PRL-owskie korzenie Ewy Kopacz. Sensacyjna informacja rzecznika PSL

flickr.com/photos/kancelariapremiera

Ewa Kopacz była członkiem Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego. Tę sensacyjną informację podał Krzysztof Kosiński - rzecznik PSL. W rozmowie z reporterem niezalezna.pl dziwił się, że ta informacja nie była wcześniej publicznie znana. Jak udało się ustalić portalowi niezalezna.pl Kopacz zgłaszała się również do spadkobiercy komunistycznego stronnictwa chłopów - PSL. Polityczna biografia nowej premier na Wikipedii zaczyna się w 1990 r.

Zjednoczone Stronnictwo Ludowe (ZSL) to jedna z najdłużej funkcjonujących partii komunistycznej dyktatury w Polsce. Stronnictwo rozpoczęło swoją działalność w 1949 r., a w deklaracji ideowej na Kongresie ZSL zapisano, że funkcja polityczna chłopów ogranicza się do roli czynnika, który popiera klasę robotniczą. Samo ZSL uznano za ugrupowanie wspierające PZPR. ZSL działało do 1989 r., gdy zmieniło nazwę na Polskie Stronnictwo Ludowe, a jeszcze w trakcie obrad Okrągłego Stołu ZSL reprezentowało dotychczasową czerwoną koalicję.

Dziś na Twitterze rzecznik PSL ujawnił, że to właśnie w ZSL-u swoją polityczną karierę rozpoczęła była marszałek Sejmu i minister zdrowia Ewa Kopacz:



- Zaskoczył mnie fakt, że ta informacja nie była powszechna. Ta wiedza w Polskim Stronnictwie Ludowym była znana już od dawna - stwierdził Krzysztof Kosiński, pytany przez reportera naszego portalu o polityczne pochodzenie Ewy Kopacz. Dodał, że poprosił starszych działaczy by znaleźli w archiwach dokładne informacje dotyczące członkostwa Kopacz w ZSL.

Z kolei jak mówi nam nieoficjalnie jej kolega z Sejmu, Ewa Kopacz jeszcze w 1994 r. aplikowała do gminnych struktur PSL-u, obiecując że wstąpi do partii, jak otrzyma stanowisko kierowniczki gminnego ośrodka w Orońsku. Po uzyskaniu tej funkcji obrała jednak inny kurs i wstąpiła do Unii Wolności.
Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Wczytuję komentarze...

Polacy nie ufają bankowości elektronicznej. 3 na 4 uważa, że to... niebezpieczne

/ geralt; pixabay.com / Creative Commons CC0

74 proc. Polaków uważa, że bezpieczeństwo bankowych systemów uwierzytelniania wymaga poprawy, natomiast ok. 80 proc. przyznaje, że obawia się, że ich dane wpadną w niepowołane ręce. Aż 2 na 3 badanych stwierdziło, że posiada niewystarczającą wiedzę na temat wykorzystywania wrażliwych danych, udostępnianych różnym instytucjom. Najnowsze dane Opinium Research.Jednak nie napawają optymizmem.

Według Edelman Trust Barometer, blisko połowa Polaków nie ma zaufania do instytucji bankowych. Nieco lepsze wyniki przyniosło najnowsze badanie Związku Banków Polskich – 50 proc. respondentów  posiada dobrą opinię o bankach. Z kolei z badania Maison & Partners wynika, że tylko 44 proc. Polaków uważa, że banki dbają o swoich klientów. Ważnym elementem budującym zaufanie do instytucji finansowych jest oczywiście jakość obsługi i przejrzystość oferty, jednak obecnie na czele listy wyzwań wymienianych przez ten sektor znajdują się właśnie zagrożenia związane z cyberbezpieczeństwem.

Zgodnie z badaniami, informacje o wycieku danych nie pozostają bez wpływu na użytkowników. Według ankiety przeprowadzonej przez BIK, u 50 proc. Polaków, którzy zetknęli się z informacją o ostatnich wyciekach z bazy PESEL, doniesienia te wywołały obawy o bezpieczeństwo ich danych.  Co czwarty pytany przyznał, że wpłynęło to na jego zachowania związane z ochroną wrażliwych informacji.

- Wejście w życie regulacji RODO ma zapewnić konsumentom dużo większą kontrolę nad tym, jak wykorzystywane są ich dane. Przede wszystkim, banki, ubezpieczyciele i inne instytucje będą miały 72 godziny od odkrycia ataku na poinformowanie swoich klientów o zajściu. To nie wszystko, klienci banków, będą mieli też możliwość zweryfikowania, w jaki sposób zostały pozyskane ich dane, a także, kiedy, i w jaki sposób zostały wykorzystane. Bank czy inny podmiot będzie miał obowiązek udzielenia takiej informacji. Na ten moment nie znamy jeszcze finalnego kształtu, w jakim unijne przepisy zostaną wprowadzone w Polsce, jednak już teraz wiadomo, że zmienią one istotnie pozycję klienta względem instytucji finansowych - wyjaśnia Tomasz Dziedzic, ekspert Linux Polska.

Ważne jest także, że nowe przepisy nakładają obowiązek minimalizowania zakresu wykorzystania danych – bank nie będzie miał też możliwości np. użycia danych pobranych do zweryfikowania zdolności kredytowej do innego celu. Zapewnienie odpowiedniego poziomu ochrony danych i zbudowanie zaufania klientów już teraz jest dla instytucji finansowych kluczową kwestią, a stanie się jeszcze większym priorytetem po wejściu w życie regulacji nakładającej na nie dodatkowe obowiązki.

Tym bardziej, że według badań, Polacy uważają, że odpowiedzialność za bezpieczeństwo ich danych w Internecie spoczywa na podmiotach trzecich. Przykładowo, tylko 21 proc. osób w naszym kraju, twierdzi, że sama odpowiada za swoje bezpieczeństwo w sieci. Pozostali są zdania, że odpowiedzialność spoczywa na innych instytucjach, w tym finansowych. Z kolei, według badania przeprowadzonego przez Future od Apps, 4 na 5 konsumentów nie tylko chciałaby mieć większą kontrolę nad danymi, które udostępnia, ale też chce być świadoma, w jaki sposób wrażliwe dane zostaną zabezpieczone w przyszłości, by nie stały się celem ataków hakerów.

Źródło: niezalezna.pl, newsrm.tv

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl