Według HRW wiele z tych kobiet stawało przed sądem dopiero po miesiącach czy latach za kratkami. Przedstawiciele sił bezpieczeństwa często przesłuchiwali kobiety z powodu działalności ich męskich krewnych lub aby wywrzeć presję na mężczyzn, a nie z powodu przestępstw, które same popełniły.
W liczącym 105 stron raporcie kobiety skarżą się, że w więzieniach i aresztach są kopane, policzkowane, wieszane do góry nogami, poddawane wstrząsom elektrycznym czy gwałcone, czasami na oczach bliskich.
Dokument opiera się na wywiadach z więzionymi sunnickimi i szyickimi kobietami oraz dziewczętami. Według HRW w zdominowanym przez szyitów kraju większość z 4200 kobiet przetrzymywanych w ośrodkach MSW i ministerstwa obrony stanowią sunnitki. HRW rozmawiała też z bliskimi więzionych kobiet, ich adwokatami, a także lekarzami więziennymi.
Jedna z kobiet, która na spotkanie z przedstawicielami HRW w celi śmierci w Bagdadzie weszła o kulach, powiedziała, że z powodu tortur, których doznała w więzieniu, została inwalidką. Pokazała też rany, które świadczyły o nękaniu. Po siedmiu miesiącach na kobiecie została wykonana kara śmierci, choć w raporcie lekarskim potwierdzono, że była ona poddawana torturom, a sąd niższej instancji odrzucił zarzuty wobec niej.
Rzecznik irackiego ministerstwa ds. praw człowieka powiedział, że przypadki opisane w raporcie są "przesadzone". Przyznał jednak, że zespoły powołane przez ministerstwo wykryły "pewne nielegalne zachowania praktykowane przez siły bezpieczeństwa wobec kobiet". Zespoły te przekazały swoje raporty odpowiednim władzom, zwracając się do nich, by "postawiły przed sądem osoby odpowiedzialne za złe traktowanie przetrzymywanych kobiet".