25. lat temu zamordowano ks. Stefana Niedzielaka. Trzy tygodnie po jego śmierci rozpoczął się Okrągły Stół

Erazm Ciołek

  

W nocy z 20 na 21 stycznia 1989 r. zamordowany został proboszcz parafii św. Karola Boromeusza na Powązkach, ksiądz Stefan Niedzielak, kapelan AK i uczestnik powstania warszawskiego, współzałożyciel Rodziny Katyńskiej. Trzy tygodnie później obrady rozpoczął Okrągły Stół. Zabójców ks. Niedzielaka nigdy nie ujęto, a dowody zebrane na miejscu zbrodni "zaginęły".

Stefan Niedzielak urodził się w 1914 roku w Podolszycach (dziś dzielnica Płocka). Święcenia kapłańskie przyjął w czerwcu 1940 roku z rąk biskupa Stanisława Galla. W czasie okupacji pracował w parafiach Wiskitki, Bolimów i w Łowiczu. Był kapelanem łódzkiego okręgu AK. Uczestniczył w powstaniu warszawskim. Po wojnie był członkiem Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość.

W 1956 r. został rektorem kościoła św. Karola Boromeusza na Powązkach i dyrektorem cmentarza. W latach 1961-1977 ks. Niedzielak pracował jako duszpasterz na Pradze w parafii Matki Bożej Loretańskiej. W roku 1977 wrócił na Powązki, do parafii św. Karola Boromeusza, gdzie angażował się w organizację patriotycznych mszy św. w rocznice świąt narodowych. W swoich kazaniach ks. Niedzielak upominał się o prawdę o zbrodni katyńskiej.

Z jego inicjatywy w latach 80. w kościele św. Karola Boromeusza powstało Sanktuarium „Poległym i Pomordowanym na Wschodzie”. Ksiądz Niedzielak był współzałożycielem Rodziny Katyńskiej i inicjatorem ustawienia Krzyża Katyńskiego na cmentarzu wojskowym na Powązkach. Wspierał opozycję niepodległościową.

Był z tego powodu szykanowany, dostawał listy z pogróżkami. Inwigilowała go Służba Bezpieczeństwa.

Ksiądz Stefan Niedzielak zmarł w nocy z 20 na 21 stycznia 1989 roku na plebanii przy ul. Powązkowskiej. Znaleźli go wikariusz i kościelny, gdy nie zjawił się, aby odprawić poranną mszę.

Śledztwo w sprawie śmierci księdza Niedzielaka umorzone zostało w 1990.

Gdy IPN prowadzący od 2001 r. śledztwo w tej sprawie zwrócił się do warszawskiej prokuratury okręgowej o przekazanie dowodów rzeczowych, okazało się, że nie odnaleziono ich ani w prokuraturze, ani w Komendzie Stołecznej MO. Śledztwo w sprawie zaginięcia dowodów zostało w 2009 roku umorzone z powodu braku dostatecznych danych uzasadniających podejrzenie popełnienia przestępstwa.

Ksiądz Stefan Niedzielak był jednym z bohaterów wystawy IPN z 2006 r. zatytułowanej „Ofiary stanu wojennego”. Przedstawiała ona sylwetki 56 ofiar pacyfikacji kopalń, demonstracji, pobić na komisariatach i ulicach, a także osób, które zaszczute przez SB popełniły samobójstwo.
 

W sierpniu tego roku Piotr Lisiewicz na łamach "Gazety Polskiej" opublikował tekst zatytułowany "Nagonki Lisa jak propaganda PRL. Polowanie na księży z ideami", w którym przypomniał okoliczności śledztwa ws. śmierci ks. Niedzielaka. Przypominamy ten fragment artykułu.

Ksiądz Niedzielak – od Katynia do mordu w 1989 roku

„Katolicki ksiądz, który zgwałcił dziewczynę, jest mniej niebezpieczny niż ksiądz z »ideami« głoszącymi Boga. O ile przepędzić tego pierwszego nie jest niczym trudnym, o tyle, jeżeli chodzi o drugiego, jest to sprawa tysiąc razy trudniejsza i żaden kołtun nie pozwoli go przekląć” – pisał Lenin i słowa te stały się podstawą polityki komunistów wobec Kościoła. Nie przypadkiem w czasach, gdy prorządowe media epatują prawdziwymi i zmyślonymi występkami księży, słowa polskich księży „z ideami”, którzy represjonowani byli w czasach komunistycznych, nabierają na nowo aktualności.

Chyba żaden z życiorysów polskich księży-bohaterów nie mówi o PRL i III  RP więcej niż koleje losu księdza Stefana Niedzielaka, uczestnika Powstania Warszawskiego, kapelana AK i Żołnierzy Wyklętych, działającego w WiN. W czasie wojny był on współpracownikiem Delegatury Rządu na Kraj, dzięki czemu wcześnie zyskał dostęp do dokumentów Czerwonego Krzyża w sprawie Katynia.

– W rozmowie przyznał mi się kiedyś, że był tym księdzem, który przekazywał dokumenty w sprawie Katynia, które na miejscu opracowali dopuszczeni tam przez Niemców polscy przedstawiciele Czerwonego Krzyża. Za pośrednictwem księdza Niedzielaka trafiły one w depozyt do kardynała Sapiehy w Krakowie – wspomina były premier Jan Olszewski, w czasach PRL obrońca w procesach politycznych.

Walka o prawdę o Katyniu stała się  sprawą, której ksiądz Niedzielak poświęcił wielką część swojego życia. Był kapelanem warszawskiej Rodziny Katyńskiej. W 1981 r. był inicjatorem wzniesienia Krzyża Katyńskiego na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. Stanął on 31 lipca 1981. SB jeszcze tej samej nocy go usunęła.

Żaden inny życiorys nie pokazuje też chyba tak wyraziście, czym były przemiany roku 1989 i czym jest III RP. Ksiądz Niedzielak zginął zamordowany przez „nieznanych sprawców” w swojej plebanii na Powązkach w nocy z 19 na 20 stycznia 1989, niecałe trzy tygodnie przed początkiem obrad Okrągłego Stołu. W tym samym czasie zamordowani zostali dwaj inni niezłomni księża z młodszego od niego pokolenia – Stanisław Suchowolec i Sylwester Zych. Sprawców zbrodni nigdy nie ukarano. Gdy w czasie Okrągłego Stołu mecenas Siła-Nowicki poprosił o ich uczczenie minutą ciszy, TVP usunęła ten kawałek transmisji.

W 2009 r. prokuratura przyznała, że z akt sprawy zabójstwa ks. Niedzielaka zniknęły najważniejsze dowody: materiał  zabezpieczony podczas sekcji zwłok, ślady zabezpieczone na miejscu zdarzenia, a nawet karty daktyloskopijne. Te ostatnie mogły zawierać odciski palców osób wytypowanych jako podejrzane o udział w zbrodni.

Brak dowodów odkryto po tym, jak IPN chciał  je ponownie zbadać. „Przez lata technika kryminalistyczna znacznie się rozwinęła i planowaliśmy zbadanie dowodów na nowoczesnym sprzęcie. Teraz jest większa możliwość uzyskania DNA czy dokładnego zbadania innych śladów. Okazało się, że dowody zniknęły” – powiedział wówczas TVP Info jeden z prokuratorów IPN.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP,niezalezna.pl,Gazeta Polska

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Wałęsa, Lis, Thun, Boni... "Autorytety" bronią Kozłowskiej i chcą jej powrotu!

Ludmiła Kozłowska / Fot Igor Smirnow/Gazeta Polska

  

Apel w trzech wersjach językowych - angielskiej, francuskiej i polskiej - a wszystko po to, by Ludmiła Kozłowska z "Otwartego Dialogu" wróciła do Polski. Tak "totalna opozycja" i jej sympatycy proszą Unię Europejską o pomoc. Wydalona Ukrainka nie ma wstępu na teren Unii, lecz w jej obronie stają m.in. Lech Wałęsa, Tomasz Lis czy Michał Boni. Tę listę nazwisk warto zapamiętać!

Przypomnijmy, szefowa fundacji "Otwarty Dialog" Ludmiła Kozłowska została wpisana do Systemu Informacyjnego Schengen z najwyższym alertem, co oznacza wydalenie z Unii Europejskiej. Wprost z lotniska z Brukseli została deportowana do Kijowa. Jej mąż Bartosz Kramek, a jednocześnie działacz tej samej fundacji, nawoływał do obalenia demokratycznie wybranego rządu w Polsce. Jest on autorem instrukcji „Niech państwo stanie: wyłączmy rząd!”.

CZYTAJ WIĘCEJ: Stało się! Kozłowska z "Otwartego Dialogu" wydalona z Unii Europejskiej!

Po wydaleniu Kozłowskiej na jaw wyszły nowe fakty. Rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn wyjaśnił, dlaczego szef ABW wydał negatywną opinię w sprawie Kozłowskiej.

- Negatywna opinia przygotowana przez Departament Kontrwywiadu ABW związana jest m.in. z poważnymi wątpliwościami dotyczącymi finansowania kierowanej przez Ludmiłę Kozłowską fundacji, które mogą mieć dalsze skutki prawne - powiedział.

CZYTAJ WIĘCEJ: Ujawniono okoliczności wydalenia Kozłowskiej z Polski. W tle "poważne wątpliwości" dotyczące finansowania fundacji

Nie przeszkadza to jednak zwolennikom Kozłowskiej i jej organizacji w pisaniu apeli do Unii Europejskiej o zajęcie się tą sprawą. Sugeruje się nawet, że powinno się przyznać jej obywatelstwo jednego z krajów Unii.

Apelujemy o umożliwienie powrotu Ludmiły Kozłowskiej do jej domu w Unii Europejskiej, najlepiej w formie nadania jej obywatelstwa kraju UE. Pozwoli to jej połączyć się z rodziną w Polsce oraz kontynuować działalność jej fundacji, działającej na rzecz praw człowieka, na terytorium UE bez obawy o kolejną deportację.

- czytamy w apelu.

Ale to nie koniec...

- Wzywamy polityków oraz rządy państw członkowskich UE do podjęcia działań w celu powstrzymania dalszych nadużyć władzy za pomocą układu z Schengen - przywileju danego nam przez Unię Europejską - do prześladowań politycznych. Europa nie może pozwolić na ustanowienie takiego niebezpiecznego precedensu. Musimy bronić fundamentalnych wartości, na których opiera się Unia Europejska, takich jak wolność, demokracja i rządy prawa, jak również osób, które mają odwagę stanąć w ich obronie - piszą organizatorzy akcji.

Pod apelem podpisali się m.in. Elżbieta Bieńkowska, Michał Boni, Seweryn Blumsztajn, Tomasz Lis, Marcin Święcicki, Róża Maria Barbara Fürstin von Thun und Hohenstein czy Lech Wałęsa. Sama lista "autorytetów" pokazuje, o co tak naprawdę chodzi Kozłowskiej i jej zwolennikom. Na razie jednak ukraińska aktywistka swoje działania musi prowadzić w Kijowie. Polski rząd nie zmienia zdania i Kozłowska nie ma wstępu na teren Polski.

 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl