- Tą decyzję podjąłem już jakiś czas temu – może trudno w to uwierzyć, ale przed taśmami. Tak – złożę mandat – taką obietnicę Tomaszowi Lisowi złożył Sławomir Nowak już 22 czerwca.
- Zdecydowałem, że przy takiej ruinie mojego wizerunku, przy tym poziomie publicznego zdyskredytowania, dalej w polityce funkcjonować już nie mogę – mówił pod koniec lipca Nowak.
I co? I nadal nic. Okazało się, że b. minister nadal pobiera pensję i jednak nie zamierza odchodzić z polityki.
W Platformie za sprawą Nowaka wrzało. Jedni mówili, że ma wyjaśnić swoje 267 nieobecności i wystąpić z klubu, z kolei inni nie widzieli problemu w tym, że Nowaka faktycznie nie ma, ale członkiem klubu jest. Były minister w Platformie uznany był za „martwą duszę”, dlatego nie był upominany za nieobecności na głosowaniach i komisjach. Opuścił 267 z 269 głosowań.
- Takie kary stosuję tylko wobec rzeczywistych członków klubu. Uznałam, że pan Nowak już do nich nie należy – powiedziała tvn24.pl rzecznik dyscypliny PO. Zapewniała, że sprawę Nowaka wyjaśni na początku tego tygodnia. - Zwrócimy się do posła Nowaka o to, aby sam złożył oświadczenie i formalnie wystąpił z klubu PO. Już o tym rozmawialiśmy – cytuje Katarasińską tvn24.pl.
Rzecznik dyscypliny PO wyszła przed szereg
Okazało się, że w platformie zdania co do Nowaka są podzielone. Nie wszyscy chcą, by ich opuszczał. - Pani poseł (Śledzińska-Katarasińska - red.) wyszła przed szereg, nie powinna była czegoś takiego mówić. Przedyskutowaliśmy tę sprawę jeszcze raz i doszliśmy do wniosku, że nikt o zrzeczenie się członkostwa w klubie posła Nowaka prosić nie będzie – powiedział portalowi jeden z członków prezydium.
- Poseł Nowak pozostaje członkiem naszego klubu i nie widzę żadnych powodów, by miał z niego występować. Konsekwencje już poniósł - przestał być członkiem partii. Ale nadal może współpracować z PO jako członek klubu. Nie widzę w tym nic złego – stanął w obronie „zegarkowego ministra” wiceminister Sławomir Neumann, członek prezydium klubu Platformy Obywatelskiej.
Iwona Śledzińska-Katarasińska – jak widać – została upomniana i w sprawie Nowaka mówi już zupełnie inaczej. - W tej chwili mamy ważniejsze sprawy na głowie. Zobaczymy, jak będzie. Jeśli rzeczywiście poseł Nowak miałby pozostać w klubie, będzie rozliczany ze swoich nieobecności – tłumaczy.
A co na to sam Sławomir Nowak? Został zapytany przez reporterkę TVN24, czy zgodnie ze swoimi słowami złoży mandat odpowiedział pytaniem: „A pani mi go dawała?”
Tyle właśnie znaczą słowa pomorskiego barona PO.