Jak twierdzi jeden z pilotów linii Malaysia Airlines na pokładzie było kilka ton złota. Mógł to być powód uprowadzenia samolotu. Jak podaje fakt.pl: Specjaliści z FBI mówią otwarcie: porwanie mogło być aktem piractwa.
Okazało się, że na pokładzie Boeinga był zapas paliwa na siedem godzin lotu, nie na cztery jak podawano wcześniej. Informację tą podał premier Malezji Najib Razak. Oznacza to, że maszyna mogła wylądować dalej niż się początkowo spodziewano.
Jak twierdzi malezyjski minister transportu, jest możliwe, iż w czasie, gdy wysyłane były niektóre sygnały satelitarne z boeinga, samolot był już na ziemi! – pisze fakt.pl.