Alkomaty obowiązkowe w samochodach. Kto tym razem zarobi na pomyśle Tuska?

Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

Po tragedii w Kamieniu Pomorskim, gdy kierowca, pijany i odurzony narkotykiem, zabił sześć osób, ministrowie Donalda Tuska zapowiedzieli zmiany w prawie. Po dzisiejszym posiedzeniu premier przedstawił swoje propozycje. Jedna z nich wywołała szczególne zaskoczenie. - Od 2015 roku każdy pojazd obowiązkowo będzie musiał być wyposażony w alkomat - stwierdził Tusk. Kto na tym zarobi? Zapewne wkrótce się przekonamy.

Rząd przyjął rekomendacje zmian w prawie dotyczące pijanych kierowców, które - jak ocenił premier - mają wpłynąć na zmniejszenie zjawiska pijanych kierowców.

- Do tej pory ludzie, którzy tracili prawo jazdy, często wsiadali do samochodu i jeździli bez uprawnień, bo za to był mandat. Chcemy przenieść z kodeksu wykroczeń do kodeksu karnego te przypadki - powiedział Tusk na konferencji prasowej po posiedzeniu rządu.

Od 2015 roku każdy pojazd obowiązkowo będzie musiał być wyposażony w alkomat. Dodał, że średni koszt takiego urządzenia to 5-10 złotych.
- Wiąże się to przede wszystkim z intencją, aby ograniczyć tak zwanych przypadkowych nietrzeźwych. Ludzie w Polsce bardzo często siadają za kółkiem tłumacząc sobie, że są trzeźwi, bo pili poprzedniego dnia - powiedział Tusk. - Nie będzie obowiązku korzystania z alkomatu, ale obowiązek posiadania alkomatu, jak sądzimy, spowoduje radykalny wzrost korzystania z tego urządzenia prewencyjnie przez samych kierowców - powiedział premier.

To jednak nie koniec. Zdaniem Tuska to, co było najpoważniejszym problemem jeśli chodzi o wyroki w tego typu sprawach, to stosowanie kar w zawieszeniu.
- Mamy propozycję, która w tej chwili jest już finalizowana, mówię o tzw. dużej zmianie w kodeksie karnym, która powinna spowodować, że generalnie korzystanie z tej formy kary, jaką jest kara w zawieszeniu, będzie dość wyraźnie ograniczone i będzie to również dotyczyło tych kierowców - powiedział Tusk.

Dodał, że takim karom jak nawiązka czy publikacja wyroku towarzyszyć będzie kara główna, która zdecydowanie rzadziej będzie karą w zawieszeniu.

- Ten, kto zostanie złapany po raz drugi na jeździe w stanie nietrzeźwości, może spodziewać się raczej bezwzględnej kary pozbawienia wolności, jeśli wprowadzimy te zmiany kodeksu karnego - zapowiedział premier.

Jak wyjaśnił, ktoś, kto jest złapany na jeździe pod wpływem alkoholu po raz drugi, niezależnie od innej kary, będzie musiał też zapłacić nawiązkę minimum 10 tys. zł.


 
Źródło: PAP

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Schetyna serio chce to robić?! Donosy do Brukseli - w obronie Gawłowskiego

/ Maciej Luczniewski/Gazeta Polska

Grzegorz Schetyna odgraża się, że szczegółowe informacje o sprawie aresztowanego posła Platformy Obywatelskiej Stanisława Gawłowskiego będą systematycznie dostarczane do Brukseli. Twierdzi, że eurodeputowani są zbulwersowani sprawą partyjnego kolegi podejrzanego o łapówkarstwo. Nie podał jednak żadnych nazwisk. Jakoś nas to nie zaskakuje.

Eurodeputowany Platformy Obywatelskiej Michał Boni pochwalił się wczoraj na Twitterze, że wysłał list otwarty do posłów z Komisji Wolności Obywatelskiej Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych Parlamentu Europejskiego. Stanął w obronie Stanisława Gawłowskiego, który trafił do aresztu z zarzutem przestępstw korupcyjnych.

CZYTAJ WIĘCEJ: Będą bronić Gawłowskiego w Parlamencie Europejskim? Boni wysłał już list otwarty

Dziś szef Platformy Grzegorz Schetyna zapowiedział, że PO będzie informować w Brukseli o szczegółach sprawy Gawłowskiego. Jeśli naprawdę to zrobi i poda WSZYSTKIE szczegóły, reakcja może być inna niż się spodziewa.

- Mamy zapytania ze strony Parlamentu Europejskiego, Komisji Europejskiej, parlamentarzystów i eurodeputowanych. Ta sprawa bulwersuje 

– powiedział Schetyna dziennikarzom, którzy pytali czy PO będzie informować o niej w Brukseli.

- Bardzo wyraźnie także mówimy, że będziemy pilnować zasad praworządności i procedur. Będziemy także informować i odpowiadać na te pytania. Będziemy informować szczegółowo odnośnie tej kwestii, która bulwersuje nie tylko nas, ale także Europę. Myślę tu o Radzie Europy, o Komisji Europejskiej i Parlamencie Europejskim – podkreślał Schetyna.

Dopytywany kto konkretnie pytał o sprawę Gawłowskiego odpowiedział dość pokrętnie. 

- Będziemy informować o tych rzeczach szczegółowo. Dziś nie mamy pełnej wiedzy odnośnie tych wszystkich kwestii. Czekamy na rozpatrzenie zażalenia przez sąd; jest na to dwa tygodnie – dodał.

Schetyna powiedział również, że wierzy w szybkie zakończenie sprawy Gawłowskiego.

I tu się wyjątkowo zgadzamy. Procesy o łapówki powinny być szybko przeprowadzane!


Gawłowski został w ubiegły piątek zatrzymany przez CBA, następnie usłyszał w prokuraturze pięć zarzutów, w tym trzy o charakterze korupcyjnym. Dzień wcześniej zgodę na zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie posła Platformy wyraził Sejm.

W niedzielę Sąd Rejonowy Prawobrzeże i Zachód w Szczecinie zdecydował o zastosowaniu trzymiesięcznego aresztu wobec Gawłowskiego. O areszt dla posła wnioskowała Prokuratura Krajowa, która uznała, że zachodzi obawa matactwa ze strony Gawłowskiego.

Zarzuty prokuratury dotyczą okresu, kiedy Gawłowski pełnił urząd wiceministra ochrony środowiska w rządach PO-PSL. Miał wówczas przyjąć jako łapówkę co najmniej 175 tysięcy złotych w gotówce, a także dwa zegarki o wartości prawie 25 tysięcy złotych. Zarzuty dotyczą też podżegania do wręczenia korzyści majątkowej w wysokości co najmniej 200 tysięcy złotych, a także ujawnienia informacji niejawnej oraz plagiatu pracy doktorskiej.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl