Rosja oświadcza: nasz okręt podwodny nie zatonął. I rozpoczyna... jego poszukiwania

arch. - na zdj. naukowo-badawczy statek „Profesor Logaczew”

Olga Alehno

Szefowa działu „świat” w „Gazecie Polskiej Codziennie”. W tygodniku „Gazeta Polska” kieruje działem „Światowa prasa o Polsce”.

Kontakt z autorem

Ministerstwo Obrony Rosji oficjalnie zaprzecza doniesieniom o rosyjskim okręcie podwodnym, który według nieoficjalnych informacji zatonął w wodach terytorialnych Szwecji. Jednocześnie jednak z portu w Petersburgu wypłynął rosyjski statek „Profesor Logaczew”, wyposażony w sprzęt do podwodnych poszukiwań. Według szwedzkich mediów, jego cel to właśnie miejsce przepuszczalnego zatonięcia okrętu podwodnego.

Jak pisał portal niezalezna.pl, powołując się na szwedzki dziennik „Svenska Dagbladet” („SvD”), od czwartku szwedzka Marynarka Wojenna poszukuje rosyjskiego okrętu podwodnego, który wszedł na wody terytorialne Szwecji. Rzekomo jest uszkodzony.

Rosyjscy blogerzy przypuszczają, że może chodzić o rosyjski atomowy okręt podwodny „Dmitrij Donskoj”. Według szwedzkiego eksperta ds. bezpieczeństwa z Szwedzkiej Narodowej Akademii Obrony w Sztokholmie (Försvarshögskolan, FHS) Thomasa Riesa, jeżeli okręt faktycznie jest z Rosji, to władze na Kremlu postarają się ukryć jego obecność w wodach terytorialnych Szwecji nawet kosztem życia uwięzionych pod woda marynarzy. Przypadek ten od razu wywołał w prasie światowej skojarzenia z tragedią okrętu podwodnego „Kursk”, który zatonął w sierpniu 2000 r. W wyniku nieudolnych operacji ratunkowych rosyjskich władz, z prezydentem Władimirem Putinem na czele, wówczas zginęli wszyscy członkowie załogi.

„Okręty podwodne Marynarki Wojennej Rosji, zarówno jak okręty nadwodne, wykonują zadania na akwenie Wszechoceanu zgodnie z planem. Żadna sytuacja nadzwyczajna, a tym bardziej awaryjna, z udziałem rosyjskich okrętów wojskowych, nie miała i nie ma miejsca” - twierdziło w niedzielnym, oficjalnym oświadczeniu, Ministerstwo Obrony Rosji.

Tymczasem, jak informuje „SvD”, dziś z portu w Petersburgu, w kierunku miejsca, gdzie przypuszczalnie zatonął okręt podwodny, wypłynął naukowo-badawczy statek „Profesor Logaczew”, który jest wyposażony w sprzęt do poszukiwań podwodnych oraz oznaczania dna morskiego. W jego pobliżu zauważono dwa holenderskie okręty - fregatę „HNLMS Evertsen” i okręt patrolowy „HNLMS Zeeland”. Wcześniej informowano o tankowcu „NS Concord”, który przez cztery dni, od środy do soboty, przybywał w pobliżu Sztokholmu i pływał w miejscu przypuszczalnej awarii okrętu podwodnego. Jednak kiedy wyszło na jaw, że szwedzka marynarka prowadzi poszukiwania, tankowiec gwałtownie obrał kurs na wschód. Według szwedzkiej prasy, w obu przypadkach - „Profesora Logaczewa” oraz  „NS Concorda” - może chodzić o udzielenie pomocy rosyjskiemu okrętowi podwodnemu.


fot.: screen / marinetraffic.com - na zdj. „Profesor Logaczew”


fot.: screen / Twitter.com - na zdj. tankowiec „NS Concord”

W niedzielę, podczas konferencji prasowej, Ministerstwo Obrony Szwecji ujawniło część informacji o prowadzonej operacji poszukiwawczej. Ostatecznie jednak ministerstwo nie chciało powiedzieć czy jest to rosyjski okręt. Wojskowi przedstawili prasie także zdjęcia, potwierdzające wzmożoną "aktywność podwodną" obcych obiektów w pobliżu szwedzkiego wybrzeża. Ogółem w ostatnim czasie szwedzkie MO dokładnie udokumentowało trzy takie przypadki.

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Poruszające słowa dowódcy RAF o śp.…

Poruszające słowa dowódcy RAF o śp.…

Narodowe DNA Zygmunta Miłoszewskiego.…

Narodowe DNA Zygmunta Miłoszewskiego.…

Wystartował wyścig po Złotą Batutę

Wystartował wyścig po Złotą Batutę

Szef MSWiA: Verhofstadt to polityk, który…

Szef MSWiA: Verhofstadt to polityk, który…

Nożownik zaatakował w Stalowej Woli. Są…

Nożownik zaatakował w Stalowej Woli. Są…

„Gazeta Polska”: Goebbelsowskie kłamstwa niemieckich mediów

/ Wikipedia

Piotr Lisiewicz

Szef działu „Kraj” w tygodniku „Gazeta Polska”. Na jej łamach publikuje m.in. całostronicowe felietony o charakterze satyry politycznej.

Kontakt z autorem

„To już zmierza w kierunku dyktatury. Jestem Niemcem. W latach 30. XX wieku doświadczyliśmy tego. Uważam, że nie wolno dopuścić, aby powtórzyło się to gdziekolwiek na świecie, a na pewno nie w takiej wspólnocie wartości, jaką jest Unia Europejska” – powiedział o wolności słowa w Polsce Frank Überall, szef niemieckiego stowarzyszenia dziennikarzy.

Wywiad dla „Deutsche Welle” jest ważny, bo nikt wcześniej nie pokazał aż tak otwarcie, czarno na białym, jak Niemcy za pomocą wulgarnych kłamstw prowadzą swoją szowinistyczną politykę.

Z wywiadu jasno wynika, że nie chodzi tylko o kłamliwe wyzwiska, ale też o to, by spowodowały one naciski polityczne i ekonomiczne, utrudniające Polsce prowadzenie niepodległościowej polityki.

Na czym polega wyjątkowość wywiadu Franka Überalla na tle innych antypolskich wystąpień? Na tym, że jest on mniej mądry od niemieckich polityków i pewne rzeczy powiedział wprost. Tak że każdy leming może przeczytać: w Polsce nie ma „wymiany krytycznych poglądów”. Żeby w to uwierzyć, leming musiałby potwierdzić, że w Polsce nie ma TVN, Polsatu, Onetu czy Wirtualnej Polski. W rzeczywistości media antyrządowe nadal mają przewagę praktycznie w każdym sektorze medialnego rynku, z wyjątkiem mediów społecznościowych, a więc tworzonych oddolnie.

Po co więc to kłamstwo? A może raczej do kogo jest ono skierowane, skoro każdy Polak, choćby po cichu, potwierdzi, że powyższe wypowiedzi są nieprawdziwe, bo na rynku mediów nie zmieniło się nic istotnego, poza zmianą w mediach publicznych, która dokonywała się już u nas, cyklicznie, wiele razy.

„Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą” ‒ to jeden z najpopularniejszych cytatów z Goebbelsa. Ale nie był on pojedynczym bon-motem, tylko częścią konkretnego, także antypolskiego planu.

Gdy po podbiciu przez Niemców Polski we wrześniu 1939 r. wielu niemieckich oficerów nie ukrywało podziwu dla waleczności polski żołnierzy (jak wspomina Andrzej Bobkowski w „Szkicach piórkiem”, podobne opinie słyszało się na każdym kroku), Goebbels ganił takie wypowiedzi surowo:

„Zajmuję raz jeszcze stanowisko, aby nie heroizować narodu polskiego i pozbyć się sentymentalnego do niego stosunku. (…) Historia tego narodu musi dobiec kresu”.

Odwiedzając Belweder, Goebbels jasno wskazał, jakie jest zagrożenie dla niemieckiej polityki, do którego powtórzenia nie można już nigdy dopuścić:

„Wizyta w Belwederze. Tutaj polski marszałek żył i pracował. Oto łoże, na którym umarł. Tutaj człowiek może się nauczyć, jakich błędów należy unikać – nie można dopuścić, aby polska inteligencja miała szanse rozwoju”.

Więcej w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”

 

Źródło: Gazeta Polska

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl