Wbrew temu, co podawały niektóre media, w śledztwie związanym z tzw. aferą podsłuchową nie zatrzymano jeszcze żadnej osoby. Menadżer VIP-roomu w restauracji "Sowa i Przyjaciele" oraz mjr BOR Dariusz P., o których pisała prasa, są więc na wolności.
Media - m.in. "Gazeta Wyborcza" - informowały wczoraj, że ABW zatrzymała przynajmniej dwie osoby mające mieć związek z podsłuchiwaniem najważniejszych osób w państwie w restauracji "Sowa i Przyjaciele". Chodzić miało o Łukasza N., menadżera VIP-roomu w lokalu, oraz o mjr. Dariusza P., byłego funkcjonariusza BOR.
Portal niezalezna.pl zweryfikował te informacje w Prokuraturze Okręgowej Warszawa-Praga, która od poniedziałku prowadzi śledztwo ws. możliwości popełnienia przestępstwa w związku z podsłuchiwaniem polityków i prezesa NBP.
- Na razie nie zatrzymano żadnej osoby - dowiedzieliśmy się od rzecznik prokuratury.
O tym, że nie było żadnych zatrzymań, mówi nam także ABW. - Nie było żadnych zatrzymań - podkreśla ppłk Maciej Karczyński, rzecznik Agencji.