niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
25 czerwca 2016

„Gazeta Polska” ujawnia zatajoną ekspertyzę: Tu-154 przeleciał nad brzozą

Dodano: 24.09.2014 [16:24]
„Gazeta Polska” ujawnia zatajoną ekspertyzę: Tu-154 przeleciał nad brzozą - niezalezna.pl
foto: arch.
10 kwietnia 2010 r. polski samolot Tu-154 przeleciał przynajmniej kilka metrów nad tzw. smoleńską brzozą – wynika z profesjonalnej ekspertyzy, która od 2011 r. znajduje się w posiadaniu prokuratury wojskowej. Do treści opinii dotarła „Gazeta Polska”.

Rzekome zderzenie się tupolewa z brzozą to filar oficjalnej wersji zdarzeń z 10 kwietnia 2010 r., lansowanej przez Rosjan i polski rząd. Ekspertyza oparta na badaniu tzw. polskiej czarnej skrzynki (ATM-QAR), wykonana wkrótce po katastrofie smoleńskiej (już w kwietniu 2010 r.) i znajdująca się w posiadaniu prokuratury, jednoznacznie przeczy ustaleniom Tatiany Anodiny i komisji Millera.

Chodzi o ekspertyzę techniczną zatytułowaną „Deszyfracja i analiza danych z pokładowych rejestratorów parametrów samolotu Tu-154M nr boczny 101 Sił Powietrznych RP, który uległ katastrofie 10 kwietnia 2010 r.”. Wpłynęła ona do prokuratury wojskowej w lipcu 2011 r. i według informacji „GP” znajduje się w tomie nr 203 akt śledztwa smoleńskiego.

W ekspertyzie – sporządzonej przez producenta tzw. polskiej czarnej skrzynki w tupolewie, firmę ATM – kluczowy jest załącznik nr 3, noszący nazwę „Tabela odtworzonych wartości wysokości lotu i odległości od początku pasa trzech ostatnich minut zapisu”. Zawarte są w nim dane pozwalające na odtworzenie ostatnich sekund lotu, a więc wysokość Tu-154 w odniesieniu do poziomu początku pasa startowego (położonego, przypomnijmy, 255 m nad poziomem morza) oraz odległość samolotu od początku pasa startowego.

Na jakiej wysokości, według ekspertyzy ATM, był w momencie rzekomego zderzenia się z brzozą polski tupolew? W dokumencie można przeczytać, że w odległości 928 m od progu pasa samolot leciał na wysokości 4 m nad progiem pasa (czyli 259 m n.p.m.), a w odległości 849 m od progu pasa znajdował się już na poziomie 7 m nad progiem pasa (czyli 262 m n.p.m.). Brzoza smoleńska, co stwierdza raport MAK, rosła tymczasem w odległości 855 m od progu pasa startowego i – uwaga – na wysokości 248 m n.p.m. Oznacza to, że według ekspertyzy ATM samolot w chwili rzekomego zderzenia się z „pancernym” drzewem leciał na wysokości od 11 do 14 m nad powierzchnią gruntu! W żaden sposób nie mógł więc zderzyć się z brzozą, która – zgodnie z ustaleniami MAK i komisji Millera – została uszkodzona na wysokości około 5 m nad ziemią.

Dane z ukrywanej ekspertyzy ATM to jeden z ważniejszych dowodów na prawdziwość ustaleń ekspertów współpracujących z zespołem parlamentarnym pod kierownictwem Antoniego Macierewicza. Naukowcy ci od 2010 r. – na podstawie rozmaitych badań i eksperymentów (m.in. analizy mechanicznych uszkodzeń skrzydła, badania zapisów komputera pokładowego itd.) – formułowali tezę, że to nie brzoza odpowiada za zniszczenie tupolewa.

Warto podkreślić, że ekspertyza ATM została oparta na odczycie jedynego oryginalnego rejestratora lotu znajdującego się w kwietniu 2010 r. w polskich rękach. Choć dokument od 15 lipca 2011 r. jest w aktach prokuratury wojskowej, śledczy nigdy nie wspomnieli publicznie o wnioskach, jakie można wyciągnąć z załącznika nr 3 do ekspertyzy.

Opinia ATM jest też znana członkom komisji Millera, bo właśnie dla niej niedługo po katastrofie została sporządzona. Konkluzji, wypływających z danych znajdujących się w ekspertyzie, próżno jednak szukać w osławionym raporcie Millera. Co więcej – członkowie rządowej komisji podają publicznie informacje sprzeczne z liczbami zawartymi w opinii ATM. Kiedy w kwietniu 2013 r. grupa senatorów Prawa i Sprawiedliwości skierowała do Macieja Laska czternaście pytań dotyczących katastrofy smoleńskiej, odpowiedź na jedno z nich brzmiała: „Zderzenie z brzozą nastąpiło na wysokości około 1,1 m względem poziomu pasa startowego”.

Całość artykułu w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”
 
"Chcesz zabrać głos w ważnej sprawie? Chcesz podzielić się z nami swoją opinią, swoim zdaniem? Wyślij darmowy SMS o treści GPC na 8068 (0 PLN). Wasz głos jest dla nas cenny. Regulamin na www.gpcodziennie.pl/SMS"
POLECANE WIDEO
Opinie użytkowników
Regulamin Forum:
Na forum niezalezna.pl publikujemy opinie użytkowników naszego portalu. Wszystkie posty podlegają moderacji. Bezwzględnie usuwane będą wpisy zawierające groźby karalne i wszelkie prowokacje godzące w Niezależną. Nie publikujemy wpisów wulgarnych, zwalczamy trollowanie. Nie tolerujemy spamu i postów pisanych wyłącznie Caps – Lockami. Ze względu na ograniczoną do 1500 znaków długość komentarzy zastrzegamy sobie prawo do usuwania obszernych artykułów wklejanych w postach w sytuacji, kiedy można wykorzystać link. Wszelkie zastrzeżenia natury regulaminowej prosimy zgłaszać na: pocztę strażnika forum

Wszystkich winnych zamachu smoleńskiego wyśledzimy, osądzimy i postawimy przed pluton egzekucyjny !!!

Z netu -Tu w Anglii, nie mogli zrozumieć, o co mi chodzi z tą polską demokracją, więc im opowiedziałem taką bajeczkę: wyobraźcie sobie, że Rosjanie podczas II wojny mordują skrytobójczo kilkadziesiąt tysięcy Waszych jeńców, nie przyznają się do tego i zwalają winę na Niemców. Po latach prawda wychodzi na jaw, a królowa, wraz z całym sztabem generalnym, szefem Banku Anglii, szefami najważniejszych instytucji państwowych i arcybiskupem Canterbury leci w rocznicę tego mordu do Rosji, żeby uczcić pamięć pomordowanych brytyjskich żołnierzy. Tam samolot królowej rozbija się w niewyjaśnionych okolicznościach. Rząd nie tylko nie podaje się do dymisji, ale powierza śledztwo Rosjanom, którzy ogłaszają, że do sterów dorwała się królowa wraz z naczelnym dowódcą lotnictwa i po pijaku rozbili samolot. Rząd angielski potwierdza tę wersję, BBC i Reuter w komentarzach przypominają ogólnie przedtem znaną lekkomyślność i pychę królowej oraz jej zamiłowanie do ginu, wytykają angielskim pilotom nieudolność i braki w wyszkoleniu, ubolewają nad degrengoladą moralną rodziny królewskiej i pijaństwem w siłach zbrojnych, a w lotnictwie w szczególności; jednocześnie Parlament rekomenduje ministra obrony narodowej do Izby Lordów, a premier składa wniosek o awansowanie szefa Intelligence Service na generała dywizji. Nie ma najmniejszego znaczenia, że w sprowadzonej do Wielkiej Brytanii, a zaplombowanej przez Rosjan trumnie królowa ma trzy nogi i jest ubrana we frak i męskie kalesony (niektóre tabloidy nawet nawołują z tego powodu do odmówienia królowej prawa do godziwego pochówku i sugerują, ze królowa miała skrywane inklinacje transseksualne), niektóre ofiary maja po dwie cudze wątroby zamiast jednej własnej, inne kupę śmieci w brzuchu… Nieważne, że cały teren katastrofy zaorano i pokryto betonowymi płytami, ślady zatarto, drzewa wycięto w pień, a wrak samolotu zniszczono i umyto, a na dodatek Rosjanie odmawiają jego zwrotu. Rząd angielski jest tym wszystkim zachwycony, wysyła w świat komunikaty o znacznej poprawie stosunków z Rosją, katastrofę nazywa punktem zwrotnym tych stosunków i nowym otwarciem na dialog z narodem rosyjskim i potwierdza oficjalnie przy każdej okazji, że winę ponosi pijana królowa z trzema nogami. Przez dwa tygodnie nikt ze mną nie rozmawiał, wszyscy się odsuwali, jak od zadżumionego. Po dwóch tygodniach, jeden z Anglików mnie przeprosił. Powiedział, że myśleli, że jestem chory psychicznie i mnie izolowali. Ale zapytali innego Polaka, który im potwierdził to, co mówiłem, a jeszcze inny Anglik sprawdził sobie w Internecie hasło Katyń i Smoleńsk. Stwierdzili, że nie mieli pojęcia, że coś takiego jest w Europie możliwe”

No to fajnie... nawet nikt w Europie pewnie nie wie, co tak naprawdę się stało.

dobre ..nawet bardzo dobre

Ludzie, ktorzy jak pijany plotu, od momentu katastrofy trzymaja sie wersji "brzoza, niedouczeni piloci, naciski itd." robia kariery (senator, marszalek, ambasador, a nawet przewodniczacy w ue oraz "premiera" na metr gleboka, o prezyde,cie nie wspominajac). Osoby, ktore maja watpliwosci dosc czeso spotykaja "seryjnego samobojce". Moze nad przyczyna takiego stanu rzeczy warto sie zastanowic, zamiast mierzyc to biedne drzewo "do usr.. smierci".

"...w odległości 928 m od progu pasa samolot leciał na wysokości 4 m nad progiem pasa..." Co on robił na wysokości 4 metrów na kilometr przed możliwym lądowaniem? Leciał we mgle ...

Pamietaj ze przed pasem w smolensku jest wawoz....i bedziesz wiedzial jezeli uzywasz mozgu jak mozna leciec w takim miejscu 4m nad poziomem pasa....

bo z Wieży komunikowano, i to kilka razy, -"Na kursie i Na ścieżce". Natomiast jeden wniosek z tego raportu jest bardzo ważny - Samolot był dalej, to był niżej, a bliżej wyżej, czyli w/d raportu zaczęli jednak odchodzić, przelecieli nad brzozą, i dla każdego kumatego pytanie, CO DALEJ SIĘ STAŁO powinno być otwarte. Dla mnie jest, i myślę że sprawy nie da się zamknąć bez badania wraku, co znowu rodzi kolejne pytanie, - Gdzie jest wrak? Głupie pytanie, prawda? I mądra odpowiedź - W Rosji ponieważ FR jeszcze sprawy nie zamknął, prawda? Tragedia smoleńska była bolesna, ale Era POsmoleńska chyba bardziej boli. Otóż pokazuje nam KIM W WIĘKSZOŚCI NAPRAWDĘ JESTEŚMY skoro większość wciąż kupuje narracje Anodina-Millera-Laska. Czyżby uboczny, smutny efekt WW II? A dużo, bardzo dużo straciliśmy jako naród. Wybito nam czołówkę inteligencji.... owszem wyhodowaliśmy RESORTOWYCH, a dziś ich dzieci mają wpływ na umysły milinów rodaków, i koło się zamyka. A więc dla WIĘKSZOŚCI, pytanie CO DALEJ SIĘ STAŁO nie istnieje skoro "WALNĘŁO, TO SIĘ URWAŁO!" I to jest smutna, bolesna Era POsmoleńska.

Na podstawie powyższego doniesienia:

ekspertyza ATM - samolot pozycja 928 m od progu pasa - wysokość 259 m n.p.m., czyli 4 m nad progiem pasa, czyli 11 m nad powierzchnią gruntu,
ekspertyza ATM - samolot pozycja 849 m od progu pasa - wysokość 262 m n.p.m., czyli 7 m nad progiem pasa, czyli 14 m nad powierzchnią gruntu,
raport MAK - brzoza pozycja 855 m od progu pasa - wysokość 248 m n.p.m., czyli 7 m pod progiem pasa?, czyli 0 m nad powierzchnią gruntu?.
ustalenia MAK i Millera - brzoza ścięta na wysokości około 253 m n.p.m.?, czyli około 2 m pod progiem pasa?, czyli około 5 m nad powierzchnią gruntu,
odpowiedź listowna Laska - brzoza ścięta na wysokości 256,1 m n.p.m? czyli 1,1 m nad progiem pasa, czyli 8,1 m nad powierzchnią gruntu?

Stwierdzenie. Samolot przelatuje nad brzozą, która rośnie pod ziemią (wierzchołek na poziomie gruntu) i którą ścina 5 m nad ziemią (MAK, Miller) oraz 8,1 m nad ziemią (Lasek).

Wear.

MAK, Miller, Lasek fałszerze intelektualni?

a jakaś analiza, dlaczego samolot nie był w stanie wznieść się te brakujące 7 m metrów na między brzozą a 855 m przed pasem? Zgodnie z raportem Millera samolot w momencie uderzenia w brzozę się wznosił, więc same podane przez GP dane wcale go nie dyskwalifikują, trzeba by zrobić jeszcze model fizyczny, który by to dyskwalifikował.

Pomyśl, czy w te siedem metrów samolot byłby w stanie podnieść się o 11-14 metrów ? Mowa jest o wysokości nad brzozą, a ścięcie nastąpiło na piątym metrze od ziemi. To była wysoka brzoza. Nic się kupy nie trzyma. Odnoszę wrażenie, że służby działające w Polsce, a mające wyjaśnić katastrofę, tak właściwie to są atrapą i robią wszystko żeby zagmatwać sprawę.

Kolega nic nie słyszał o tym, że samolot rozpadał się jeszcze przed brzozą? Ja się na samolotach nie znam. Możliwe, że rozpadający się samolot ma jednak zdolność wznoszenia się.

NOLA a co ty temu lemingowi tłumaczysz? Przecież on wierzy w Millera komisję hahahahahaha. A teraz Laskowi hahahaha

Nie martw się Mietek, potem wybory przyjdzie PiS i nas wszystkich powsadza, ...

Ciekaw jestem jak będą się tłumaczyć (sami wiecie kto) przed polskimi prokuratorami i polskimi sądami.

Załużmy ze samolot uderzył w brzozę ale
nie skrzydłem tylko golenią ( pułap 12 m
a wysokość brzozy około 10-12m, ile długości
ma goleń 2 do 2,5 m ?) a właściwie
zaczepił o najwyższe gałęzie brzozy i pęd
wygiął brzozę która się złamała około 5 m
od podstawy.
Po co w takim razie ta wersja o uderzeniu
skrzydłem i złamaniu jego końcówki ?
Po to aby ukrócić dalsze rozważania nad
właściwymi przyczynami.
Zdarzenie z brzozą to przypadek, który
wykorzystano do zamaskowania zasadniczej
przyczyny.

Wyjaśnienia wymaga nagłe schodzenie ( 12m/s )
z pułapu 100 m oraz kwestia wybuchów
gdy jeszcze samolot nie uderzył w ziemię
a minął już złamaną brzozę ( są przcież
naoczni świadkowie wybuchów ) !

Niestety ale tym razem nie przekonuje mnie to.Co u licha robil samolot na wysokosci 10 m nad ziemia.W lotnictwie przy tej predkosci taka wysokosc to juz praktycznie szorowanie kadlubem po ziemi.Do tego nalezy pamietac ze wysokosc jest rejestrowana przez czujnik na wysokosci kokpitu.Jesli samolot nie lecial pozimo mogl zawadzic o cokolwiek.Zgadzam sie jednak ze drzewo nie moglo zniszczyc skrzydla

Za TEN ZAMACH muszą rusacy i bolszewicy w Polsce ponieść karę .mierci.

Tak, oni tu są, siedza przy sterach, a czy poniosą karę? Napewno prawda wyjdzie na jaw i POznamy ich nazwiska i żaden Lasek ani wojskówka nie uratuje ich przed karą. POsprzatali też ludzi, którzy mogli poznać całą prawdę o bandyckim zamachu Generał Petelicki, Eugeniusz Wróbel, Krzysztof Knyż, A.Lepper itd.

pancerna brzoza obalona Lasek wyciety

k...., jaki ten rzad polski - ludzie ocknijcie sie

Kłamali jak najęci.
Oj, będzie miał PiS pełne ręce roboty jak wygra wybory. Tyle afer do wyjaśnienia...

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl