niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
29 lipca 2016

Za darmowy podręcznik zapłacą rodzice. Szkoły wystawią rachunek

Dodano: 14.09.2014 [08:14]
Za darmowy podręcznik zapłacą rodzice. Szkoły wystawią rachunek - niezalezna.pl
foto: Tomasz Adamowicz
Miał być darmowy, a trzeba będzie za niego zapłacić. Chodzi o elementarz dla uczniów klasy pierwszej. Dyrektorzy szkół wystawią rachunek rodzicom na koniec roku za zniszczone podręczniki. Książka jest jednak tak wydana, że w rękach sześciolatków nie przetrwa trzech lat.

Na pierwszym zebraniu dowiedzieliśmy się, że jeżeli nasze dzieci zniszczą darmowy podręcznik, będziemy musieli za niego zapłacić – opowiada matka tegorocznego pierwszaka. Przyznaje, że nie widzi szans na to, aby „Nasz elementarz” w dobrym stanie przetrwał przynajmniej trzy lata. A takie są założenia Ministerstwa Edukacji Narodowej. Darmowy podręcznik w przeciwieństwie do elementarza Falskiego, z którego korzystały całe pokolenia, jest wydany oszczędnie. Ma nawet miękką okładkę, którą nietrudno uszkodzić.

Opłaty za zniszczoną książkę będą pobierały szkoły. Tylko że dyrektorzy nie mają szczegółowych wytycznych w tej sprawie. Na stronie internetowej ministerstwa NaszElementarz.men.gov.pl można przeczytać: „W przypadku zniszczenia podręcznika, uczniowi zostanie zapewniony kolejny jego egzemplarz. W takim przypadku szkoła będzie mogła żądać od rodziców zwrotu kosztów podręcznika”. Justyna Sadlak z biura prasowego MEN informuje, że kwoty uzyskane ze zwrotu elementarza stanowią dochód budżetu państwa. Za każdą zniszczoną część podręcznika rodzice zapłacą 4,30 zł. Suma za cały komplet to niecałe 20 zł.

– Rodzice, nauczyciele, a nawet wydawcy już dawno mówili, że darmowy elementarz to bubel. Teraz okazuje się, że za ten bubel trzeba będzie zapłacić – mówi członek sejmowej komisji edukacji poseł Dariusz Piontkowski. Natomiast wiceprzewodniczący komisji edukacji poseł Sławomir Kłosowski (PiS) podkreśla, że sprawy związane z ewentualnym zwrotem pieniędzy za zniszczony podręcznik powinny być określone rozporządzeniem lub zarządzeniem ministra edukacji. Zwraca uwagę na dużą dowolność w określeniu tego, który elementarz jest zniszczony i w jakim stopniu. – Tak nie może być – zaznacza.

Cały tekst w weekendowej "Gazecie Polskiej Codziennie"
"Chcesz zabrać głos w ważnej sprawie? Chcesz podzielić się z nami swoją opinią, swoim zdaniem? Wyślij darmowy SMS o treści GPC na 8068 (0 PLN). Wasz głos jest dla nas cenny. Regulamin na www.gpcodziennie.pl/SMS"
POLECANE WIDEO
Opinie użytkowników
Regulamin Forum:
Na forum niezalezna.pl publikujemy opinie użytkowników naszego portalu. Wszystkie posty podlegają moderacji. Bezwzględnie usuwane będą wpisy zawierające groźby karalne i wszelkie prowokacje godzące w Niezależną. Nie publikujemy wpisów wulgarnych, zwalczamy trollowanie. Nie tolerujemy spamu i postów pisanych wyłącznie Caps – Lockami. Ze względu na ograniczoną do 1500 znaków długość komentarzy zastrzegamy sobie prawo do usuwania obszernych artykułów wklejanych w postach w sytuacji, kiedy można wykorzystać link. Wszelkie zastrzeżenia natury regulaminowej prosimy zgłaszać na: pocztę strażnika forum

wiec z powyzszego tekstu wynika jezeli podrecznik zostanie zniszczony i rodzic za niego zaplaci to jest juz jego wlasnoscia a nie szkoly

No bez jaj. 17,2 jeżeli dziecko zniszczy wszystkie 4 części to nie jest straszny wydatek. Wcześniej za box trzeba było zapłacić minimum 200 zł, a w niektórych wydawnictwach 250 zł.

a może by tak od początku , od I klasy uczyc dzieci szacunku do książek, zeszytow ? wyrosną z nich porządni ludzie , dzieci teraz niczego nie szanują ,wszystko im się należy , wszystko najlepsze , nieważne ze mama nie ma a tata stracil pracy ,Czas zacząc wychowywać następne pokolenia

Występując przeciw darmowym podręcznikom, występuje się w interesie wielkich wydawnictw. Które i tak opłacają reklamę i zamawiają artykuły w prasie które je wybielają, i prowadzą silny lobbing w sejmie. 20zł za zestaw podręczników na 3 lata, to kwota nieporównywalna z wydatkami jakie rodzice musieli ponosić do tej pory. Mam więc wrażenie, że w tym przypadku krytyka tej ceny to zwykłe czepialstwo. PiS sam mógłby wpaść na ten pomysł, bo i jest on zgodny z linią społeczną tej partii. W zasadzie każdej partii, poza chyba jednym Korwinem. Państwo nakłada obowiązek szkolny, a więc państwo powinno zorganizować go tak aby nie generował dodatkowych kosztów dla zobowiązanych. Wolny rynek wydawców, który co roku dezaktualizował poprzednie podręczniki nic nie znaczącymi korektami, który opłacał reklamy w prasie, oficjalnie opłacał nauczycieli kompletami pomocy naukowych (i nie wiadomo czym nieoficjalnie), zamawiał artykuły krytyczne wobec e-podręczników (czyli nie tylko wobec pomysłu PO, ale wobec pomysłu który istniał publicznie od kilku lat, którym zajmowała się fundacja pro bono)... taki wolny rynek niepotrzebnie zawyżał koszty wyprawki. Jeden podręcznik ustalony przez państwo jest rozwiązaniem. Innym rozwiązaniem byłoby narzucenie drakońskiej kontroli na wydawnictwa, zakaz wszelkiej reklamy i PR, "okres ochronny" kilku lat w czasie których nie można dezaktualizować wydania.

Jak już tak wyliczasz, to za zestaw podręczników na 3 lata wyjdzie 60zł, bo 4,30 to cena za jedną część, a na każdy rok będą 4 części.

Najwyższy czas, aby ktoś przeanalizował w taki wypadku wszystkie składniki kosztów tego podręcznika. Jeżeli rodzic ma płacić to za sam koszt dodruku bez podatków, a nie za całość. Dlaczego mamy tej bandzie urzędników dopłacać kolejny raz na nagrody???????? Trzeba dotrzeć do producenta i spytać jaki jest koszt netto drukowania jednego egzemplarza. To nie może być tajemnicą, ponieważ jest to sprawa publiczna. Jeżeli kwota netto wynosić będzie 3zł to jestem skłonny dopłacić do nowego egzemplarza niż dostać używany.

To typowe dla PO i Kluzicy. Za bezwartościowy, wręcz szkodliwy gender podręcznik , zapłacą z nawiązką rodzice. Ale podręcznik nazywa się DARMOWY !

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl