Jarosław Kaczyński podkreślił, że nie podoba mu się używane przez mainstreamowe media w kontekście partii Gowina i Ziobry określenie „przystawki”.
– Tak samo przystawkami nie były Samoobrona i LPR, jak teraz nie są te dwie partie. To Roman Giertych i Andrzej Lepper zgotowali sobie taki los, nie ja. To była decyzja Leppera. Mam nadzieję, że mu Bóg wybaczy jego grzechy. A gdy był na drodze pewnej naprawy, to mu to przerwano. Ja nie wierzę, że popełnił samobójstwo. A o tym, że seksafera wcześniej zakończy byt rządu, to wiedziałem od początku. Byliśmy przekonani, że skoro głosimy pewne zasady, to musimy ich przestrzegać. A jeżeli chodzi o naszych obecnych sojuszników – a nawet więcej niż sojuszników, bo mamy utworzyć wspólny klub – to korzyści są obustronne. Oni nam pomogą w realizacji projektu naprawy Polski, ale i my im w tym sensie, że będą mieli w tej zmianie swój udział – tłumaczył w rozmowie z „Faktem” prezes Prawa i Sprawiedliwości.
Jednocześnie Jarosław Kaczyński zapowiedział, że nie ma zamiaru kandydować w wyborach prezydenckich. Decyzja w sprawie wspólnego kandydata prawicy ma zostać podjęta po wakacjach.
– Przy całym szacunku, jak są ważne wybory i dwie niewielkie oraz jedna duża partia, to nie one wysuwają kandydata. Nie ma w tej chwili jeszcze decyzji, ale będzie po wakacjach. Nastawiamy się na dłuższą kampanię. U nas najwyższą rozpoznawalność mam ja, ale ja nie zamierzam kandydować – zapowiedział Jarosław Kaczyński.
Prezes PiS odniósł się także, do spekulacji na temat koalicji z partią Janusza Korwin-Mikkego. Padły mocne słowa:
– Korwin-Mikke jest nieporozumieniem w polityce. To człowiek, którego lata temu znałem i to dość dobrze. To człowiek o dziwnej roli w polskiej polityce. I szkodliwej – bo mieszającej w głowie młodym, zdolnym ludziom, którzy zamiast myśleć o polskich sprawach, szli w wizje, które według Mikkego funkcjonują na Wyspach Dziewiczych. A teraz bierze pewną część głosów niezadowolonych, które by nam przypadały. Nie jesteśmy zainteresowani sojuszem z nim, bo nie jesteśmy zainteresowani kompromitacją. Będą nas próbowali do niego przyklejać, by nas skompromitować – tłumaczy Jarosław Kaczyński.