Przypomnijmy, 29 sierpnia 2014 r. Sejm przyjął ustawę zmieniającą zasady płacenia podatków dochodowych od firm i osób fizycznych, która miała utrudniać płacenie podatków w tzw. rajach podatkowych. Pod zmianami 17 września podpisał się prezydent Bronisław Komorowski. Aby formalności stało się zadość i ustawa mogła wejść w życie od 1 stycznia 2015 r., konieczna była jej publikacja w Monitorze Polskim i Dzienniku Ustaw przed końcem września.
Urzędnicy z Rządowego Centrum Legislacji jednak nie zdążyli, co skutkowało tym, że zmiany w ordynacji podatkowej przesunęły się o rok. Zdaniem niektórych ekspertów budżet państwa straciłby na tym niedociągnięciu aż 3,3 mld zł w 2015 r. Po publikacji dziennika „Rzeczpospolita” posłowie na szybko załatali dziurę w prawie, umożliwiając planowe wejście w życie ustawy. Wybuchła jednak polityczna burza, w której epicentrum znaleźli się minister finansów Mateusz Szczurek i Maciej Berek z Rządowego Centrum Legislacji. Ponieważ w grę wchodzą olbrzymie pieniądze, komentatorzy i eksperci podejrzewali, że mogło dojść do korupcji w procesie wprowadzania ustawy. Natychmiast wszczęto trzy kontrole: premiera, NIK‑u i Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Najszybciej poznaliśmy wyniki badania zleconego przez Ewę Kopacz.
Kontrolerzy z KPRM‑u skrytykowali postawę urzędników Ministerstwa Finansów, którzy nie nadzorowali procesu legislacyjnego. Dostało się również RCL‑owi, który nie nadał sprawie właściwego priorytetu. W efekcie stanowisko utracił jeden z wicedyrektorów w Ministerstwie Finansów. Wobec trzech innych osób zastosowano symboliczne kary (dwóm urzędnikom RCL‑u zabrano miesięczne premie, a wobec jednego wszczęto postępowanie dyscyplinarne). W raporcie z kontroli w KPRM-ie możemy przeczytać m.in. stanowisko ministra finansów Mateusza Szczurka.
„Projekt ustawy zmieniającej w zakresie zagranicznych spółek kontrolowanych został przyjęty na posiedzeniu KRM 16 stycznia 2014 r. Następnie pismem z dnia 21 lutego 2014 r. projekt został przekazany do rozpatrzenia przez Radę Ministrów, która przyjęła go na posiedzeniu w dniu 18 marca 2014 r. Przyjęty projekt został z kolei przekazany do Sejmu RP w dniu 15 kwietnia 2014 r., a więc miesiąc po jego przyjęciu przez Radę Ministrów, pomimo interwencji ze strony pracowników Departamentu Podatków Dochodowych Ministerstwa Finansów (Departament DD) zaniepokojonych opóźnieniem związanym z przekazaniem projektu do Marszałka Sejmu RP. Przedłużająca się procedura przyjmowania projektu ustawy zmieniającej nie została bez wpływu na możliwość realizacji pierwotnych założeń projektodawcy” – czytamy piśmie Mateusza Szczurka. To kolejna kontrowersja wokół ustawy. Jak się okazało, mimo że miała ona obowiązywać od 1 stycznia 2015 r., to wpływy z ustawy nie znalazły odzwierciedlenia w projekcie budżetu. Dziwią również przedłużające się terminy przyjmowania ustawy. Przypomnijmy, że gdy w grę wchodziło nałożenie haraczu na Lasy Państwowe, koalicja PO-PSL uporała się z przyjęciem projektu w trzy tygodnie, a na trzy czytania w parlamencie wystarczyło… kilkadziesiąt godzin.
– Trudno to logicznie wytłumaczyć – mówi nam Andrzej Szlachta z PiS‑u. – Nie wierzę, że jest to wyłącznie kwestia bałaganu w dokumentach – podkreśla poseł zasiadający w sejmowej komisji finansów. – Cały proces legislacyjny powinny prześledzić służby – podkreśla Henryk Kowalczyk. Jego zdaniem wina za chaos leży w Kancelarii Premiera. – Jest oczywiste, że komuś zależało, by ta ustawa nie weszła w życie – podkreśla Kowalczyk.
Tekst ukazał się w weekendowej "Gazecie Polskiej Codziennie"