10 lat świetlnych do standardów Unii
Pierwszy krok ku realnej demokracji w Polsce to przekazanie władzy opozycji. By tak jednak się stało, środowiska opiniotwórcze muszą wykazać się dojrzałością polityczną.
Autor: Jakub Pilarek
Czy informacja Pawła Piskorskiego, który zarzucił środowisku Kongresu Liberalno-Demokratycznego, że było finansowane przez niemiecką CDU, istotnie wpłynęła na bieg polskiej polityki? Mamy do czynienia z poważną aferą czy incydentem, o którym wszyscy niedługo zapomną?
Mamy do czynienia z rozmydlaniem – także przez dziennikarzy i ekspertów – poważnego problemu z pogranicza polityki, korupcji, praworządności i demokratycznych obyczajów. Zarzut przyjmowania przez polskie ugrupowanie polityczne pieniędzy od zagranicznego ugrupowania politycznego wpisano między „aferę” pizzy, którą BOR-owcy dowieźli Radosławowi Sikorskiemu, i tabliczek informacyjnych wartych 38 tys. zł., które w ciągu dziewięciu lat wymieniono w Ministerstwie Rolnictwa. Opinia publiczna, elity opiniotwórcze oraz tzw. społeczeństwo obywatelskie mają obowiązek skutecznie kontrolować rządzących. Dlaczego tego nie potrafią? Chciałabym o to zapytać także dziennikarzy. Czy wciąż żyjemy pod zaborami? Państwo nie jest nasze? Media nie są nasze i wymiar sprawiedliwości też należy do zaborcy? Naprawdę nie da się wymusić standardów, w których jest różnica między pizzą Sikorskiego a poważnym naruszaniem budżetu województwa mazowieckiego? Dlaczego instytucje polskiego państwa wciąż oddalone są od standardów Unii Europejskiej o „10 lat świetlnych”?
Wróćmy zatem do spraw poważnych. Czy obserwując działania ekipy Tuska – choćby związanych z faktycznym przyzwoleniem na wykup naszej ziemi przez Niemców – widzi Pani potwierdzenie tez Pawła Piskorskiego?
Mówimy tu o sprawach zbyt poważnych, by bawić się w tanie insynuacje. Mogę sobie wyobrazić ignorancję polityków w kwestii własności ziemi czy politykę „płynięcia w głównym nurcie” UE, z dominującymi Niemcami jako konsekwencję świadomego wyboru, a nie korupcyjnych zależności. W końcu dziś wielu ludzi w Polsce kojarzonych z prawicą wypisuje kontrowersyjne i niezbyt mądre teksty o tym, że nawet w czasie II wojny światowej trzeba było „grać” w jednej drużynie z Niemcami. I ci ludzie nie zostali opłaceni przez CDU. Skoro oni mogą tak myśleć, to i Tusk może myśleć podobnie, tym bardziej że kanclerz Angela Merkel nie jest Adolfem Hitlerem.
Pani bagatelizuje tę sprawę.
Nic podobnego. Wręcz przeciwnie. W czasie kampanii wyborczej zarzuty Pawła Piskorskiego powinny być traktowane ze śmiertelną powagą zarówno przez sądy pracujące w trybie wyborczym, jak i służby specjalne oraz opinię publiczną. Tak dzieje się w normalnych krajach demokratycznych. Zacznijmy na serio rozmawiać o tym, co zrobić, by naprawdę pokonać te 10 lat świetlnych dzielących nas od UE. Ja proponuję zacząć od przekazania władzy opozycji – tej „na serio”, a nie „na niby”. To będzie pierwszy krok ku realnej demokracji. A ewentualne związki między polityką rządu PO-PSL wobec Niemiec a finansowaniem KLD przez CDU mogą być rozważane – ale po potwierdzeniu rewelacji p. Piskorskiego. Inaczej – będzie to taka sama insynuacja, jak wypowiedź Putina o szkoleniu samoobrony majdanu na Litwie i w Polsce.
Cały wywiad w piątkowej "Gazecie Polskiej Codziennie"
Autor: Jakub Pilarek
Źródło: Gazeta Polska Codziennie