Podsłuch został odkryty przypadkiem.
"Jedna z sekretarek wzięła do ręki słuchawkę swojego telefonu stacjonarnego z biurka. Miała rozpocząć rozmowę, jednak zanim wykręciła numer - usłyszała czyjś głos. Dialog prowadził sekretarz z burmistrzem, jednak nie słyszała go przez ścianę, a wprost ze słuchawki" - relacjonuje portal tvn24.pl.
Burmistrz Karpacza wynajął ekipę detektywów, a ci znaleźli pluskwę w gabinecie sekretarza.
- Nie wiemy kto zainstalował nam to urządzenie. Nie chcemy próbować się domyślać, sprawę oddajemy prokuraturze - cytuje tvn24.pl Bogdana Malinowskiego, burmistrza Karpacza.