Prezydent USA przypomniał, że jako dowódca naczelny, jego „priorytetem jest bezpieczeństwo Amerykanów" i zauważył, że mają "konsekwentnie podjąć walkę z terrorystami", którzy zagrażają Stanom Zjednoczonym.
„Zlikwidowaliśmy Osamę bin Ladena i wielu przywódców Al-Kaidy w Afganistanie i Pakistanie. Wzięliśmy na cel członków Al-Kaidy w Jemenie, a ostatnio wyeliminowaliśmy najważniejszego dowódcę powiązanym z tą grupą w Somalii. Zrobiliśmy tak, przynosząc ponad 140 tysięcy amerykańskich żołnierzy z Iraku i przeciągając nasze siły z Afganistanu, gdzie nasza misja zakończy się w tym roku. Dzięki naszym specjalistom wojskowym i antyterrorystycznym Ameryka jest bezpieczniejsza. Mimo to nadal mamy do czynienia z zagrożeniem terrorystycznym" – powiedział Barack Obama.
Prezydent USA podkreślił, że nie można wymazać wszelkich śladów zła ze świata, a małe grupy zabójców są zdolne do czynienia wielkich szkód. „Tak było przed 9/11 i pozostaje do dziś. Dlatego musimy być czujni, gdy pojawiają się zagrożenia. W tej chwili największe zagrożenia pochodzą z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej, gdzie radykalne grupy wykorzystują pretensje do własnego zysku. I jedną z tych grup jest ISIL, które nazywa się „Państwem islamskim” - mówił.
Po 11.09.2001 Amerykanie wciąż boją się ataków
ISIL (Islamskie Państwo Iraku i Lewantu) był niegdyś partnerem Al-Kaidy w Iraku, i od tego czasu zyskał terytorium po obu stronach granicy iracko-syryjskiej, korzystając z sekciarskich konfliktów i wojny domowej w Syrii. Chociaż ISIL nazywa się "państwem islamskim" Obama podkreślił, że grupa terrorystyczna nie jest ani islamska, ani państwa. „ISIL nie jest „islamski". Żadna religia nie daje przyzwolenia na zabijanie niewinnych ludzi, a większość ofiar Isil to muzułmanie – powiedział Obama.
W regionie, który jest znany z tak dużego rozlewu krwi, terroryści są unikalni w swojej brutalności. Przeprowadzają egzekucje więźniów. Zabijają dzieci. Zniewalają, gwałcą i zmuszają kobiety do małżeństwa. Odebrali życie dwóm amerykańskim dziennikarzom - Jamesowi Foleyowi i Stevenowi Sotloffowi.
Barack Obama podkreślił, że od ostatniego miesiąca przeprowadzono ponad 150 udanych nalotów w Iraku. „Te ataki chronią amerykański personel i obiekty, niszczą bojowników ISIL. Naloty pomogły uratować życie tysięcy niewinnych mężczyzn, kobiet i dzieci” – mówił Obama.
„Nasz cel jest jasny: Będziemy degradować i ostatecznie zniszczymy, Isil poprzez kompleksową i trwałą strategię zwalczania terroryzmu. Po pierwsze, będziemy prowadzić systematyczną kampanię nalotów przeciwko tym terrorystom. Pracując z rządem irackim, będziemy rozszerzać nasze działania poza ochronę naszych ludzi i misje humanitarne. Będziemy polować na terrorystów, którzy zagrażają naszemu krajowi, gdziekolwiek są. To znaczy, że nie zawaham się podjąć działania przeciwko ISIL w Syrii, jak i Iraku. To jest fundamentalną zasadą mojej prezydentury: Jeśli zagrażasz Ameryce, nie znajdziesz bezpiecznego schronienia" - zapowiedział prezydent Stanów Zjednoczonych.