W piłce nożnej wielokrotnie udawało się osiągnąć jedną ważną rzecz, która nie była możliwa na scenie politycznej i w mediach. Stało się tak podczas Mistrzostw Świata 2006, kiedy rosło napięcie i niezadowolenie z polityki Juszczenki. Podobnie było podczas Euro 2012, gdy przytłaczająca większość Ukraińców nazywała siebie kibicami. Jeśli chodzi o piłkę nożną nie widać podziału na katolików, prawosławnych, mieszkańców różnych miast czy dzielnic, ukraińskojęzycznych czy rosyjskojęzycznych. Nie ma podziałów, wszyscy są wtedy razem, dumni ze swojego kraju.
Jedną z wyraźnych cech ultrasów są „święte wojny” między klubami. Jednak w tym niespokojnym i niepokojącym czasie dla Ukrainy kibice z wielu klubów wystosowali oficjalnie oświadczenia ostro krytykujące reżim rządzący, potępiając jednocześnie przemoc milicji i Berkutu wobec obywateli Ukrainy. Wyrazili zdecydowane poparcie dla działań protestacyjnych w walce o „wolność i honor".
Wszystko zaczęło się 21 stycznia, kiedy to ultrasi Dynama Kijów wspierani byli przez zwolenników Dnipro Dniepropietrowsk. W ciągu najbliższych kilku dni od 23 do 25 stycznia następujące kluby postanowiły przyłączyć się do wspólnego protestu: Zoria Ługańsk, Szachtar Donieck, Metalist Charków, Metałurh Zaporoże, Tawrija Symferopol, Worskła Połtawa, Czornomoreć Odessa i FK Sewastopol. W następnym tygodniu zwolennicy prawie wszystkich klubów w obwodzie dołączyli do nich.
Bardzo ważne jest aby pamiętać, że wszystkie grupy ultrasów oficjalnie są niepolityczne, ale chcą chronić ukraińskie społeczeństwo, które wyszło na ulice, aby przeciwstawić się skandalicznemu działaniu oficjalnych władzy na wszystkich szczeblach .
Kiedy ultrasi zaczęli działać pomagając protestującym, władze wypowiedziały im prawdziwą wojnę. W niektórych miastach takich jak Dniepropietrowsk, Zaporoże, Odessa, Ługańsk czy Donieck ultrasi bronili lokalnych rajdów i Euromajdanów przed atakami titiuszek i milicjantów uzbrojonych w kije, kastety i noże.
W ten sposób ultrasi wyraźnie obalili stereotyp podsycany przez władze, mówiący, że są oni zwykłymi gangsterami. Zanim te wydarzenia miały miejsce wiele osób było przekonanych, że ultrasi pochodzą z tego samego środowiska, z którego wynajęto titiuszki. Szybko okazało się, że jest to nieprawda.
27 stycznia to kolejna krwawa niedziela w rewolucji ukraińskiej. Ten dzień był szczególnie przerażający w Dniepropietrowsku i Zaporożu, gdzie protesty i blokowanie administracji lokalnej zakończyły się masowym rozproszeniem demonstrantów przez policję. Setki protestujących zostało wtedy zatrzymanych, a dziesiątki z nich zostało pobitych i rannych. Ultrasi zostali pobici za to, że chcieli ludziom zapewnić bezpieczeństwo i bronić ich przez titiuszkami i milicją. W Dniepropietrowsku ultrasów zaatakowano gumowymi kulami. Wielu z nich zostało rannych.
Oficjalna reakcja klubów była natychmiastowa. Jeden z fanów Dnipro napisał: „Nie jesteśmy tu dla partii politycznych, dla Unii Celnej czy Unii Europejskiej. Jesteśmy zwykłymi sportowcami, patriotami, menedżerami, kelnerami, nauczycielami, studentami i ciężko pracującymi robotnikami. Nie jesteśmy obojętni wobec naszego miasta, naszego kraju i jego mieszkańców. My jesteśmy tymi, którzy odmówili wzięcia pieniędzy by stanąć przeciwko ludziom. Opowiadamy się za naszą przyszłością, przyszłością naszych dzieci, które są zagrożone przez te skandaliczne działania. Wszyscy ci młodzi ludzie, którzy stoją za Berkutem, ci wszyscy sportowcy i gangsterzy zostali kupieni za 100 dolarów. Mówimy to do nich: Zhańbiliście swój sport i potępiliście siebie. Jesteście głupi, niszczycie naród ukraiński i jego przyszłość. Sprzedaliście swój honor za 100 dolarów”.