Wiadomo jest, że według PO Prawo i Sprawiedliwość odpowiada za wszystkie nieszczęścia, jakie spadają na Polskę, i za wszystkie afery Platformy. Ostatnio dowiedzieliśmy się jednak, że PiS odpowiada także za krew na ulicach Kijowa.
Taką wersję wydarzeń przedstawił prominentny polityk PO Jacek Protasiewicz. "Obym się mylił, ale na Ukrainie może być stan wyjątkowy i nowa krew na ulicach. Czy PiS czuje odpowiedzialność?" - napisał na Twitterze.
Gdy słowa Protasiewicza zostały wyśmiane przez internautów, europoseł zaczął brnąć dalej. Stwierdził m.in., że politycy PiS obecni na Ukrainie "podgrzewali tłum". Napisał też, że szczęściem jest, iż Prawa i Sprawiedliwości nie było w latach 80. w Polsce, bo walka z komunizmem zakończyłaby się "wielką klapą polityczną". Protasiewicz posłużył się również - w sposób zupełnie absurdalny i niezrozumiały - cytatem z Pisma Świętego: "Ich krew na Was i na dzieci Wasze"...
O Jacku Protasiewiczu zrobiło się głośno po ujawnieniu kilka miesięcy temu tzw. taśm Platformy. Nagrany na nich poseł PO Norbert Wojnarowski oferował pracę w KGHM jednemu z delegatów na zjazd regionalny partii. W zamian domagał się poparcia dla kandydatury Jacka Protasiewicza, na którego protekcję się powoływał. "Jacek prosił mnie o spotkanie z paroma osobami [...] Protasiewicz pytał mnie wprost, czy jesteś w stanie go poprzeć [...] Myślę, że Jacek jest w stanie pomóc" - takie słowa padały z ust Wojnarowskiego.
Właśnie z takimi praktykami, wspólnymi dla ludzi Janukowycza i Platformy Obywatelskiej, chcą zerwać protestujący na majdanie Ukraińcy. Nic dziwnego, że Jacek "KGHM" Protasiewicz boi się zarówno PiS, jak i "podgrzanego tłumu" w Kijowie.


Część przychylnych internautów sugeruje że wpisy szefa eurokampanii Platformy Obywatelskiej są skutkiem przemęczenia. Zdaniem komentatorów wciąż nie wykurował się z balu, gdzie bawił się kilka dni temu, w czasie gdy Ukraińcy walczyli na barykadach z Berkutem.

facebook.com/nowetvn48