewa Ziobro podczas programu ws. paktu klimatycznego. Przez cały program Krasko usilnie próbował bronić Ewy Kopacz i warunków, które premier poparła w Brukseli. Redaktor TVP potknął się jednak na konkretnych liczbach. Jak usłyszał twarde wyliczenia, stwierdził bezradnie: Generalnie płacimy rachunki za prąd, więc za prąd po prostu płacimy. 

Dotąd najpopularniejsze programy TVP prowadzone przez Piotra Kraśkę, to były te z udziałem Antoniego Macierewicza. Redaktor telewizji publicznej był po nich zawsze obiektem żartów. Tym razem Kraśko również w rozmowie ze Zbigniewem Ziobro próbował błysnąć, broniąc paktu klimatycznego, co skończyło się medialną katastrofą.

- Pan mówi o niekorzystnych zmianach dla Polski, a doskonale pan wie, że darmowe certyfikaty miały obowiązywać do roku 2019. Efekt tego szczytu jest taki, że będą obowiązywać o 11 lat dłużej. Jak można mówić, że te warunki są gorsze niż były? - pytał Piotr Kraśko. W odpowiedzi Zbigniew Ziobro wykonał proste wyliczenie matematyczne, z którego wyszło ile będzie musiał dopłacić podatnik w Polsce, nawet po otrzymaniu tzw. pakietu "darmowych uprawnień" na emisję CO2.

- Diabeł tkwi w szczegółach. Pani Ewa Kopacz pochwaliła się, że w Brukseli uzyskała 280 milionów darmowych uprawnień na 10 lat. Wskazała, że to jest wartość dodana dla polskiego budżetu rzędu 31 miliardów złotych. Jeśli podzielimy 31 miliardów przez 280 milionów uprawnień, to znaczy że jedno uprawnienie kosztuje 110 zł - zaczął polityk Solidarnej Polski, dochodząc do tego ile kosztuje jedno "darmowe uprawnienie", czyli ile będziemy musieli dopłacić, jak pakiet tych "darmowych uprawnień" się wyczerpie. - Polska Grupa Energetyczna, tylko w zeszłym roku wykorzystała 62 miliony uprawnień. Jeżeli pomnożymy to przez dziesięć, to uzyskamy 620 milionów uprawnień [na 10 lat - przyp.] - kontynuował Ziobro.

- Mam wrażenie, że jestem na seminarium z matematyki. Teraz sprawa jest już kompletnie zagmatwana - załamał się Kraśko. - Mam wrażenie że mnożymy rzodkiewki przez marchewki - dodał.

Ziobro w odpowiedzi podsumował: 620 milionów [potrzebne uprawnienia dla PGE - przyp.] minus 280 milionów [wynegocjowane - przyp.], to oznacza, że zabraknie jej 340 milionów darmowych uprawnień! Polityk doszedł w ten sposób do kwoty, jaką podatnik będzie musiał dopłacić do produkcji polskiej energii. - 110 [koszt jednego uprawnienia - przyp.] razy 340 mln uprawnień, których zabraknie tylko PGE, to jest kwota 37 miliardów złotych! To jest to, co będziemy musieli zapłacić w tym okresie. Pan redaktor, pana rodzina, każdy z nas, wyborca Platformy, PiS-u, Solidarnej Polski czy SLD na skutek decyzji Ewy Kopacz - podsumował Ziobro.

Kraśko był totalnie załamany. - Ale wyjaśnijmy jeszcze jedną sprawę. Tak w ogóle codziennie, albo co miesiąc generalnie płacimy rachunki za prąd, więc za prąd po prostu płacimy - podsumował te liczby redaktor TVP. - Tylko mam teraz wrażenie, że do oglądania telewizji potrzebny jest nie tylko pilot, ale też kalkulator, żebyśmy coś liczyli bez przerwy - ubolewał Kraśko. Pytanie czy można było coś lepiej wynegocjować??? - pytał.

- Ucieka pan od istoty sprawy. Istota sprawy sprowadza się do pieniędzy. Tylko Polska Grupa Energetyczna będzie musiała dodatkowo zapłacić 37 mln złotych, a na PGE przypada ok. 50 procent produkcji prądu w Polsce. Mnożąc to razy dwa, to 80 dodatkowych miliardów złotych! - podsumował Ziobro.

Całość rozmowy jest dostępna na portalu TVP
 
Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Wczytuję komentarze...
Najnowsze

Kolejny skandal w niemieckiej armii

Objawienia w Medjugorie będą uznane?

Warszawa: samobójstwo w areszcie

UEFA ukarała także Arkę Gdynia

Prezydent Duda: Nie ugniemy się przed…

Trudno uwierzyć! Dzień po zamachu lewacy wyszli na ulice Barcelony - wspierać... imigrantów

/ @theshineline \ Twitter.com

Olga Alehno

Szefowa działu „świat” w „Gazecie Polskiej Codziennie”. W tygodniku „Gazeta Polska” kieruje działem „Światowa prasa o Polsce”.

Kontakt z autorem

W piątek popołudniu, czyli zaledwie kilkadziesiąt godzin po zamachu, do którego doszło w centrum Barcelony, na ulicach tego miasta doszło do dwóch manifestacji – „przeciw” oraz „za” przyjmowaniem imigrantów z krajów Afryki i Bliskiego Wschodu. „Stop Islamizacji Europy” i „Uchodźcy NIEmile widziani” - żądali jedni. Naprzeciw nich pojawili się lewacy, którzy w wulgarny sposób reagowali na ten protest.

Do zamachów w Katalonii doszło w czwartek. Czternaście osób zostało w bestialski sposób zamordowanych, a 130 jest rannych. W tym wielu jest w stanie krytycznym.

Zamachu dokonali członkowie siatki terrorystycznej - wśród nich główne role odgrywali Marokańczycy, a za kierownicą vana, który wjechał w tłum turystów, był 17-letni Mussa Ukabir.

W związku z tragedią w Barcelonie doszło dziś do antyimigranckich protestów. Grupa przeciwników dalszego przyjmowania muzułmański imigrantów stanowiła ok. 20-30 osób. Ochraniała ich uzbrojona policja – podał kataloński portal ctvnews.ca. W lewicowej kontrmanifestacji udział brało kilkaset osób.

Tymczasem w ostatnich tygodniach lewacy z Katalonii podczas licznych protetstów atakowali... turystów. Protestowali przeciwko ich przyjazdom! Cudzoziemcy odwiedzają ten region Hiszpanii coraz liczniej, bo w innych częściach świata, jest po prostu niebezpiecznie.

„Eksperci nie mają wątpliwości, że gwałtowny wzrost popularności europejskich kurortów jest podyktowany niepewną sytuacją społeczno-polityczną w krajach północnoafrykańskich oraz na Bliskim Wschodzie i turystyczna popularność Półwyspu Iberyjskiego spadnie, kiedy tylko konflikty zostaną tam zażegnane. Analitycy z hiszpańskiego stowarzyszenia przewoźników i organizatorów wycieczek Exceltur informują, że w ub.r. do kraju przyjechało ok. 1,5 mln turystów, którzy zdecydowali się na zmianę wakacyjnych planów jedynie ze względu na ewentualne niebezpieczeństwo. Jednocześnie szacuje się, że z tegorocznej 6,6-milionowej nadwyżki turystów aż 60 proc. jest „pożyczonych” i dotychczas preferowało inne kierunki podróży”

- pisała niedawno  „Codzienna”.

„To inwazja!”, "Nie chcemy turystów!" - z takimi hasła wychodzili na ulice Barcelony, lewacy, którzy nie chcieli u siebie takich tłumów turystów.

Tymczasem wśród tych samych grup nadal poparciem cieszyła się polityka władz dotycząca przyjmowania uchodźców. Na jednym z budynków w mieście pojawił się nawet napis „Turyści, wracajcie do domu! Uchodźcy witajcie!”.

Dziś, po czwartkowej tragedii, przypomnieli tamte wydarzenia internauci...

 

Źródło: niezalezna.pl, gpcodziennie.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze

Legia zawiodła. Będzie ciężko

Rząd chce wypłacić odszkodowania szybko

W Polsce bezpiecznie - nie wprowadzono…

Zmarła 14 ofiara zamachów w Hiszpanii

Franciszek modli się za ofiary zamachu

"Bodyguard zawodowiec", czyli z wałkiem do ciasta na mafiosów. RECENZJA

/ mat.pras.

Magdalena Jakoniuk

Dziennikarka w dziale Kultura portalu niezalezna.pl, \"Gazety Polskiej\" i \"Gazety Polskiej Codziennie\".

Kontakt z autorem

Samuel L. Jackson w roli pogromcy złoczyńców, Ryan Reynolds który ich ochrania i Gary Oldman jako białoruski dyktator. Plus Salma Hayek w roli więźniarki o wyjątkowo siarczystym zasobie hiszpańskich wyzwisk. Pastisz kina akcji pt. „Bodyguard zawodowiec”, który dziś wszedł do kin, z taką ekipą nie mógł się nie udać. Nawet jeśli w walce z wrogiem bronią głównego bohatera jest… wałek do ciasta.

Michaela Bryce’a (Ryan Reynolds) poznajemy, gdy mężczyzna jest na samym szczycie życiowych aspiracji – codziennie rano budzi się obok pięknej narzeczonej Amelii (Elodie Yung) w domu na przedmieściach, a do pracy jeździ luksusowym jaguarem. Jako światowej klasy ochroniarz cieszy się zaufaniem największych tego świata, również tych spod ciemnej gwiazdy.

Wszystko zmienia się, gdy ginie jeden z ochranianych przez niego klientów. Kiedy Michael dostaje zlecenie ochrony Dariusa Kincaida (Samuel L. Jackson) seryjnego mordercy, a zarazem ważnego świadka w sprawie białoruskiego dyktatora Vladislava Dukhovicha (Gary Oldman), pojawia się szansa na odzyskanie dawnej estymy. Problem w tym, że ci dwaj już kiedyś się spotkali i bynajmniej nie łączy ich kumpelska więź.

Choć początkowo między bohaterami iskrzy zbyt mocno, by plan bezpiecznego transportu świadka do sądu mógł się powieść, z czasem okazuje się, że jeden bez drugiego nie może sobie poradzić. Skazani na siebie nawzajem „zawodowcy” tworzą zgrany duet, a ich akcje dostarczają nie mniejszej dawki adrenaliny niż najbardziej spektakularne wyczyny Jamesa Bonda: by pozbyć się depczących im po piętach białoruskich mafiosów i agentów Interpolu posłużą się wszystkim – od profesjonalnej broni po wałek do ciasta

Scenariusz filmu Patricka Hughesa to celowo przerysowana sensacyjna jatka, w której na przemian słychać świst kul, pisk opon i siarczyste przekleństwa (zwłaszcza te płynące z ust znakomitej Salmy Hayek, która w filmie wciela się w żonę przestępcy Kincaida) – ot, naiwna komedia dla niegrzecznych chłopców, okraszona efektownym soundtrackiem. Siła obrazu tkwi jednak w obsadzie – Reynolds, Jackson i Oldman (którego postać w oczywisty sposób nawiązuje do Władimira Putina) tworzą trio nie do pobicia. Plus pada filozoficzne pytanie: kto jest większym grzesznikiem – ten, który zabija złoczyńców, czy ten, który ich ochrania?

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze

"Terrorystom mówimy…

Zatrzymano trzecią osobę podejrzaną o…

Hiszpańska prasa: "Musimy walczyć z…

UEFA ukarała Legię. Jest reakcja kibiców

UEFA ukarała Legię. Ruszyła zbiórka

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl