- Jest głęboko zakorzenione w świadomości społecznej Niemiec, że warunkiem rozszerzenia NATO było niestacjonowanie w Polsce czy krajach bałtyckich wojsk Sojuszu. Merkel stawia też tak wyraźnie tę sprawę dla uspokojenia Rosjan.
Niemcy po prostu mają swoje interesy i częścią nich są dobre relacje z Rosją. Jeśli kraje bałtyckie i Polska chciałyby większej obecności wojsk NATO na swoim terytorium, to Niemcy przedkładają nad to interesy Rosji, ponieważ traktują ją jako ważniejszego partnera niż interesy Polski.
W ostatnich miesiącach widzimy zupełną klęskę polityki proberlińskiej Radosława Sikorskiego. Jeśli jest się klientem, to traci się możliwość skutecznego walczenia o swoje interesy. Na szczęście są jeszcze Amerykanie i to oni kiedyś zadecydowali o rozszerzeniu NATO; oni też mogą zadecydować, że bazy NATO na wschód od granicy niemieckiej jednak powstaną - uważa prof. Krasnodębski.