Amerykanie mają wziąć udział w ćwiczeniach z polskimi oddziałami. W powitaniu amerykańskich żołnierzy weźmie udział minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak, ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce Stephen Mull, zastępca dowódcy wojsk lądowych USA w Europie gen. dyw. Richard C. Longo oraz dowódca generalny RSZ gen. broni pil. Lech Majewski.
Już w piątek, podsumowując wizytę w Waszyngtonie, minister Siemoniak powiedział, że liczy, iż w tym tygodniu zostanie ogłoszona decyzja dotycząca wojskowej obecności USA w Polsce. "Wczoraj podjęliśmy pewne ustalenia, które zeszły teraz na poziom planistów wojskowych (...). Konkretne rezultaty rozmów poznają państwo w przyszłym tygodniu" - powiedział w wywiadzie dla PAP i IAR w piątek w odpowiedzi na pytanie o perspektywę wzmocnienia obecności wojskowej USA, w tym lądowej, w Polsce. Szef MON sprecyzował, że w najbliższej przyszłości odbędą się na terenie naszego kraju wspólne ćwiczenia Polaków i Amerykanów. Według TVN24 w Polsce wylądują we wtorek żołnierze, którzy do tej pory stacjonowali we Włoszech.
W sobotę dziennik "New York Times" podał, że w tym tygodniu ogłoszona zostanie decyzja, że w Polsce i Estonii odbędą się niewielkie ćwiczenia z udziałem amerykańskich sił lądowych. "W ćwiczeniach w Polsce (...) weźmie udział kompania amerykańskiej armii; ćwiczenia potrwają około dwóch tygodni" - powiedziały gazecie zachodnie źródła dyplomatyczne. Amerykańska kompania składa się z około 150 żołnierzy. Jak tłumaczył "NYT", USA planują przeprowadzenie tych ćwiczeń, "aby uspokoić wschodnioeuropejskich członków NATO zaniepokojonych działaniami wojskowymi Rosji na Ukrainie i w jej pobliżu".
Podczas trzydniowej wizyty w Waszyngtonie w ubiegłym tygodniu Siemoniak wielokrotnie powtarzał, że Polsce zależy na znaczącym, stałym wzmocnieniu obecności NATO i USA. Mówił, że rozmowy w Waszyngtonie były "bardzo efektywne" i wyjeżdża do Warszawy z poczuciem, że współpracę polsko-amerykańską uda się podnieść na "jak najwyższy poziom". W czwartek, po spotkaniu szefów resortów obrony USA i Polski, sekretarz obrony USA Chuck Hagel ogłosił, że amerykańskie myśliwce F-16, które przebywają w Polsce w ramach rotacyjnych ćwiczeń, pozostaną tam do końca roku. Ich liczbę w związku z kryzysem na Ukrainie już zwiększono do 12 i ma jeszcze wzrosnąć. Wraz z myśliwcami USA już wysłały do bazy w Łasku 200-osobowy personel.